Porady Życie zawodowe Znajdź swój rytm, nie daj się zwariować
24.11.2020  | 7 min czytania

Znajdź swój rytm, nie daj się zwariować

24.11.2020  | 7 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl
Ocena treści
(5)

Jak malarz może zainspirować programistę? Co twórczość pisarza ma wspólnego z pracą biurową? Okazuje się, że bardzo dużo! - Metody pracy i rytuały artystów mogą być cennymi wskazówkami dla pracowników etatowych, zwłaszcza teraz, kiedy praca zdalna i tryb home office stały się w wielu wypadkach koniecznością – mówi Agata Napiórska, autorka dwóch tomów książki Jak oni pracują, w których znajdziemy wywiady z tuzami polskiej literatury, nauki i sztuki.

Agata NapiórskaBohaterowie Pani książki to artyści, naukowcy, pisarze, malarze, rysownicy, graficy. Każdy z nich ma własny styl pracy, przyzwyczajenia, nawyki, preferowane formy odpoczynku i warunki działania. Czy jest coś, co ich wszystkich łączy?

Agata Napiórska: Wspólnym mianownikiem na pewno jest ciężka i często żmudna praca. Przyjęło się myśleć, że artysta to ktoś, kto ma pracę łatwą i przyjemną. Siedzi wygodnie w fotelu, popija kawę, natchnienie na niego spływa, a on lekką ręką pisze książkę, rysuje komiks albo maluje obraz. Moje książki stanowczo obalają ten mit - w niemal każdej rozmowie, którą przeprowadziłam, pojawia się motyw trudu pracy. Warto wiedzieć, że mimo wszystko jest to praca w dużym stopniu przypominająca pracę biurową – godziny trzeba wyrobić przy biurku, komputerze czy sztaludze. Do tego dochodzi jeszcze praca papierkowa, czyli najmniej przyjemna część pracy artysty. W dzisiejszych czasach artyści często prowadzą własną działalność gospodarczą, a gdy nie stać ich na wynajęcie menedżera czy asystenta, muszą sami pamiętać o podpisaniu umów, wystawieniu faktur i odpowiedzi na piętrzące się w skrzynce maile. Nie mogą zapomnieć o terminach płacenia składek i podatków. Czyli z jednej strony satysfakcjonująca (lub nie) praca twórcza, z drugiej uprzykrzająca życie biurokracja. W takiej sytuacji dobrze jest podzielić sobie pracę na bloki – na przykład założyć, że dzisiaj zajmuję się wyłącznie pracą twórczą, a jutro załatwiam formalności. Albo od godziny 8 do 12 zajmuję się tylko artystycznym zajęciem, w odcięciu od maili i telefonów, a dopiero później ogarniam całą resztę spraw.

„Praca artysty jest wbrew ludzkiej naturze. To ciągłe dyscyplinowanie się i branie siebie na smycz” mówi w pierwszym tomie Jak oni pracują Małgorzata Rejmer, reportażystka.

I jak się z nią nie zgodzić? Podczas gdy pracownik czy pracowniczka etatowa ma z góry narzucony rytm pracy, osoba wolnego zawodu musi sama ten rytm wypracować. To często karkołomne. Można niby siedzieć w piżamie do południa, albo i cały dzień, można zarywać noce, pracować spod palmy na plaży. Ale prawda jest taka, że nieregularność i chaos organizacyjny mają zazwyczaj krótkie nogi – prędzej czy później lepiej i zdrowiej wypracować jakiś swoisty sposób pracy.

W drugim tomie dopuszcza Pani do głosu wielu przedstawicieli młodego pokolenia. Czy ich nawyki związane z pracą różnią się od tych, o których mówią starsi twórcy?

Jacek Dehnel, pisarz, powiedział, że nie da się pracować ciągiem przez 8 godzin, zawsze będą jakieś rozpraszacze. I to jest główna różnica pomiędzy młodszym a starszym pokoleniem. Młodzi są otoczeni gadżetami, nierozerwalni z internetem. Marta Dymek, autorka książki „Jadłonomia” ustawia sobie pracę aplikacją Pomodoro, pracuje w ściśle wyliczonych odcinkach czasowych, a po każdym ma krótką, też dokładnie obliczoną przerwę, podczas której pije herbatę i zerka na Instagram. Inni twórcy podczas przerwy zaglądają na YouTube, oglądają filmiki, ćwiczą jogę, stają na głowie, sprzątają dom, wyprowadzają psa. Pisarka Katarzyna Bonda ogląda sukienki i robi zakupy na Allegro w chwilach, kiedy odrywa się od pisania. Media społecznościowe rozpraszają, ale z drugiej strony jest to też przestrzeń, w której buduje się swoją markę, nawiązuje kontakt z odbiorcami, a więc korzysta się z tych kanałów komunikacji w celach zawodowych. Taka wielozadaniowość jest również znakiem naszych czasów i charakteryzuje właśnie młode pokolenie, ale też wynika ze specyfiki pracy i tego, że artysta działa na wielu polach równocześnie. Grafik pracuje nad kilkoma projektami naraz, pisarz jeździ po całej Polsce i bierze udział w spotkaniach autorskich, felietonista prowadzi zajęcia na uczelni itd. Niewielu jest twórców, którzy nie istnieją w internecie i zajmują się tylko jedną rzeczą naraz, a dopiero jak skończą długotrwały projekt, zabierają się za kolejny. Należał do nich Bohdan Butenko, grafik i ilustrator, który telefon odbierał tylko w określonych godzinach i nigdy nie pracował nad kilkoma rzeczami równolegle.

„Telewizji i radia prawie w ogóle nie włączam” mówi z kolei na łamach Pani książki Józef Wilkoń, rzeźbiarz i malarz.

Przyznam, że podobnie jak mistrz Wilkoń nie oglądam telewizji, a radia słucham sporadycznie. No cóż, newsy i tak zalewają nas zewsząd. Lepiej ograniczać bodźce.

Każdy twórca ma swoje zwyczaje, rytuały, które pomagają mu w przygotowywaniu dzieła. Na czym one polegają?

Na przykład Beata Chomątowska zauważyła, że podczas pracy albo musi być sama w pomieszczeniu, czyli bez obecności bliskich jej osób, albo w miejscu publicznym, wśród obcych ludzi, w tak zwanym białym szumie. Sylwii Chutnik najlepiej pracuje się u siebie w domu, a Przemkowi Dąbrowskiemu w Ikei. Michał Śledziński, twórca komiksów, może mieć jednocześnie włączone telewizor i radio, Marek Bińczyk pracuje przy dwóch biurkach, malarka Agata Bogacka ma własną pracownię, a Cezary Łazarewicz i Ewa Winnicka (małżeństwo reporterów) osobne pokoje do pracy w domu. Agata Endo Nowicka robi makijaż - rysuje sobie na powiekach kreski, nim zasiądzie do przygotowania ilustracji, a Wojciech Chmielarz lubi mieć pod ręką zdrowe przekąski, gdy morduje kogoś na łamach swojej książki.

Czy te wszystkie rytuały, o których mówią twórcy, sprawdzą się tylko w przypadku wolnych zawodów i artystycznych profesji? Czy można je wykorzystać np. w pracy programisty, księgowej albo specjalisty ds. logistyki?

Większość twórców pracuje z domu, więc wskazówki, opowieści i refleksje, którymi się dzielą w mojej książce, mogą być inspiracją dla wszystkich tych, którzy sami muszą zorganizować swój czas pracy, pracują w trybie home office i niekoniecznie są podpięci do systemu korporacyjnego monitorującego godziny pracy. Myślę, że mogą być inspiracją dla wszystkich, niezależnie od zajmowanego stanowiska.

Praca w trybie home office ma wiele zalet, ale potrafi też okazać się pułapką, kiedy to pewnego dnia dochodzimy do ściany i stwierdzamy, że nie wiemy, gdzie tak naprawdę jest dom, a gdzie praca…

To prawda, zwłaszcza w pandemii wiele osób zetknęło się z problemem godzenia życia domowego, rodzinnego ze sferą zawodową. Mnóstwo zadań do wykonania w jednej przestrzeni, u boku domowników… To potrafi przyprawić o migrenę. Niejedna osoba miała szansę przekonać się, że mimo najszczerszych chęci, na dłuższą metę nie da się jednocześnie mieszać zupy w garnku, rysować z dzieckiem plakatu na plastykę i odpowiadać na służbowe maile. Bywa, że życie rodzinne ułatwia pracę, a bywa też tak, że ją utrudnia. Na początku możemy się ucieszyć – wow, mogę wstawić pranie, i posprzątać, i z pracą też zdążę – ale z czasem wszystko się ze sobą kotłuje i nagle okazuje się, że jesteśmy po takim home office zmęczeni jakbyśmy wykopali Rów Mariacki, a mimo tego wcale nie uporaliśmy z tym, co faktycznie musieliśmy czy potrzebowaliśmy zrobić. Jakie więc można zastosować tricki i metody? Na pewno listy rzeczy do zrobienia – i konsekwentne trzymanie się poszczególnych punktów. Czyli wyznaczamy czas na pracę, na odpoczynek, na aktywności rodzinne – i pilnujemy ustalonych godzin tak, żeby się nie okazało, że praca zajmuje nam cały dzień. Ważne jest też to, żeby się nie rozmemłać. Kilku moich rozmówców o tym wspominało – na przykład zajmująca się ceramiką Malwina Konopacka uważa, że to bardzo istotne, żeby wstać z łóżka i ubrać się w strój dzienny. Wziąć prysznic, zjeść śniadanie, posprzątać wokół siebie i zabrać się za obowiązki. Praca z łóżka, z laptopem w pościeli czasem jest oczywiście fajna, ale zwykle później ma się poczucie, że czas przeciekał nam przez palce. Jest godzina 14, odpowiedzieliśmy na sto maili, a mamy poczucie jakbyśmy nic nie zrobili. Lepiej zachowywać się tak, jakby się szło do biura. Pomocne są też na pewno różne aplikacje do zarządzania czasem. Można stosować blokady np. na Facebooku, żeby nie kusiło nas ciągłe spoglądanie na tablicę. Jeśli wykonujemy zadanie wymagające dużej koncentracji, możemy w telefonie ustawić tryb samolotowy. Praca z domu, bez narzuconego odgórnie systemu potrafi być czymś pozytywnym, zapewniającym elastyczność, ale jest to też wyzwanie, bo doba ma 24 godziny i sami musimy sobie ten czas zorganizować. Wydaje mi się jednak, że świat będzie dążyć właśnie w stronę zadaniowego czasu pracy i elastycznych form zatrudnienia.

Wyznaczanie granicy między pracą a domem jest możliwe dzięki metodom, o których Pani mówi, ale wydaje się, że są one tylko teorią w sytuacji, gdy w domu są też dzieci. Nawet jeśli uda się te sposoby zastosować w praktyce, to będzie to okupione sporym wysiłkiem i raczej będzie przypominać akrobatykę niż profesjonalne zarządzanie sobą w czasie…

Oczywiście - w takich sytuacjach staje się to dużym wyzwaniem. Historie z pierwszego lockdownu, kiedy wielu pracowników musiało pracować ze swoich domów, a jednocześnie opiekować się dziećmi, bo przedszkola i szkoły były zamknięte, mrożą krew w żyłach. Wyznaczenie sobie przestrzeni idealnej do pracy biurowej nie w każdym domu jest możliwe ze względu na ograniczony metraż. Hałas i zabawy dzieci sprawiały, że niektórzy musieli wychodzić na klatkę schodową, żeby spokojnie wykonać telefon służbowy. Niestety prawda jest taka, że czasem po prostu się nie da. Czasem coś trzeba odpuścić i nie mieć do siebie samego o to pretensji, choć wiadomo, że to frustrujące. No ale: wdech-wydech! Świat się przecież nie zawali, jak wyślemy szefowi raport na drugi dzień. Nie dajmy się zwariować. Ta pandemia kiedyś się skończy. Ważny jest też podział domowych obowiązków i wzajemne wsparcie, a więc szanujmy pracę partnera/partnerki i ustalajmy, że teraz ty pracujesz, a ja zajmuję się dziećmi, a później ty będziesz pracować, a ja postaram się zapewnić Ci spokojne warunki do pracy – na tyle, na ile się da.

Niektórzy lubią tworzyć do późnych godzin wieczornych, innym świetnie się pracuje w środku nocy. Są też osoby, które nie wyobrażają sobie nienormowanego trybu pracy i wolą mieć sztywno ustalony grafik, np. od 8 do 16. Co wpływa na efektywność?

Każdy ma inne preferencje, co widać wyraźnie wśród twórców, z którymi rozmawiałam. Mariusz Szczygieł mówi, że najlepiej pisze mu się wieczorami i nocą, a Andrzej Sapkowski siada do pisania już o ósmej rano. Najważniejsze to wypracować sobie własny rytm. Jak godziny pracy są ustalone przez pracodawcę, to nie bardzo mamy szansę, żeby poznać swoje możliwości, po prostu musimy się dostosować. Gdy sami ustalamy, to możemy testować, sprawdzać i przekonać się, co nam służy, a co nie. Wówczas może się okazać, że najlepiej pracuje się nam od 5 do 10 rano, bo mamy ciszę, telefony nie dzwonią, jesteśmy wyspani i kreatywni. Oczywiście są też tzw. nocne marki, którym najlepiej się pracuje, gdy reszta świata śpi. Wiele osób zauważa, że najtrudniej im się pracuje w południe - około pory obiadowej. Na efektywność ma wpływ wiele czynników – warto obserwować samego siebie, co nas rozprasza, męczy, a co pomaga i mobilizuje.

Wśród pracowników są domatorzy, którzy w swoim domowym mikroświecie mogą funkcjonować od rana do wieczora, bez potrzeby wychodzenia na miasto. Ale są też ludzie, którzy muszą wyjść ze swojego domowego biura, bo w przeciwnym razie wydaje im się, że się uduszą.

To są kwestie związane z osobowością i indywidualnymi potrzebami. Jeśli tzw. dusza towarzystwa pracuje w izolacji, bez kontaktu z innymi ludźmi, to na pewno ten głód społeczny się w niej odezwie. Warto wyznaczyć sobie stanowisko do pracy, zrobić imitację biura, jakiś kącik, który jest przeznaczony tylko do pracy. A po pracy… szukać takich form odpoczynku i łapania równowagi, które będą najbardziej do nas dopasowane. Dla jednego będzie to wyjście do kawiarni, dla drugiego zajęcia na siłowni, a dla jeszcze innego ćwiczenie jogi w domowym zaciszu.

Tak jak różne są warunki i style pracy, tak rozmaite są formy odpoczywania od obowiązków. „Odskocznia to rzecz cenna i potrzebna” mówi w pierwszym tomie Andrzej Sapkowski. „Dla twórczości nuda jest nieodzowna, podczas niej często zaczyna się myśleć inaczej” - przekonuje Zbigniew Libera, a reżyser Robert Gliński stwierdza: „Inspirującym odpoczynkiem są dla mnie spotkania z młodymi ludźmi”.

Rysowniczka Ola Niepsuj i pisarka Ania Dziewit-Meller ćwiczą jogę, wspomniany Sapkowski jeździ na ryby, Mirella von Chrupek spaceruje po lesie, Ewa Winnicka i Jacek Hugo-Bader biegają, Lidia Popiel i Katarzyna Kozyra pracują w ogródku. Ważne, żeby jeśli ktoś pracuje umysłowo, odpoczywał aktywnie. Jeśli pracuje fizycznie, relaksował się bardziej statycznie, czytał, oglądał, grał. Ważne, żeby nie mieszać pracy z odpoczynkiem. Jeśli ktoś spędza cały dzień przy komputerze, to oglądanie filmów na Netlixie jest na pewno gorszym wyborem niż spacer po parku.

Czy podczas spotkań i rozmów z twórcami odkryła Pani pomysły, które postanowiła wdrożyć w swojej pracy? Coś Panią zaskoczyło, zainspirowało, zmotywowało?

Zajęłam się tematem pracy, bo sama mniej więcej równolegle z publikacją pierwszego tomu rzuciłam etat, musiałam znaleźć swój rytm, zorganizować się na nowo. Nauczyłam się o sobie tego, że kreatywną pracę najlepiej wykonuję rano przed śniadaniem i wieczorem, gdy domownicy śpią. I że odpoczynek tak jak pracę trzeba zaplanować i pilnować go jak oka w głowie. Wykasowałam też z telefonu aplikację Facebooka i Gmaila. Maile sprawdzam wyłącznie przy komputerze. No i ruch na świeżym powietrzu, na szczęście zapewnia mi go pies.

Agata Napiórska – ur. 1983 w Grudziądzu, dziennikarka i pisarka. Na co dzień wydawczyni i redaktorka naczelna magazynu Zwykłe Życie. Autorka dwóch tomów książki „Jak oni pracują. Rozmowy o pracy i pasji” (wyd. WAB) oraz książki „Szczęśliwe przypadki Józefa Wilkonia” (wyd. Marginesy).

Kreator CV: stwórz za darmo w 3 prostych krokach skuteczne i profesjonalne CV
Stwórz CV
Oceń artykuł