Zmiana. Dlaczego nie warto się jej bać?

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
admin Ocena treści 4/5 (3)
Kategoria: Życie zawodowe
Ocena treści 4/5 (3)

face of scared man in shirt and sunglassesRytm i stabilizacja – te dwa słowa najlepiej oddają Twoją zawodową codzienność. Pracujesz od 9 do 17. Sumiennie i terminowo wykonujesz swoje obowiązki, choć starasz się nie wychodzić zbytnio przed szereg. Cieszysz się, że co miesiąc na Twoje konto wpływa wypłata. Twoje poukładane, przewidywalne życie zawodowe jest dla Ciebie wystarczające. A czy kiedykolwiek pomyślałeś, że tuż za rogiem czeka na Ciebie coś jeszcze lepszego? Wystarczy jedna, mała … zmiana.

 

Stabilizacja – Twój wróg?

Pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że stabilizacja i przewidywalność, o które tak w pracy walczyłam, stały się moim zawodowym przekleństwem – mówi Anna, specjalista ds. zamówień publicznych w dużej firmie farmaceutycznej. – Porównywałam się do swoich przyjaciół, którzy pięli się po szczeblach kariery i miałam wrażenie, że cały czas pozostaje za nimi w tyle. Zwyczajnie brakowało mi przebojowości, kreatywności i odwagi – dodaje.

 

Ćwicz umysł i nie bój się zmian

Umysł ludzki jest jak mięsień. Trzeba go cały czas ćwiczyć, podnosząc mu poprzeczkę – mówi Iza Wojtaszek, doradca kariery. – Bez tego, używając języka potocznego, wiotczeje. Zmiana poszerza nam strefę komfortu, co w efekcie daje rozwój osobisty, którego wielu z nas pragnie. Ten przekłada się na sukces na polach zawodowych – dodaje Wojtaszek.

 

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jak oswoić proces zmiany?

 

Poszerzaj strefę komfortu

To jest naturalne, że obawiamy się zmiany i nowych rzeczy. Nie chcemy przecież wpakować się w tarapaty czy, wracając do metafory mięśnia, nabawić kontuzji, która nas znokautuje. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Dlatego mówimy o poszerzaniu strefy komfortu, a nie o wychodzeniu poza nią. Najlepiej poszerzać strefę komfortu o kilka procent na raz, bo wtedy jest to mało ryzykownie i pojawiają się miłe efekty uboczne w postaci dobrego samopoczucia wynikającego z miarowego rozwoju – wyjaśnia Iza Wojtaszek.

Z drugiej strony warto wiedzieć i pamiętać, że każda rozwojowa, często rewolucyjna zmiana z natury nie jest całkowicie wygodna i przyjemna. Co więcej, jeśli czujemy jakiś poziom niewygody, a czasem wręcz bólu, prawdziwych umysłowych zakwasów, to dobrze. Oznacza to, że się rozwijamy – przekonuje doradca kariery.

 

Zmianę i sukces każdy definiuje sobie sam

Warto pamiętać, że zarówno zmianę, z którą zdecydujemy się zmierzyć, jak i sukces, jaki ma nam przynieść, musisz zdefiniować samodzielnie.

Dla jednych będzie to praca w wymarzonym zawodzie i pięcie się po szczeblach kariery, dla innych stworzenie czegoś swojego – na przykład założenie własnej firmy, a dla trzeciej grupy efektywne łącznie pracy zawodowej z życiem osobistym – wylicza Iza Wojtaszek.

 

Jak potoczyła się zawodowa historia Anny, specjalistki ds. zamówień publicznych?

Zdecydowałam się na radykalny krok. Podjęłam studia podyplomowe i rozpoczęłam poszukiwania nowej pracy. Znalazłam ją po niecałych 2 miesiącach. Choć było to dla mnie bardzo stresujące – wspólnie z mężem spłacamy dwa kredyty – dziś wiem, że było warto. Zmiana wniosła do mojego życia nowe wyzwania, znajomości, więcej satysfakcji z wykonywanej pracy i wcale nie wywróciła go do góry nogami. A przynajmniej nie na długo – przyznaje Anna.

 

A Ty? Jesteś gotowy, aby wywrócić swój świat do góry nogami i spróbować czegoś nowego? Sprawdź, jakie oferty czekają na Ciebie!

14_750x200_facet_praca

 

Oceń artykuł


Narzędzia