Złamane serce i … inne wymówki od pracy

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
Agnieszka Dobosz
Kategoria: Życie zawodowe

131273638_e6a116cda3

Użyliście kiedyś wymówki, żeby usprawiedliwić spóźnienie albo nieobecność w pracy? Możemy się założyć, że mało jest osób, którym chociaż raz nie przeszło to przez głowę. Najczęściej wymigujemy się, używając standardowych opowieści o lekarzu albo gigantycznym korku. Bywają też oryginalniejsze usprawiedliwienia – na przykład załamanie nerwowe psa albo pomylenie obecnej pracy z poprzednią. Sprawdziliśmy, po jakie dziwaczne historie sięgali niektórzy pracownicy.

Korek gigant na spóźnienie

Najczęstszym usprawiedliwieniem – wg naszych fanów na Facebooku, których przepytaliśmy pod kątem popularnych wymówek – jest wielki korek. To wymówka idealna na spóźnienie – wielkość korka rośnie wprost proporcjonalnie do liczby minut, które „umknęły nam” rano. Alternatywą dla dojeżdżających komunikacją miejską jest tymczasem awaria autobusów lub generalnie opóźnienia na linii dojazdowej. Do komunikacyjnych wymówek dorzucić jeszcze można wypadek blokujący ruch. I komplet usprawiedliwień na kilka dni gotowy!

Uwaga, epidemia!

Z kolei nieobecność w pracy usprawiedliwiamy najczęściej także mało kreatywnie – może być to wizyta u lekarza (wariacje do wyboru to także choroba dziecka lub problemy zdrowotne wszelakiej zwierzyny domowej) albo awaria w mieszkaniu. W naszej facebookowej ankiecie pojawiła się jednak także odpowiedź mniej typowa – „apokalipsa zombie w ogródku”. Co prawda nie zdobyła ona wielu głosów naszych fanów, ale jest przykładem oryginalnej wymówki, po które czasami decydują się sięgać pracownicy.

Kreatwnie

Serwis CareerBuilder co roku przeprowadza ankietę, w której pyta pracodawców o najciekawsze pracowe wymówki, które usłyszeli od swoich pracowników. W wynikach ostatniej z nich pojawiło się kilka naprawdę ciekawych usprawiedliwień. Oto najoryginalniejsze (albo najdziwniejsze) z nich:

  • Ktoś zapomniał, że został zatrudniony.
  • Ktoś cierpiał z powodu złamanego serca.
  • Czyjeś włosy zrobiły się pomarańczowe podczas próby farbowania ich w domu.
  • Palec u nogi utknął komuś w kranie.
  • Kogoś dziobnął ptak.
  • Czyjś pies przeżywał załamanie nerwowe.

Inne krążące po sieci dziwaczne usprawiedliwienia to na przykład kradzież kwiatów z ogródka, przesłuchanie do programu telewizyjnego albo pomyłka i pójcie do pracy … do poprzedniego biura.

Przyznacie, że wymówki te są tak dziwne, że aż … mogą być prawdziwe :). Jak myślicie?

A Wam zdarzyło się przedstawić pracodawcy jakąś naprawdę dziwaczną wymówkę?

 

Oceń artykuł


Narzędzia