Szefie, wróciłem! Pracownik jak bumerang

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
Pracuj.pl Ocena treści 5/5 (1)
Kategoria: Życie zawodowe
Ocena treści 5/5 (1)

 

bumerang

Chcesz zmienić pracę, przygotowujesz CV, ale tak naprawdę aż ściska cię w dołku na myśl o stresie towarzyszącym nowemu miejscu. A może rozwiązanie jest prostsze? Myślałeś o firmie, w której już kiedyś pracowałeś?

Małgorzata miała do swojego przełożonego żal. Nie dostała podwyżki, a w jej mniemaniu powinna. – Znajomi akurat rozkręcali portal, szukali kogoś do pisania. Mnie było to na rękę, bo mogłam dobrze pogodzić to z opieką nad dzieckiem. Odeszłam bez zbędnych sentymentów – wspomina.

Minęły dwa lata, a Małgorzata pracuje w tej samej firmie, w której nie mogła doczekać się większej pensji. – Projekt, którym się zajmowałam ze znajomymi, nie wypalił. Miałam jednak kontakt z ludźmi ze starej firmy i udało mi się dostać do innego działu – mówi Małgorzata. Ma nowe obowiązki i tym samym poczucie, że w pracy się rozwija. No i lepszą pensję, która poprzednio była powodem odejścia.

Nie zawsze jest tak słodko

Anna Sawczuk, doradca kariery z firmy Aktiff, przywołuje przykład pracownika z branży IT. Złożył wypowiedzenie, bo czuł, że doszedł do ściany. Uważał, że u swojego pracodawcy niczego więcej się już nie nauczy, nie miał też możliwości awansu – ani pionowego, ani poziomego. W innej firmie jednak mu się nie powiodło i powrócił na stare śmieci: poprzednie stanowisko z tą samą pensją. Pracodawca go znał, więc nie musiał szkolić i chętnie przyjął. Jemu z kolei zależało na pewnym źródle dochodu. Ale z szukania innej pracy nie zrezygnował.

Dla kogo zatem są powroty?Ludzie na ogół są zadowoleni z powrotu, gdy przychodzą na trochę inne stanowisko niż te, które wcześniej zajmowali. Znają firmę, znają branżę, mogą się skupić tylko na tym, co jest istotne. W efekcie wykonują obowiązki szybciej i szybciej wychodzą do domu – mówi Anna Sawczuk. Co więcej, jeśli powrót wiąże się ze zmianą działu lub awansem, wówczas współpracownicy widzą też: on się czegoś nauczył, dostrzegają w nim kogoś, kto wykorzystał swą szansę.

Wejście na inne stanowisko nie jest jednak takie proste. W firmie, w której pracowaliśmy, jesteśmy trochę zaszufladkowani – ludzie znają nas jako specjalistów w danej dziedzinie i mogą nawet nie umieć spojrzeć na nas inaczej. – Dlatego dobrze mieć swój pomysł na powrót i przedstawić go w kadrach lub szefowi działu, do której chcemy przejść – radzi Sawczuk.

Co zrobić z luką w CV?

Pozostaje pytanie: jak przedstawić taką drogę zawodową w CV? Jeśli nasze przejścia wiążą się z awansem lub innymi obowiązkami, sprawa jest prosta – wpisujemy wszystko, po kolei.

Trudniej jest, jeśli po powrocie znajdujemy się w tym samym punkcie kariery zawodowej. Tu Anna Sawczuk nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Najważniejsze, by człowiek, który czyta CV, nie skupiał się na rzeczach nieistotnych z punktu widzenia naszego rozwoju. Dlatego jeśli przerwa na inną firmę była krótka, pominęłabym tę informację – mówi wręcz. Zastrzega jednak, że ten, kto wolałby przedstawić wszystko dokładnie, zapewne zostanie zapytany o to, dlaczego zmienia pracę, a potem wraca w stare miejsce.

Powroty nie są wcale takie rzadkie. Rekruterzy wiedzą, że powodów może być wiele, np. nowa firma nie spełniła naszych oczekiwań czy wręcz splajtowała. Najważniejsze, żebyśmy potrafili wskazać, co nami kierowało – mówi Anna Sawczuk.

Osoby, które powracają niczym bumerang, nie muszą być wcale źle postrzegane przez pracodawców. – Są małe sektory, np. wynajmu mieszkań biurowych w dużych miastach, w których wszyscy od specjalisty do menedżera się świetnie znają. Zwłaszcza w wąskich specjalizacjach trzeba się liczyć z powrotami i pozostawiać po sobie dobre wrażenie – podkreśla Sawczuk.

Dobre wrażenie musi być zresztą po dwóch stronach. Pracodawca nie zatrudni ponownie pracownika, który się nie sprawdził, a pracownik nie pójdzie do firmy, gdzie szefem jest despota, przed którym uciekał. No chyba że stery dzierży tam już ktoś inny.

Oceń artykuł


Narzędzia