Porady Życie zawodowe Sypiając z wrogiem. Czyli jak nie dać się wyrolować pułapkom pracy zdalnej?
07.12.2020  | 4 min czytania

Sypiając z wrogiem. Czyli jak nie dać się wyrolować pułapkom pracy zdalnej?

07.12.2020  | 4 min czytania
Autor wpisu Joanna Pachla
Ocena treści
(5)

Idę o zakład, że większość z nas miała ją kiedyś w głowie. Tę jedną, wychuchaną i idealną: wizję pracy zdalnej. I ja wciąż widzę to oczami wyobraźni. Portugalska plaża, ciepły piasek, drinki z palemką i oni: surferzy. Odciągający od pracy skuteczniej niż kolejne powiadomienie z Facebooka i sprawiający, że już nigdy w życiu nie wpiszę w Google hasła: “a gdyby tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady”. Brzmi jak piękny plan, prawda? Na szczęście już nie muszę mieć wyrzutów sumienia, że kolejny rok z rzędu nie uda mi się go zrealizować. Bo oto przyszła pandemia.

Joanna PachlaEfekt? Poza wysypem memów o szpitalu na Stadionie Narodowym? Tysiące ludzi, zepchniętych na home office, które może i przez kilka tygodni jawi się jako nie najgorszy znowu substytut portugalskiej plaży, ale obecnie doprowadza ich raczej na skraj rozpaczy. Jeżeli też doszedłeś do etapu, w którym musisz spoglądać na telefon, żeby wiedzieć, jaki jest dzień tygodnia, nie kojarzysz, kiedy ostatnio zmieniałeś skarpetki, a jedyną osobą, z jaką masz regularny kontakt, jest przynoszący Ci paczki kurier albo dostawca jedzenia, to znak, że czas się ogarnąć. I oswoić tę niepotrzebnie idealizowaną przez jednych, a przesadnie demonizowaną przez drugich pracę zdalną.

Jak to zrobić? Zacznij od 7 prostych kroków:

1. Ustal zasady. Najlepiej sam ze sobą

Pierwsza zasada brzmi: praca zdalna to wciąż praca. Czy kiedy chodzisz do biura, wstawiasz szefowi pranie w tzw. międzyczasie? Wyrabiasz dodatkowe etaty, robiąc wszystkim obiady, szorując biurka czy zmywając gary? A może wyprowadzasz im psy czy usypiasz dzieci? Raczej nie. Dlaczego więc próbujesz robić to w domu? Dlaczego pozwalasz, żeby wszystko odrywało Cię od pracy, za którą dostajesz przecież pieniądze? Czy naprawdę stos brudnych naczyń w zlewie nie zaczeka, aż skończysz robotę? Czy tak bardzo przeszkadza Ci niepościelone łóżko? Albo to, że stos prania w łazience zaczyna przypominać choinkę? Bo jeśli tak, to zarzuć na niego światełka, ale wszystko inne ogarniaj zawsze PRZED pracą. Nie w trakcie. Przecież nikt normalny nie urywa się z biura, żeby pojechać uporządkować mieszkanie. I tak samo Ty podczas swojej pracy zdalnej skup się tylko i wyłącznie na pracy. Przynajmniej do momentu, w którym to mieszkanie nie płonie.

2. Uświadom sobie, że jesteś do niczego

Jeśli tylko próbujesz być do wszystkiego. No nie da się. Nie da się być jednocześnie pracownikiem roku, ojcem roku, mężem roku, kucharzem roku, malarzem roku, tancerzem roku i ogrodnikiem roku. Bardzo łatwo da się być za to wrakiem roku. Przemęczonym do cna, wypalonym, sfrustrowanym, z wiecznym poczuciem przepracowania i najgorszymi wynikami w historii - i to zarówno, jeśli chodzi o pracowniczego Excela, jak i o Excela własnego życia. Dlatego jeśli dzielisz mieszkanie z kimś innym niż kot (kot i tak nie posłucha), wytłumacz mu, że kiedy pracujesz, to pracujesz. I nie można zagadywać Cię co 5 minut, wynajdywać Ci kolejnych zadań do zrobienia, prosić o podgrzanie obiadu, wyniesienie śmieci czy podrzucenie dziecka do przedszkola, bo inaczej nigdy nie odkleisz się od komputera. Zapomnij też o czymś takim jak multitasking, bo to jedno z największych oszustw naszych czasów. I nie, to nie jest droga do sukcesu. Za to do przepracowania albo depresji – już tak. I obawiam się, że bardzo krótka.

3. Bądź jak kuna. Nawet kuna zna swoje terytorium

I nie, nie chodzi o to, żeby zostawiać ślady odchodów przed wejściem do kryjówki, ale by znaleźć swoje własne miejsce do pracy. To jedno miejsce, w którym rozłożysz się ze wszystkimi swoimi papierami, długopisami, spinaczami, kablami, ładowarkami i innymi namiastkami pracowniczej normalności. Oczywiście, możesz być tym typem nomady, który doskonale odnajduje się w chaosie i codziennie może pracować z innego kąta podłogi, ale efektywność kocha nawyki, a nawyki kochają przewidywalność. I nie, kanapa czy łóżko to nie jest ergonomiczne miejsce pracy. Prędzej nabawisz się tak skrzywienia kręgosłupa (albo tytułu VIP-a na Netflixie) niż efektywnie zdołasz przetrwać w tej pracy pandemię. Dlatego: kup biurko, choćby najtańsze, albo usiądź przy kuchennym stole. I tego staraj się trzymać. A kiedy już z tego całego szalonego metrażu domu czy mieszkania, jaki masz do dyspozycji, uda Ci się wydzielić Twoje małe centrum zarządzania, to całkiem możliwe, że uda Ci się to, o co w tym wszystkim chodzi, to jest: praca.

4. Lista priorytetów jak lista grzechów - powinna być krótka

Nie wiem, czy wiesz, ale słowo „priorytet” pochodzi od łacińskiego słowa „prior”, czyli „pierwszy” i w swoim pierwotnym znaczeniu oznaczał „przywilej pierwszeństwa w czymś”. I nie, nie miał liczby mnogiej, ani nie dało się go stopniować. Tylko jedna rzecz mogła być więc najważniejsza i już. Natomiast nasze czasy rządzą się swoimi prawami i teraz już ustalamy sobie całą listę priorytetów, dzielimy je na te o niskim i wysokim priorytecie i - generalnie - dopuszczamy się tym samym gwałtu na logice. Załóżmy jednak, że na Twoją pracę każdego dnia składa się tyle ważnych rzeczy, że faktycznie - wydzielenie jednego priorytetu byłoby niemożliwe. Wydziel więc trzy. Codziennie rano ustal sobie trzy priorytety na dany dzień i choćby nie wiem co, trzymaj się ich kurczowo niczym karzełek garnuszka złota. A najlepiej ustal je już poprzedniego wieczora, żebyś rano od razu wiedział, od czego zaczynać i bezsensownie się „na rozruch” nie miotał. A co robić z tymi mniej ważnymi rzeczami? Spisać na kartce, żeby nie zapomnieć, ale wrócić do nich dopiero wtedy, kiedy czas na to pozwoli.

5. Bądź jak Dalek. Nie miej litości

Kojarzysz „Doktora Who”? Występuje w nim fantastyczny gatunek istot pozaziemskich, zwanych Dalekami. Z zewnątrz przypominają zmutowane czołgi i - co najważniejsze - są kompletnie wyprute z emocji. Dalek nie wie, co to współczucie albo empatia, za to jest szalenie inteligentny i nastawiony na jasno określony cel. Tyle, że u niego jest to eksterminacja, a u Ciebie - praca. Jak myślisz, czy taki Dalek wziąłby za kolegę dodatkowy projekt? Bo przecież „i tak siedzi w domu, więc ma czas”? Czy Dalek zgodziłby się pracować 12 godzin zamiast 8, bo szef go ładnie poprosił? A czy Dalek zmartwiłby się, że kogoś urazi, bo nie weźmie sobie na łeb dodatkowych, zwłaszcza nieodpłatnych obowiązków? No pewnie, że nie! Bądź więc jak Dalek i naucz się tajnej sztuki odmawiania. Bo żeby być efektywnym pracownikiem, wcale nie musisz robić wszystkiego za wszystkich i cierpieć przy tym “za miliony”. Musisz być za to zdrowy i wypoczęty.

6. Weź udział w maratonie

Choćby takim na trasie kanapa-lodówka. Słowem: rusz się. Kiedy pracujesz stacjonarnie, nie przyklejasz się przecież na 8 godzin do krzesła. Tu wstaniesz, żeby pogadać przez telefon, tu podejdziesz do kolegi z biura obok, tu zajrzysz do szefa, a tu się przespacerujesz do ksero. Pamiętaj, żeby w domu robić to samo. Rozprostować nogi, rozluźnić barki, dać odpocząć oczom. Możesz też kupić sobie specjalną poduszkę do siedzenia albo taką wielką piłkę, na której będziesz radośnie balansować. To może brzmieć głupio, ale choroby kręgosłupa, do których doprowadzamy się na własne życzenie, i to już w okolicach trzydziestki, też nie brzmią jak żaden ze szczytów mądrości. Pomyśl więc trochę o własnej kondycji. Jeśli masz balkon - wyjdź na niego. Nie wyłaź w czasie pracy na całodniowe zakupy, bo przecież nie masz płacone od kilometra, ale poruszaj się na tyle, żeby po kolejnym dniu pracy nie strzelało Ci w kościach.

7. Bądź jak te modelki w reklamach i zadbaj wreszcie o siebie

Wiesz, co jest najtrudniejszego w zarządzaniu czasem? Wyrwanie z niego minut lub godzin tylko i wyłącznie dla siebie. I nie, nie mówię o tym, że jak już się napracujesz, to możesz z czystym sumieniem wstawić pralkę, zmywarkę czy rozwiesić pranie. Mówię o tym, że praca w trybie home office sprawiła, że home niebezpiecznie zmienił się nam w office. A to nie o to w tym chodzi. Ja wiem, że ciężko to rozgraniczyć. Ale jest cała masa małych rzeczy, które choć trochę pozwolą Ci się poczuć jak w normalnej pracy. Przede wszystkim: nie zaniedbuj się! Nie siadaj do kompa jeszcze w piżamie, nie sprawdzaj maili jeszcze przed pierwszym siku. Zadbaj o higienę pracy oraz higienę jako taką. To jest: wstań, weź prysznic, zjedz śniadanie. Ubierz się w coś innego niż wczorajszy dres i niczym słuchacz amerykańskich coachów: bądź najlepszą wersją siebie. To naprawdę nie jest nic trudnego.

A kiedy nadejdzie ten piękny moment, kiedy już skończysz pracę na dziś… skończ pracę na dziś. Nie odświeżaj maili, jakby od tego zależały dalsze losy świata. Nie odpalaj kompa tylko dlatego, że sobie o czymś przypomniałeś. Nie rób notatek tylko dlatego, że akurat masz chwilę, więc dlaczego by jej nie przeznaczyć na pracę. No właśnie dlatego. Bo są granice, których nie powinno się nigdy zacierać. Praca to praca, a dom to dom. A jeśli próbujesz mieszać jedno z drugim, to wychodzi Ci takie nie wiadomo co, niczym świnka morska - w końcu ani to świnka, ani morska.

Chociaż ona - w przeciwieństwie do źle zorganizowanej pracy zdalnej - przynajmniej bywa znośna.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o pracy w systemie home office - odwiedź Porady Pracuj.pl. To przestrzeń, w której regularnie pojawiają się treści dotyczące rynku pracy. Znajdziesz tam m.in. odpowiedź na pytania: jak zmienić pracę, jak poprawić CV, ale również dostaniesz wskazówki dotyczące zdalnego trybu pracy, rozmowy kwalifikacyjnej czy wsparcie psychologiczne po utracie pracy. Zajrzyj koniecznie TUTAJ.

Joanna Pachla – dziennikarka i copywriterka, która etaty w redakcjach zamieniła na prowadzenie własnej firmy. Od 7 lat autorka bloga joannapachla.com. Swoimi sposobami na udane życie dzieli się z ok. 300 tysiącami czytelników miesięcznie.

Oceń artykuł