Slow work – mrzonka czy przyszłość?

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
Agnieszka Dobosz
Kategoria: Życie zawodowe

 

slow2Ostatni wolny weekend? W zeszłym roku. Standardowa godzina wyjścia z pracy? 20. Ulubione zwierzę domowe? Laptop. Poprzedni urlop? Nie pamiętam. Rozrywka? Błyskawiczne sesje jogi albo szybkie wypady z dziećmi do parku.

Odpowiadacie podobnie? To znaczy, że pora dowiedzieć się więcej o idei slow work.

Sukces, kariera, praca w trybie 24/7 – to słowa klucze zawodowej rzeczywistości wielu osób na całym świecie. Ale nie tylko – w zabójczym tempie przeżywamy też nasz czas wolny.

W pewnym momencie niektórzy powiedzieli „dosyć”, buntując się przed ciągłym byciem online, spotkaniami biznesowymi w niedzielne popołudnia, ale też szybkimi randkami albo pospiesznymi wypadami z dziećmi na zakupy. Tak powstał ruch slow , który ma wiele odmian – nie tylko slow work, lecz także slow cities, slow food czy nawet slow sex.

Biblią ruchu slow jest Pochwała powolności” Carla Honore’a , który postuluje znalezienie swojego własnego tempa życia. Dotyczy to także naszej pracy. Zdaniem wyznawców slow worku praca po 14 godzin dziennie długofalowo zupełnie się nie sprawdza, multizadaniowość to mit, a kreatywność na czas to w rzeczywistości powielanie schematów. Dlatego krzyczą: „Idźcie do domu, a będziecie pracować lepiej!”. W ramach haseł slow work pojawia się także trend tzw. down-shiftingu – zmiana pracy na gorzej płatną, ale pochłaniającą mniej czasu, który można poświęcić na swoje pasje czy życie rodzinne.

Jak myślicie, czy w Polsce idea slow work ma szansę zaistnieć? Może krokiem do tego jest popularyzacja pracy w niepełnym wymiarze godzin? 

Oceń artykuł


Narzędzia