Porady Życie zawodowe Praca jak w serialu? Fabuła a rzeczywistość
03.09.2020  | 6 min czytania

Praca jak w serialu? Fabuła a rzeczywistość

03.09.2020  | 6 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl
Ocena treści
(2)

Praca to ważny element codzienności większości ludzi – nic więc dziwnego, że stanowi ona często istotny motyw w scenariuszach seriali. Niektóre z nich skupione są stricte na życiu zawodowym bohaterów, a ich fabuła rozgrywa się głównie w danym miejscu pracy. Mamy więc seriale o szpitalu, o pracy w biurze czy w mediach. Do tej listy można jeszcze dodać produkcje sensacyjne – pokazujące pracę policji czy detektywów. Ile jednak jest w tym wszystkim prawdy, a w jakiej mierze kreuje się w ten sposób fikcyjny świat?

Z artykułu dowiesz się:
• Skąd wzięła się rosnąca popularność seriali?
• Jak przedstawiają rzeczywistość seriale o szpitalach?
• Jak wygląda serialowa praca policji, detektywów itp.?
• Jak seriale pokazują pracę w biurze?

Seriale online – boom ostatnich czasów

Dotychczas seriale mogły się niektórym kojarzyć z mniej wyrafinowaną rozrywką. W stacjach telewizyjnych dominowały raczej sitcomy o ciężkim poczuciu humoru czy romansowe telenowele – choć oczywiście zdarzały się i bardziej ambitne produkcje. Niezależnie od poziomu, znak charakterystyczny seriali z ery telewizji stanowiło to, że na kolejny odcinek trzeba było czekać zazwyczaj tydzień – albo i dłużej. Jeśli więc jakąś produkcję darzyło się wyjątkowym uwielbieniem, a jej wartka akcja urywała się akurat w kluczowym dla dalszych losów bohaterów momencie (zwanym cliffhangerem), niejeden widz wydawał z siebie jęk oburzenia zmieszanego z niedowierzaniem: „O nie!!! Właśnie teraz koniec odcinka?!”. Następny zaś tydzień trwało wielkie ćwiczenie cierpliwości, zanim telewizja pokazała dalszy ciąg opowieści.

| Seriale na Netflixie. Co warto obejrzeć w długie jesienne wieczory?

Wszystko się zmieniło, gdy nastała epoka VoD – video on demand, czyli „wideo na żądanie”. Jest to usługa polegająca na odtwarzaniu za pośrednictwem Internetu różnych materiałów filmowych – w dowolnym czasie. Seriale VoD zyskiwały coraz większą popularność, gdy pojawiały się coraz to nowsze programy czy aplikacje umożliwiające tzw. streaming produkcji. I tak obecnie znajomość topowych produkcji stała się wręcz konieczna dla obytego w kulturze człowieka. Seriale Netflix, HBO GO czy Amazon Prime to często wręcz wybitne dzieła sztuki, o których dyskutują poważani krytycy filmowi. O skali tej mody mogą świadczyć zaskakujące wyniki badań przeprowadzonych kilka lat temu przez RadioTimes.com. Dowiodły one, że aż 42% widzów oszukuje, że ogląda seriale, których fabuły w rzeczywistości wcale nie śledzi – co wskazuje na to, że nieznajomość topowych produkcji dla wielu osób stanowi wręcz powód do wstydu!

Seriale o lekarzach – jaką rzeczywistość przedstawiają?

Seriale medyczne mają swoje rzesze wiernych fanów. Ich oferta jest przy tym bardzo zróżnicowana – obejmuje bowiem produkcje o charakterze zarówno dramatycznym, jak i komediowym, historycznym, a nawet wojennym (jak np. stary dobry „M*A*S*H”). Zazwyczaj dość wiernie obrazują one rzeczywistość stricte medyczną. Przykładowo, to dzięki serialowi „Dr House” wielu ludzi dowiedziało się, czym jest toczeń, sarkoidoza czy choroba Wilsona (to jedne z diagnoz najczęściej stawianych w odcinkach). Dochodzenie do przyczyn wystąpienia nietypowych objawów prowadzi genialny, acz bardzo niekonwencjonalny specjalista. Tytułowy dr House popełnia też czasem błędy lub stawia mylne diagnozy – nie jest on ukazany w wyidealizowany sposób. Pozwala to więc stworzyć ciekawy rys charakterologiczny postaci, a ponadto serial ten jest dla widzów źródłem cennej wiedzy.

| 5 sygnałów, że warto udać się do lekarza

O ile kwestie medyczne są przedstawione dość realistycznie (a czasem nawet bardzo wiernie, jak w „The Knick”, ukazującym początki chirurgii – jeszcze sprzed ery antybiotykoterapii) i twórcy seriali o szpitalach nie wahają się pokazywać nam krwi czy wnętrza człowieka, o tyle już przedstawienie prywatnych relacji nie wygląda tak realistycznie. Oglądając takie popularne produkcje jak „Ostry dyżur”, „Chirurdzy”, „Rezydenci” czy „Prywatna praktyka”, można odnieść wrażenie, że bohaterowie w pracy połowę czasu spędzają na leczeniu, a połowę – na romansowaniu, plotkowaniu, kłóceniu się czy knuciu intryg. Oczywiście te wątki obyczajowe czy romantyczne wciągają widzów, ale można z dużą pewnością stwierdzić, że praca lekarzy nie rysuje się tak różowo – jest zazwyczaj niełatwą codziennością, w której nie ma aż tyle czasu wolnego, a życie zawodowe jest mocniej oddzielone od prywatnego.

Seriale o pracy policji, detektywów itp.

Czyli – ogólnie rzecz ujmując – seriale kryminalne, sensacyjne, thrillery… Już sama ta wyliczanka pokazuje, że również w tej grupie produkcji panuje spora różnorodność. Zazwyczaj policjanci w takich serialach przedstawiani byli jako dość wyidealizowani stróże praworządności – niemal zawsze skuteczni, obdarzeni ogromnym poczuciem humoru i koniecznie przystojni (albo choćby urokliwi). W ich szeregach prawie zawsze też jednak pojawiały się czarne charaktery – postacie współpracujące z mafią, przekupni czy mający ciężkie grzechy na sumieniu. Świat przedstawiony w takich serialach był więc raczej czarno-biały, a niemal wszystkie sprawy były rozwiązywane przez bohaterskich policjantów – przestępcom wymierzano zasłużoną karę, a świat na chwilę znów był miejscem nieco sprawiedliwszym.

| 10 zawodów, w których stres to codzienność

Wyraźnie jednak widać, że ten trend uległ zmianom. W bardziej nowoczesnych produkcjach – jak choćby „Prawo ulicy” czy „Detektyw” – rzeczywistość nie jest już przedstawiona w tak prosty sposób. Często trudno w nich nawet odnaleźć bohaterów bez jakiejś skazy czy głębokiego problemu. Dobrym przykładem tej tendencji są też seriale skandynawskie, które mają bardzo specyficzny, ciężki, surowy klimat i są podobnie niejednoznaczne w odbiorze – a przez to wydają się bardziej prawdziwe. W gronie tym znajdziemy takie tytuły jak „Most nad Sundem”, „Forbrydelsen” (znane też jako „Dochodzenie” lub „The Killing”) czy stosunkowo nowe „Karppi”. Łączy je również jedna ważna cecha. Mianowicie role główne odgrywają w nich postacie kobiece, a dotychczas w tego typu produkcjach kobiety były raczej na drugim planie. Zdecydowanie kłóciło się to z rzeczywistością, bo oczywiście w przypadku pań zjawisko szklanego sufitu wciąż istnieje, jednak coraz skuteczniej radzą sobie one z jego przebijaniem.

Serial o pracy w biurze czy korporacji

Seriale o pracy w biurze czy korporacji także mają zróżnicowany charakter, ale można wyodrębnić kilka dość powtarzalnych cech. Zazwyczaj mamy w nich do czynienia z silną postacią szefa czy team leadera, przedstawioną w mocno „podkręconym” wydaniu. Tak jest np. w „Billions” – w którym główny bohater jest wyluzowanym, obrzydliwie bogatym i wpływowym geniuszem, a przedstawiona wizja życia wydaje się mocno odbiegać od zwykłej rzeczywistości. Podobnie jest w przypadku popularnego „W garniturach” – serialu o życiu pracowników kancelarii adwokackiej. Główne postaci są tu piękne i idealne, i to mimo że jeden z najważniejszych bohaterów swą karierę buduje de facto na oszustwie. Być może jednak ta upiększona wizja życia w jakiś sposób „czaruje” widzów, którzy chcą się nieco oderwać od własnej, bardziej przyziemnej codzienności.

| Szefowie – jakich lubimy, a na jakich narzekamy?

Nieco inaczej jest w przypadku seriali o bardziej komediowym zacięciu, w których twórcy w krzywym zwierciadle ukazują „typową” pracę w korporacji. Tak jest np. w „Biurze” (znanym też pod oryginalnym tytułem „The Office”), które ukazuje zarówno pewną powtarzalność i monotonię pracy, jak i skupienie na wynikach czy rywalizację. Postacie mają tu bardzo wyraźne rysy charakterologiczne, dość mocno bazujące na stereotypach. I tak zobaczymy tu m.in. samolubnego szefa, znudzonego i obojętnego na wszystko pracownika tymczasowego, czarującą recepcjonistkę i – oczywiście – koniecznego w takich produkcjach lizusa, który zabiega o względy szefa.

| 5 antypostaw, które utrudniają start w nowej firmie

Nie znaczy to jednak, że nie ma seriali, które bardziej wiarygodnie oddają realia pracy w biurze. Przykładowo „Mad Men” to brawurowo zagrane studium początków branży reklamowej. Przy okazji nieźle obrazuje ono realia życia w Nowym Jorku lat 60. XX wieku i wspinaczkę po szczeblach kariery pracowników raczkujących jeszcze wówczas – przynajmniej w porównaniu ze stanem obecnym – agencji reklamowych. Wyraźnie zarysowano tu także stopniową emancypację kobiet w tamtym okresie – potrafiły one już tupnąć nogą i pokazać, że są warte co najmniej tyle samo co koledzy z pracy, a nierzadko znacznie więcej. Dość realistycznie rzeczywistość jest też przedstawiona w „Newsroomie” – serialu o mediach, który skupia się na korporacyjnej pracy dziennikarskiej, a także na zmieniającym się krajobrazie politycznym w Stanach Zjednoczonych.

Czas na podsumowanie? Jak widać: nie będzie ono jednoznaczne. Główny bowiem wniosek brzmi tak, że oferta serialowa jest obecnie tak bogata, iż każdy w niej znajdzie produkcję dopasowaną do własnych oczekiwań. Jeśli chcemy zobaczyć bardziej realistyczny obraz danej branży czy poznać jej historię, śledząc konkretną fabułę – na pewno znajdziemy taki tytuł. Jeżeli zaś mamy ochotę duchowo uczestniczyć w niesłychanych perypetiach przydarzających się w pracy innych bohaterów – również rozrywkę mamy zagwarantowaną. Tak czy owak należy pamiętać o jednym: oprócz seriali stricte dokumentalnych każda inna produkcja przedstawia nam świat fikcyjny i nieprawdziwy, czyli – jak by to powiedział dr House – „wszyscy kłamią”.

Oceń artykuł