Na czas czy nie na czas – plusy i minusy umów czasowych

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
Pracuj.pl Ocena treści 5/5 (1)
Kategoria: Życie zawodowe
Ocena treści 5/5 (1)

standing businessman thinking with hourglassDobre wynagrodzenie i stabilność zatrudnienia to cechy najbardziej poszukiwane przez pracowników na rynku pracy. Czy popularne w Polsce umowy czasowe mogą je zagwarantować? Według wielu osób – nie. To jednak nie oznacza, że umowy czasowe są zupełnie zbędne.

 

W dobie kryzysu liczy się stabilność. To główny wniosek badań Randstad Award prowadzonych w latach 2012 i 2013, mających na celu wskazanie, co przesądza o atrakcyjności pracodawców. W 2014 roku uległo to jednak zmianie – pracownicy bardziej od komfortu zatrudnienia, który jako kluczowy czynnik wskazało 59 proc. ankietowanych, zaczęli cenić wysokość wynagrodzenia (69 proc.). To jeden z licznych sygnałów świadczących o tym, że szala na rynku pracy zaczyna przesuwać się w stronę zatrudnionych.

 

Inny stanowią proponowane zmiany w prawie pracy. Rządzący o konieczności zreformowania obowiązujących na rynku pracy warunków gry mówili od dawna, ale dopiero od niedawna wdrażają je w życie. Pod koniec 2014 roku zatwierdzili ozusowanie umów zleceń (od 1 stycznia 2016 roku wszystkie umowy zlecenia będą objęte obowiązkową składką ZUS). W tym roku mają natomiast zatwierdzić nowelizację Kodeksu pracy, której głównym celem jest wyeliminowanie nieprawidłowości podczas zawierania umów czasowych. Co to oznacza w praktyce?

 

Dlaczego pracodawcy stosują umowy czasowe?

 

Umowy czasowe to przede wszystkim dobre narzędzie dla pracodawców, które niweluje ryzyko zatrudnienia niewłaściwej osoby. A to, jak potwierdzają analizy, jest całkiem spore. Z zeszłorocznego raportu „Niedobór talentów”, zrealizowanego przez firmę ManpworGroup, wynika bowiem, że co trzeci pracodawca miał problem ze znalezieniem pracownika o odpowiednich kompetencjach (podobnie jest zresztą na całym świecie). To nie tylko utrudnia rekrutację, ale i podbija obawy o zatrudnienie niewłaściwej osoby.

 

Jednym z zabezpieczeń dla pracodawców są umowy zawierane na okres próbny – trzech miesięcy. Tyle że trzy miesiące to często za mało, by jednoznacznie określić przygotowanie i przydatność pracownika. Dla niektórych pracodawców ograniczenie możliwości zatrudniania czasowego mogłoby się wiązać ze stratami biznesowymi wygenerowanymi przez nieodpowiednio dobranych pracowników.

 

Co na to zatrudnieni?

 

Pracownicy w umowach czasowych dostrzegają przede wszystkim brak stabilności i obawiają się, że tego typu formy zatrudnienia otwierają pracodawcom furtkę do nadużyć. Zmartwienia zatrudnionych trudno zresztą uznać za bezzasadne. Z przeprowadzonego przed trzema laty badania Eurostatu wynika, że Polska jest liderem w Unii Europejskiej w kwestii zatrudniania umowy cywilnoprawne, umowy o pracę na czas określony oraz samozatrudnienia. A to właśnie je najczęściej uznaje się za główny czynnik przesądzający o braku komfortu zatrudnienia.

 

Umowy na czas określony mają jednak także zalety. Na dynamicznym rynku pracy, w którym coraz częściej wieloletnie współprace z poszczególnymi firmami odchodzą w zapomnienie, krótki okres wypowiedzenia zawierany przy umowie na czas określony może być korzyścią. Umożliwia bowiem szybkie zakończenie współpracy z jednym pracodawcą i podjęcie jej z następnym. Gwarantująca stabilność umowa na czas nieokreślony szybki transfer pomiędzy firmami w zasadzie wyklucza – szczególnie że po 3 latach pracy w jednej firmie mamy aż 3 miesiące wypowiedzenia. Dla potencjalnego nowego pracodawcy konieczność czekania na pracownika cały kwartał bywa z pewnością sporym minusem.

 

Co się zmieni?

 

Projekt nowelizacji Kodeksu pracy, który ma wejść w życie w 2015 roku, zakłada kilka kluczowych zmian w kwestii umów czasowych. Ustawodawca planuje m.in. zlikwidować rzadko stosowaną umowę na czas wykonywania określonej pracy. Chce także, aby pracodawca miał możliwość zawierania z pracownikiem tylko jednej umowy na okres próbny – kolejną będzie mógł zawrzeć tylko wtedy, jeżeli zaproponuje zatrudnionym podjęcie pracy na innym stanowisku. Do 33 miesięcy ma natomiast zostać skrócony czas trwania umów na czas określony (pracodawca będzie mógł zawrzeć maksymalnie trzy tego typu umowy z pracownikiem, czwarta automatycznie zostanie przekwalifikowana na umowę na czas nieokreślony), a czas wypowiedzenia umowy ma zostać wydłużony i uzależniony od stażu pracownika – wyniesie:

  • 2 tygodnie, jeśli zatrudniony będzie w firmie krócej niż pół roku,
  • miesiąc, jeśli przepracuje przynajmniej pół roku,
  • i 3 miesiące, jeśli jego staż pracy przekroczy 3 lata.

W ten sposób czas wypowiedzenia zostanie zrównany z tym, jaki obowiązuje przy umowach na czas nieokreślony.

 

Proponowane w projekcie zmiany mają przede wszystkim wykluczyć problem nadużywania umów na czas określony i ograniczyć nieuczciwym pracodawcom pole do nadużyć. To, jak wpłyną na kształt rynku pracy, pomoże także jednoznacznie wskazać, czy do tej pory umowy na czas określony dawały korzyści obu stronom rynku – zatrudniającym i zatrudnionym – czy tylko jednej z nich. Jeżeli po wejściu w życie noweli liczba zawieranych umów na czas określony drastycznie zmaleje, odpowiedź będzie jasna.

Oceń artykuł


Narzędzia