Kiepska praca lepsza niż żadna?

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
Agnieszka Dobosz
Kategoria: Życie zawodowe

 

iStock_000007833569XSmall

Ponad 14-procentowe bezrobocie stawia tysiące Polaków pod ścianą. Niby żadna praca nie hańbi, ale czy brać, co się nawinie? A jak to droga bez powrotu?

Katarzyna, z wykształcenia polonistka, zawsze widziała się w dziennikarstwie. Kiedy wraz z nową naczelną zmienił się skład połowy redakcji, została na lodzie. – Gdy koleżanka powiedziała o stanowisku korektora, nie zastanawiałam się. Miałam mieszkanie na utrzymaniu – podkreśla.

Nowe zajęcie nie spełniało jednak jej oczekiwań.Byłam na dole hierarchii. Poprawiałam błędy po kimś, ale jak czegoś nie wyłapałam, to zawsze wina spadała na mnie. Chyba nigdy nie byłam tak sfrustrowana jak wtedy – wspomina.

Tym akurat naukowcy z Narodowego Uniwersytetu Australii w Canberrze nie byliby zdziwieni. Ich badania, opublikowane w piśmie „Occupational and Environmental Medicine”, potwierdzają: praca toksyczna, stresująca, źle płatna, czyli po prostu słaba wpływa negatywnie na nasze zdrowie i samopoczucie. Ich wnioski idą nawet dalej: zła praca odbijała się na ludziach bardziej niż bezrobocie.

Potrzebowałam pieniędzy. Chodziłam do pracy, a jednocześnie szukałam też czegoś „bardziej dla mnie” – mówi Katarzyna. Na rozmowie do portalu internetowego okazało się, że mogłaby zahaczyć się tam tylko na pół roku, na zastępstwo. Mimo to zgodziła się. – Rzuciłam etat na rzecz miejsca, gdzie nie obiecywano mi właściwie niczego – wspomina. Spodobała się. Była redaktorką, dziennikarką, obecnie jest wydawcą serwisu. – Zaryzykowałam. Trafiłam dobrze, ale mogło być różnie – nie ma złudzeń.

Spadłeś z wysokiego stołka? Wyciągnij wnioski i idź dalej!

O trudnych zawodowych wyborach rozmawiamy z Leszkiem Mellibrudą, psychologiem biznesu.

Pracuj.pl: Co robić? Brać jakąkolwiek pracę, byle pracować, czy nie i czekać na lepszą?

Leszek Mellibruda: Gdy naprawdę nie mamy żadnych środków, sprawa wydaje się oczywista. Ale niektórzy nie pracują, a zajęcia szukają mało skutecznie. Jest spora grupa stosunkowo młodych ludzi, trzydziestokilkulatków, którzy do pracy nie chodzą, mają dziecko, a pomagają im ich rodzice. Oni nie mają swoich pieniędzy, lecz mają z czego żyć. Części taka sytuacja odpowiada i nie starają się jej zmienić.

Są tacy, którzy choć pracy nie mają, to mają ambicje co do pensji, prestiżu, pozycji firmy, że będą polować na tę „właściwą”. Wreszcie jest grupa ludzi, którzy twardo szukają zatrudnienia tylko w swoim zawodzie. Tak ludzie reagują, ale nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie.

Zna pan osoby, którym przerwa od pracy wyszła na dobre?

Niektórym dobrze robi. Pytanie: jak potrafimy ten czas wykorzystać. Tam, gdzie przerwa wynika z naszej decyzji, jest pożyteczna, doładowuje nas energetycznie. Ludzie często wtedy dokonują płodozmianu życiowego i mobilizują się do tego, by rozpocząć coś od nowa czy w innej specjalności.

Inaczej jest w przypadku ludzi, którzy mają przerwę przymusową i popadają w bezrobocie. To może wywoływać syndrom bezradności i utraty nadziei.

Załóżmy, że zdecydowaliśmy się na pracę poniżej kwalifikacji, a potem idziemy na rozmowę do wymarzonej firmy. Powinniśmy zawrzeć w CV ten niechlubny etap życia czy nie? Co lepsze?

Prawda. Kłamstwo ma krótkie nogi. Powinniśmy powiedzieć, co nas skłoniło to wzięcia takiej pracy i uzbroić się w argumenty pokazujące, czego nas ona nauczyła, jak nas zmieniła i wzmocniła.

Ludzie boją się ujawnienia takich informacji o sobie, bo wydaje im się, że spotkają się z takimi samymi reakcjami, jak we własnym środowisku, które np. słabo toleruje to, że ktoś spadł z wysokiego stołka i nie ma już takiego statusu, jak kiedyś. Te odruchy przenosi się na sytuacje profesjonalnego spotkania z HR-owcem. Tymczasem taka praca może być dodatkowym atutem, a nie ujmą. Umiejętność prezentacji siebie z okresu, który społecznie jest nie do końca akceptowany, jest sztuką.

Oceń artykuł


Narzędzia