Kiedy umiera ktoś z rodziny pracownika…

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
Katarzyna Klimek-Michno
Kategoria: Życie zawodowe

Mijasz go na firmowym korytarzu, widzisz go w kuchni. Jak pochyla się nad kawą, jak ukradkiem ociera łzy, patrzy gdzieś w dal nieobecnym wzrokiem. Jest pogrążony w żałobie. Co powiedzieć? A może tylko milczeć? Jak wesprzeć współpracownika albo podwładnego, który przeżywa śmierć kogoś bliskiego? O tym rozmawiamy z Izabelą Kielczyk, psychologiem biznesu.

Śmierć, strata w rodzinie, żałoba to coś bardzo trudnego nie tylko dla pracownika, ale również jego zespołu, kolegów, koleżanek…

Śmierć to często temat tabu we współczesnym społeczeństwie gloryfikującym młodość, piękno i rozwój. Ale jest ona częścią życia, czymś nieuchronnym. Każdy człowiek i każda firma w którymś momencie będzie musiała się zmierzyć ze śmiercią. Brzmi dosadnie, ale tak jest, dlatego uważam, że nie należy uciekać od tego tematu. Ważna jest tutaj duża wrażliwość i świadomość po stronie menedżerów i działu HR. Jeśli umiera pracownik, to pierwszą reakcją w zespole może być szok, wybuch różnych emocji. Niektórzy mogą być roztrzęsieni, inni mogą reagować w nietypowy sposób. Należy pamiętać, że są różne sposoby rozładowywania napięcia, u każdego może to inaczej przebiegać. Pierwsze dni od otrzymania wiadomości mogą spowodować chaos, spadek efektywności i motywacji, rozchwianie emocjonalne, obniżoną koncentrację w zespole. W rozmowach mogą zacząć pojawiać się tematy związane z przemijaniem, chorobami. Warto to mieć na uwadze i okazać wsparcie, a nie dodatkowo podkręcać tempo wykonywania obowiązków i manifestować swoje zdenerwowanie.

Szef powinien zachować uważność, ponieważ w dłuższej perspektywie mogą zacząć się pojawiać konflikty, spięcia pozornie niezwiązane z sytuacją kryzysu, a jednak mające tam swoje źródło. Mądry menedżer wykaże się empatią, otwartością na rozmowę, zrozumieniem wobec emocji. Zamiast udawać, że nie ma tematu, znacznie lepiej jest zadbać o zapewnienie pracownikom wsparcia psychologicznego, zorganizowanie spotkania z psychologiem, podczas którego będzie można porozmawiać. Ludzie przeżywają również sytuacje, gdy śmierć dotyczy kogoś z bliskich współpracownika, podwładnego, przełożonego. To również wpływa na emocje i atmosferę w zespole. Warto  pozwolić pracownikom uczestniczyć w pogrzebie, jeżeli czują taką potrzebę.

Kondolencje to wyrazy współczucia, które chcemy okazać współpracownikowi, który stracił kogoś bliskiego. Czy lepiej składać je indywidualnie, czy wytypować przedstawicieli zespołu?

Ustawianie się w rządku i składanie kondolencji po kolei przez wszystkich pracowników może być dla danej osoby zbyt trudne. Lepiej, aby w imieniu całego zespołu zrobiło to dwóch, trzech wysłanników, na przykład przełożony i dwóch pracowników. Kondolencje od całego zespołu pracowniczego można też dodatkowo zamieścić w prasie. Natomiast  pracownicy obecni na pogrzebie złożą kondolencje wraz ze wszystkimi uczestnikami uroczystości. Jeżeli pracownik zamieści w firmie nekrolog, oznacza to że oczekuje, że jego koleżanki i koledzy będą obecni na pogrzebie. W takiej sytuacji dobrze jest iść na pogrzeb jak najbardziej tłumnie. Jeżeli w nekrologu znajdziemy informacje: „Ceremonia pogrzebu będzie miała kameralny charakter” lub „Pożegnamy zmarłego bez rozgłosu” – powinniśmy zrezygnować z udziału w pogrzebie. Uszanujmy wolę tej osoby. Ma ona prawo decydować o tym, z kim chce przeżywać tak bardzo trudne chwile w swoim życiu. W innych przypadkach wyznacza się delegację, która uda się na pogrzeb z wieńcem od całego zespołu pracowników.

Jak pomóc osobie pogrążonej w żałobie? Co może być dla niej wsparciem, a co może przynieść efekt wręcz odwrotny do zamierzonego?

Nie jest dobrym pomysłem udawanie, że „nic się nie stało”. Często pojawia się w ludziach taki mechanizm, ponieważ nie wiedzą, jak powinni się zachować, czują się skrępowani sytuacją, widokiem łez współpracownika, więc stwierdzają, że lepiej będzie zachowywać się tak, jakby wszystko było po staremu. A przecież nie jest. Nie twórzmy długiej kolejki do kolegi, żeby wyrazić kondolencje, ale w sytuacji, gdy spotykamy go na przykład w kuchni, podczas robienia kawy, zachowajmy naturalność i serdeczność – możemy wówczas powiedzieć, że wiemy o jego tragedii, że jest nam bardzo przykro. Udawanie, że nic się nie wydarzyło i na przykład proponowanie wspólnego wyjścia na imprezę, może być odebrane jako lekceważenie, brak troski. Sztuczna, niezręczna cisza też nie będzie wspierająca. Z drugiej strony należy też uważać na to, co i jak się mówi. Nieproszone dobre rady i pocieszenia w stylu: „Dasz radę”, „Wiem, jak to jest, przeżyłam, to i ty przeżyjesz”, „Nie płacz”, „Zobaczysz, będzie dobrze” – to nie pomaga. Osoba w żałobie nie chce rad i pocieszania, chce zrozumienia i wysłuchania. Chce mieć możliwości przeżycia żalu, bólu, rozpaczy, tęsknoty.

To, co wydaje się proste, a tak naprawdę jest najwłaściwsze, to zadanie pytania takiej osobie – czy potrzebuje jakiejś pomocy. Jeśli widzimy, że przed chwilą płakała, to możemy zapytać, czy jest coś, co możemy dla niej  zrobić. Taka osoba może potrzebować, żeby podzielić się wspomnieniami, opowiedzieć o swoich emocjach. A może będzie chciała, żebyśmy jej przynieśli herbatę. A może po prostu tego, żeby posiedzieć obok niej w milczeniu. Jeśli powie nam: „dajcie mi wszyscy spokój”, to nie bierzmy tego do siebie, osobiście. Postarajmy się zrozumieć. Jeśli widzimy, że taka osoba ma ogrom pracy, boryka się właśnie z jakimś trudnym zadaniem, projektem, to możemy zaproponować pomoc, ale najpierw powinno być pytanie, a później decyzja tej osoby. Nie decydujmy za nią i nie stawiajmy jej przed faktem dokonanym. Pamiętajmy też, że jeśli oferujemy wsparcie takiej osobie, to powinniśmy czuć się na to gotowi, wewnętrznie silni, by to udźwignąć. Jeśli chcemy faktycznie być przy osobie cierpiącej, to okazujmy cierpliwość i nie denerwujmy się, nie oceniajmy, że „minęło już tyle czasu, a ona nadal cały czas płacze”. Możemy sobie sami przypomnieć sytuacje życiowe, które były dla nas bardzo trudne, na przykład choroba, rozwód, kłopoty w rodzinie. Czego wówczas potrzebowaliśmy od otoczenia – czy pytań, czy obecności? Co nam pomagało? To też pozwoli uświadomić sobie, że takie przeżycia są silne, mogą długo trwać, ale przemijają, sytuacja się zmienia, ale potrzeba czasu, aby wrócić do równowagi emocjonalnej.

O co powinien zadbać przełożony?

Kiedy pracownikowi umiera ktoś bliski, osoby z HR oraz szef powinni ustalić z pracownikiem, jaką informację przekazać zespołowi. Należy też przygotować zespół na powrót do pracy pracownika pogrążonego w żałobie, porozmawiać o tym, jak wspierać osobę po stracie, jednocześnie dbając o siebie. Ważne też, by omówić proces żałoby. Pamiętajmy, że składa się on z kilku etapów, których nie da się przyspieszyć. Czasem jest tak, że martwimy się, że ktoś tak mocno przeżywa stratę albo że jeszcze nie otrząsnął się po tragedii.

Wszystko ma swój czas, wiele rzeczy wpisanych jest w naturalny proces żałoby i nie powinniśmy w niego na siłę ingerować. Ze strony przełożonego ważne jest, by wsłuchać się w potrzeby pracownika i zadawać mu pytania, a nie podejmować decyzje w jego imieniu – na przykład o zmniejszeniu wymiaru czasu pracy, odsunięciu go od jakichś obowiązków, odebraniu mu projektu itd. „Ale on przecież jest w żałobie, na pewno teraz nie ma głowy do pracy” – zamiast tak mówić, znacznie lepiej jest zapytać pracownika wprost – czego oczekuje, co będzie mu pomocne, jak chciałby, żeby wyglądały najbliższe tygodnie, miesiące jego pracy. Może się okazać, że właśnie rzucenie się w wir pracy będzie tym, czego ta osoba potrzebuje. A może stwierdzi, że dalsze prowadzenie projektu jest ponad jej siły. Być może będzie chciała elastycznych godzin pracy, zmiany zakresu zadań, ograniczenia spotkań z klientami i zajęcia się pracą papierkową. Tu nie ma reguły, dlatego tak ważne, by zachować otwartość na rozmowę z pracownikiem. Jeśli pracownik postanowi, że nie chce urlopu czy zmian w zakresie godzin pracy, obowiązków itd., to szefowie powinni pamiętać, że nie oznacza to pogodzenia się ze śmiercią. Należy być uważnym, obserwować, w jakiej kondycji psychicznej i fizycznej jest taka osoba. Jeżeli dzieje się coś niepokojącego, to warto reagować, rozmawiać i oferować konkretne wsparcie.

Jakie są etapy procesu żałoby?

To trudne, zwłaszcza teraz, we współczesnych czasach, zrozumieć i pogodzić się z tym, że czegoś nie możemy, że nie możemy mieć na coś wpływu. Ale tak właśnie jest ze śmiercią – wobec niej jesteśmy bezradni. Pozwólmy się więc pracownikowi przeżywać żałobę. Pierwszy jej etap przypada między śmiercią a pogrzebem i polega na zaprzeczaniu, czyli niedowierzaniu, że zmarła bliska nam osoba. Później następuje faza złości, czyli obwiniania za śmierć – siebie, innych, a nawet zmarłą osobę („jak ona mogła mi to zrobić!”). Trzeci etap to etap rozpaczy – wówczas dociera do nas, że to, co się stało, jest nieodwracalne, nasze cierpienie sięga zenitu. Na tym właśnie etapie ważne jest, aby pozwolić cierpiącemu na wyrzucenie z siebie bólu, na przeżywanie rozpaczy. Ostatni etap to pogodzenie się ze stratą. Przeciętnie żałoba trwa rok, półtora. Jeśli stan rozpaczy utrzymuje się latami, nie potrafimy normalnie funkcjonować, to warto udać się do psychologa.

Oceń artykuł


Narzędzia