Porady Życie zawodowe Kiedy ciałem rządzi stres…
21.02.2022  | 7 min czytania

Kiedy ciałem rządzi stres…

21.02.2022  | 7 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl
Ocena treści
(5)

Wizyty lekarskie, długa lista badań medycznych…Tymczasem powodem złego samopoczucia okazuje się stres. Tłumione emocje, przeżycia związane z sytuacjami zawodowymi, obawy przed zwolnieniem. To właśnie one często nakręcają reakcje psychosomatyczne organizmu. Jak sobie z tym radzić? Odpowiada dr Lidia D. Czarkowska, psycholożka, socjolożka i antropolożka, dyrektor Centrum Coachingu i Mentoringu Akademii Leona Koźmińskiego.

Migrena, ból brzucha. Mogą być oznaką jakiegoś poważnego problemu zdrowotnego, ale mogą też wynikać ze stresu i różnych przeżyć. Jak rozpoznać, co jest chorobą psychosomatyczną?

Lidia D. CzarkowskaPrzede wszystkim warto zadbać o uważną samoobserwację, wiedząc, że organizm wysyła sygnały na temat tego, co jest dla nas trudne, obciążające. Powodem bólu kręgosłupa czy brzucha może być stres czy silne przeżycia, ale powinniśmy też zweryfikować źródło bólu w ramach badań medycznych. Jeśli one nie wykażą choroby, wyniki będą w normie, to być może przyczyna tkwi w psychosomatyce, a więc w związku czynników psychicznych z reakcjami fizjologicznymi i dolegliwościami wyrażającymi się w ciele. Gdy dokucza nam żołądek i mamy problemy z trawieniem, to może to oznaczać, że czegoś w naszym życiu nie możemy strawić, coś nam nie służy, potrzebujemy zmiany. Jeśli „głowa pęka”, to znak, że przyjmujemy coś bardzo emocjonalnie, choć próbujemy to stłumić i zrozumieć w sposób logiczny. Bolące barki, lędźwie… to często oznaka, że dźwigamy za dużo spraw. Ciało stanowi mapę, na której widać, gdzie gromadzą się nasze nieświadome napięcia.

Przeciążenie jest obecnie dużym problemem. Ponad połowa respondentów Pracuj.pl przyznaje, że praca generuje dziś więcej stresu niż dekadę temu. Jak radzić sobie z kumulowanym w organizmie napięciem?

Najlepszym rozwiązaniem są działania wspierające kierowane na ciało, w czym pomaga wiedza o wzmacnianiu sił fizycznych i biologicznych. Do tego powinniśmy dołożyć pakiet wsparcia emocjonalnego, który pomoże nam przepracować różne sytuacje, rozładować i uwolnić emocje. Możemy wzmacniać się na czterech poziomach. Pierwszy stanowią zdrowa dieta, ruch, sen – co najmniej 7,5 godziny na dobę. A więc potrzebna jest nam swoista baza fizjologiczna. Ważny jest też poziom emocjonalno-społeczny, czyli samoświadomość i relacje z innymi ludźmi. Jeśli wiemy, że wszystkie emocje są po coś i mówią nam o naszych potrzebach, to uczymy się lepiej zarządzać stresem, konstruktywnie budować relacje lub też się z nich wycofywać, gdyż zauważamy, że działają na nas toksycznie. Kolejny poziom odnosi się do intelektu, a więc tego, o czym myślimy, jak koncentrujemy uwagę. Jest wiele technik, dzięki którym możemy oduczyć się ciągłego zamartwiania się, przywoływania złych wspomnień i kreślenia czarnych scenariuszy. Możemy mieć wpływ na swoje myśli i ich jakość. Możemy uczyć się, jak proaktywnie szukać nowych możliwości i rozwijać w sobie odporność psychiczną. Jest to zatem praca ze sferą poznawczą, kreatywną i analityczną. Czwarty poziom transpersonalny oznacza poczucie sensu życia – zajmuje się tym psychologia humanistyczna, egzystencjalna i duchowa. Dla poczucia spełnienia ważne jest wiara, że to, co robimy, może służyć wyższemu dobru szerokiej społeczności, na przykład realizujemy się poprzez pomaganie i opiekę nad innymi. Dbając o każdy z tych poziomów, chronimy się przed chorobami psychosomatycznymi, świadomie zapraszając pozytywne emocje i relacje, koncentrując na tym, czego pragniemy, do czego dążymy i zawierzając, że to, co nas spotyka, prowadzi do wzrostu wewnętrznego, który nadaje naszemu życiu sens. Nie ma znaczenia, od jakich aktywności rozpoczniemy, na którym poziomie zaczniemy wypracowywać nowe nawyki. Istotne jest, aby zacząć od czegokolwiek, bo każda z tych rzeczy nam pomoże.

Czasem jest jednak tak, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo dużo stresu w sobie nosimy, jak wiele napięć dźwigają nasze barki, kark, nogi, plecy, żołądek…

To prawda, dlatego tak ważne jest, żeby zadbać o odpoczynek. Mamy dwa rodzaje regeneracji – pasywną i aktywną. Obydwa są nam potrzebne. Zdarza się, że niektórzy mocno kładą nacisk tylko na aktywność fizyczną i ciągłe bycie w ruchu. A są też osoby przebodźcowane w pracy, które po powrocie do domu automatycznie wpadają w regenerację pasywną i wyłącznie leżą przed telewizorem. Żadna ze skrajności nie jest dobra, dlatego trzeba odpowiednio dobrać strategię do wieku, stylu życia, zainteresowań, potrzeb i możliwości człowieka, ale kluczowe jest to, aby zachować równowagę i pamiętać zarówno o pasywnym odpoczynku, jak i aktywności wspierającej zdrowie. To też istotna informacja dla osób ze skłonnościami do pracoholizmu – odpoczywanie to jedno z zadań do wykonania, które warto sobie wpisać na listę „to do”. Obecnie wszyscy żyjemy na wysokich obrotach, dlatego w porównaniu z naszymi przodkami potrzebujemy częstszej regeneracji, kilka razy w roku, najlepiej w formie urlopu – raz na kwartał. Ale nie powinniśmy zapominać również o odpoczynku w skali doby, tygodnia i miesiąca. Dlaczego? Bo dzięki temu, że zwolnimy tempo, odpuścimy, wyśpimy się, wówczas kortyzol w naszym organizmie opadnie i nie będziemy już w ciągłym stanie pobudzenia czy napięcia. A zatem nieważne, czy granice bywają zamknięte z powodu Covidu, czy możemy sobie pozwolić na podróże, czy nie, po prostu zadbajmy o pasywna i aktywną regenerację. Nie odkładajmy tego na lepszą okazję i bardziej sprzyjające okoliczności. Tym, co na pewno pomaga w przeciwdziałaniu chorobom psychosomatycznym, jest też sztuka mądrej rezygnacji. Wiele osób boryka się dzisiaj z nieprzyjemnym uczuciem, że coś je omija. Tymczasem prawdziwa dojrzałość polega na tym, że potrafimy wybierać, świadomie z czegoś rezygnować i dzięki temu mieć energię, aby dbać o priorytety.

A zatem, aby radzić sobie ze stresem, potrzebne są asertywność i umiejętność stawiania granic, a także umiejętność dbania o siebie. Nie jest to jednak takie proste, jeśli drzemie w nas na przykład perfekcjonizm albo strach przed porażką.

Są osoby, które – nawet jeśli świat od nich czegoś nie wymaga – same sobie nie odpuszczają. Dzieje się tak najczęściej z kilku powodów. Jeden to faktycznie perfekcjonizm, poczucie nadodpowiedzialności, stawianie sobie wysoko poprzeczki. U niektórych występuje też lęk przed odrzuceniem. To sprawia, że nigdy nie czujemy się wystarczająco dobrzy i mamy trudność, żeby zaakceptować się w swojej niedoskonałości, niezależnie od tego, jak szybko i skutecznie osiągamy cele. Warto to przepracować i uświadomić sobie, że nie trzeba wiecznie czegoś udowadniać światu. Sam fakt, że człowiek istnieje, wystarczy, by siebie akceptował. Jego wartość nie polega wyłącznie na realizacji planów i osiąganiu wyników. Jeśli czujemy, że perfekcjonizm i nadambicja nas dotyczą, to spróbujmy przyjrzeć się kosztom, które w związku z tym ponosimy. Widząc te prawidłowości i pracując nad rozwojem swojej świadomości np. w formie coachingu, możemy wybrać, co jest naprawdę ważne, odpuścić sobie nadmiarowe zadania, dać sobie czas na odpoczynek i na znaczące relacje. Warto podejść do tego prewencyjnie i chronić się przed tym, co nadmiarowe i obciążające. W przeciwnym razie, gdy organizm będzie już bardzo zmęczony, może się okazać, że jedynym wyjściem będzie konieczność dłuższej przerwy od pracy czy psychoterapia. Innym czynnikiem, który wpływa na umiejętność zarządzania stresem, jest poziom naszej odporności psychicznej i rezyliencji oraz tak zwanego funkcjonalnego optymizmu. Im są one wyższe, tym lepiej radzimy sobie z niepowodzeniami i przeciwnościami losu. Wrażliwość i odporność psychiczna są uwarunkowane genetycznie, ale nakładają się na to również nabyte doświadczenia z dzieciństwa i dorosłości. Najczęściej ta odporność jest umiarkowana i dotyczy 65% populacji. Bardziej odporni stanowią 15%, podobnie jak mniej odporni. O hiperwrażliwości na stres mówimy w przypadku 2,5%. Jeśli jednak trudne warunki funkcjonowania trwają długo, a ludzie nie mają zapewnionego poczucia bezpieczeństwa, to nawet silni psychicznie zaczynają się załamywać. Widzimy to teraz, w okresie pandemii, gdzie w niektórych zawodach pojawił się przewlekły kryzys. W normalnych warunkach osoby wysokoodporne dałyby radę, ale w sytuacji permanentnego stresu również one doświadczają lęku czy spadków nastroju i motywacji. Warto wiedzieć, że stres w niewielkich ilościach mobilizuje do działania czy wręcz dodaje skrzydeł, ale duży stres zaczyna obciążać, przytłaczać. Dlatego tak ważne są te wszystkie rzeczy, które nas wzmacniają i stanowią dla nas fundament poczucia bezpieczeństwa. Dzięki nim widzimy, na co sami możemy realnie wpływać. Pamiętajmy, że stres przewlekły kumuluje się w organizmie i może doprowadzić do wielu chorób, a zatem potrzebujemy równowagi w wydatkowaniu energii i regenerowaniu energii życiowej, by uniknąć przykrych skutków skumulowanego napięcia.

Zrób test i sprawdź, czy masz objawy stresu przewlekłego!

Test na poziom fizjologicznego przeciążenia stresem długoterminowym. Odpowiedzi należy udzielać, biorąc pod uwagę ostatnie dwa lata.

ŹRÓDŁO: Test został opracowany przez Lidię D. Czarkowską, LDC Consulting na podstawie różnych źródeł naukowych.

Za każdą odpowiedź: TAK = 1 punkt; CZASAMI, OKRESOWO = ½ punktu; NIE = 0 punktów.
1. Jesteś rozdrażniony, podminowany, łatwiej wybuchasz.
2. Masz dziury w pamięci, mylisz słowa, łatwo się dekoncentrujesz, zapominasz o tym, że już coś zrobiłeś.
3. Gorzej sypiasz lub od razu po przebudzeniu odczuwasz zmęczenie i brak energii.
4. Odczuwasz nagłe bicie serca lub ścisk w klatce piersiowej nieuzasadniony wysiłkiem fizycznym.
5. Bez powodu ogarnia Cię jakiś niepokój; czujesz się negatywnie oceniany przez najbliższe otoczenie, uważasz, że inni są wrogo nastawieni lub źle Cię traktują.
6. Masz zimne lub wilgotne dłonie i stopy, łatwiej marzniesz.
7. Czujesz, że pracujesz poniżej swoich możliwości, rezygnujesz z jakości, zaczynasz pracować dopiero pod koniec dnia albo w sytuacji przymusowej.
8. Masz nagłe ataki bólów głowy.
9. Boli Cię krzyż, pojawiają się napięcia w barkach lub między łopatkami.
10. Czujesz jakby Cię coś dusiło, trudniej Ci oddychać.
11. Brak Ci apetytu (jeden posiłek dziennie – wieczorem) albo stale jesteś głodny (ciągle podjadasz), albo odczuwasz bardzo silne, nagłe pragnienie zjedzenia czekolady, wypicia alkoholu lub zapalenia papierosa (kompulsywne folgowanie sobie).
12. Źle trawisz, żołądek funkcjonuje nieprawidłowo, dokuczają jelita.
13. Twój popęd płciowy zanika albo staje się obsesyjny.
14. Twoja skóra gorzej wygląda – pojawiają się wysypki, egzemy, podrażnienia.
15. Rezygnujesz z ruchu, aktywnych rozrywek lub spotkań towarzyskich z powodu braku energii.
16. Zaczynasz traktować ludzi przedmiotowo, minimalizując zaangażowanie potrzebne do podtrzymywania relacji, nie masz czasu dla przyjaciół na pogawędki – (depersonalizacja).

Wyniki: 1) 0-3 pkt. – jest w porządku; 2) 4-6 pkt. – ciało jest zmęczone i potrzebuje odpoczynku; 3) 7-10 pkt. – ciało ma dosyć obecnego trybu życia i potrzebuje zmienić „równię pochyłą”, bo długofalowo wydatkuje więcej energii, niż jest w stanie je zregenerować – potrzebne są małe, ale stałe zmiany w codzienności 4) 11-13 pkt. – ALARM potrzebna jest wizyta u lekarza i zmiana trybu życia. Taki stan o 2 lata poprzedza wystąpienie trwałych zmian w organizmie (rośnie ryzyko nadciśnienia, zawału, udaru, cukrzycy, wrzodów, łuszczycy i zaburzeń hormonalnych lub autoagresywnych; 5) 14-16 pkt. – Syndrom BURN_OUT – potrzebna pomoc!

Kreator CV: stwórz za darmo w 3 prostych krokach skuteczne i profesjonalne CV
Stwórz CV
Oceń artykuł