Porady Życie zawodowe Jakim typem urlopowicza jesteś?
24.07.2017  | 5 min czytania

Jakim typem urlopowicza jesteś?

24.07.2017  | 5 min czytania
Autor wpisu Agnieszka Dobosz
Ocena treści
(4)

Jedni znikają na kilka mozolnie uzbieranych tygodni, innych nie ma w pracy w niemal każdy wakacyjny piątek. Są tacy, dla których czekanie na urlop to największa przyjemność i tacy, którzy szczycą się liczbą zaległych dni urlopowych. A Ty jakim typem urlopowicza jesteś?

Jakim typem urlopowicza jestes

 

Oto kilka popularnych typów, które każdy z Was na pewno spotkał w swoim zawodowym życiu. Wyglądają znajomo? A może któryś z nich to wypisz wymaluj Ty?

  1. “Wyjechałem, zaraz wracam” czyli weekendowy skoczek

Kiedy tylko robi się odrobinę cieplej, każdy weekend jest Twój! A w lecie trudno uświadczyć Cię w biurze w jakikolwiek wakacyjny piątek i większość poniedziałków. Uznajesz, że weekend spędzony w domu to weekend zmarnowany, więc jednym-dwoma dniami urlopu przedłużasz go sobie i … już Cię nie ma.

 

5 powodów, dlaczego naprawdę warto brać urlop >>

  1. “Dwa tygodnie nad Bałtykiem” czyli planujący tradycjonalista

Wakacje jak co roku planujesz na lipiec albo sierpień i na przełomie marca albo kwietnia doskonale wiesz, co i gdzie będziesz robić. Z kierunkami wyjazdów nie szalejesz - lubisz przewidywalność i często jeździsz w te same, sprawdzone miejsca. Tam odpoczywasz najlepiej i już!

  1. “5 dni, 4 przesiadki i Madagaskar? Lecę!” czyli łapacz okazji

Polowanie na urlopowe okazje to Twój żywioł! Nie przerażają Cię dziwne połączenia lotnicze i szukanie kwater na miejscu, w kraju, w którym nikt nie mówi po angielsku. Umiesz błyskawicznie podjąć decyzję, zaklepać urlop, kupić bilety i lecieć na drugi koniec świata choćby na kilka dni! To Twój ulubiony sposób na urlop.

  1. “Jadę i dłuuugo nie wracam” czyli długodystansowiec

Masz cierpliwość. Jesteś w biurze w każde pracujące dni tak zwanych długich weekendów i przerw świątecznych. Nie marnujesz urlopu na jednodniowe wypady czy leniuchowanie w domu. Zbierasz. Cierpliwie znosisz opowieści o wakacyjnych wyprawach kolegów. Aż w końcu… udało się! Masz tyle dni urlopu, że po uprzedniej niełatwej rozmowie z szefem znikasz z pracy na 3 albo 4 tygodnie. Podróż życia albo zaszycie się Bieszczadach? To nieistotne; ważne, że możesz naprawdę oderwać się od pracy.

  1. “Urlop? Jaki urlop?” czyli pracuś pospolity

Uznajesz urlop za pewną fanaberię, na którą dobry specjalista nie powinien sobie pozwalać. Liczba zaległych dni urlopowych przyprawia kadry o stan przedzawałowy, ale nie ulegasz prośbom i groźbom, aby chociaż część urlopu w tym roku wykorzystać. Przecież byłeś 3 lata temu na majówce na Mazurach, czy to nie wystarczy?

A Wy jak planujecie urlop?

Oceń artykuł