Jak nie dać się nabić w butelkę?

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
Pracuj.pl
Kategoria: Życie zawodowe

iStock_000006874244XSmall

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W ostatnim czasie w Internecie pojawiły się nieuczciwe firmy, które pod pretekstem pomocy w znalezieniu pracy nakłaniają internautów do wykupienia drogich, a w rzeczywistości bezwartościowych usług. Warto wiedzieć, jak działają, by nie stracić pieniędzy.

Wystarczy kliknąć, by zawrzeć umowę

Większość ludzi błędnie uważa, że zawarcie „poważnej” umowy przez Internet wymaga wielu przygotowań i potwierdzeń, a ostatecznie kończy się tym, że kurier przynosi do domu papier do podpisania. Niestety w praktyce możemy się spotkać z czymś o wiele bardziej podstępnym.

Wyobraź sobie teraz zupełnie nieznany serwis internetowy, który obiecuje pomoc w znalezieniu pracy. Myślisz sobie „co mi tam, zarejestruje się w nim!”. Oczywiście przy rejestracji automatycznie zaznaczasz opcję „przeczytałem regulamin i akceptuję go”. Najczęściej nikt tych regulaminów nie czyta i tu jest problem.

Dostaniesz niewiele, ale płacić musisz

Dopiero po rejestracji przekonujesz się, że serwis nie oferuje nic poza stworzeniem twojej „wirtualnej wizytówki”, a usługa ta kosztuje np. 100 zł. Po pewnym czasie zaczniesz dostawać wezwania do zapłacenia tej kwoty, będziesz straszony odsetkami i wpisem do rejestru dłużników. Firma wysyłająca te wezwania będzie twierdzić, że przecież zawarłeś z nią umowę bo potwierdziłeś, że akceptujesz regulamin. Masz do wyboru – zapłacisz te 100 zł, albo narażasz się na problemy… trudno powiedzieć co jest gorsze.

Dziennik Internautów opisywał już firmy działające w ten sposób, dlatego warto być czujnym.

Do kogo po pomoc?

Wiele osób reaguje zdziwieniem, gdy już przyjdą do nich wezwania do zapłaty. Czy muszę płacić?

Jeśli zawarliśmy z jakimś serwisem umowę na świadczenie usługi, która wyglądała na darmową i okazała się płatna, zawsze możemy szukać pomocy u miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów. Pamiętajmy też, że z każdej umowy zawartej na odległość możemy zrezygnować w ciągu 10 dni. Najczęściej wystarczy w tym celu wysłać odpowiednie pismo, a szczegóły na ten temat powinny być w regulaminie serwisu.

Jeśli chcesz skorzystać z odstąpienia w ciągu 10-dni, ale regulamin serwisu tego nie przewiduje, jest to złamanie prawa. Znajdź wówczas w sieci wzór pisma odstąpienia od umowy i wyślij go na adres firmy. Jeśli mimo wszystko dostaniesz wezwanie do zapłaty, prawo i tak będzie po Twojej stronie.

Jak się bronić?

Najlepiej jednak w ogóle nie zawierać umów z takimi podejrzanymi serwisami. Dlatego warto pamiętać o kilku zasadach bezpieczeństwa.

  • Najważniejsza kwestia – przy rejestracji w serwisie (szczególnie zupełnie Ci nieznanym), uważnie przeczytaj regulamin. Naprawdę uważnie, bo może on być napisany w sposób złośliwy np. cena może być podana słownie, a nie cyframi.
  • Nie ufaj nieznanym serwisom, które już przy rejestracji żądają danych wrażliwych jak np. adres czy PESEL. Pamiętaj, że takie dane mogą być wykorzystane w bardzo różnych celach np. do wysyłania wezwań do zapłaty.
  • Sprawdź jaka jest reputacja serwisu, w którym się rejestrujesz. Wpisz jego nazwę/adres do wyszukiwarki internetowej i upewnij się, że nie jest on przedmiotem skarg, postępowań itd.
  • Przyjrzyj się krytycznie odwiedzanemu serwisowi. Być może zauważysz, że tylko „udaje on” większy serwis np. publikuje teksty w dziale „Aktualności”, ale jest to tylko kilka tekstów nie zmienianych od dłuższego czasu. Generalnie serwisy tego typu robią wrażenie rozbudowanych na pierwszy rzut oka, ale zawierają w sumie mało treści.

Wkrótce na naszym blogu wrócimy do tematu nieuczciwych praktyk wycelowanych w szukających pracy.

Oceń artykuł


Narzędzia