Porady Życie zawodowe Depresja. Chorzy na lęk i smutek są wśród nas
07.06.2021  | 6 min czytania

Depresja. Chorzy na lęk i smutek są wśród nas

07.06.2021  | 6 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl
Ocena treści
(4)

zdrowie a praca

Czasem to widać, a czasem długo pozostaje w ukryciu. Siedzi gdzieś w środku, wypala od wewnątrz i wydaje niemy krzyk rozpaczy. W codziennym pędzie, gdy trzeba mocno stąpać po ziemi i myśleć do przodu, czasem łatwo przeoczyć, że komuś ta ziemia usuwa się spod nóg. O zachwianej równowadze, kryzysach i problemach ze zdrowiem psychicznym rozmawiamy z dr Kornelią Zakrzewską-Wirkus, psychoterapeutką.

Spadki nastroju i energii miewa każdy z nas. W obecnych czasach nie trudno też o chwile zwątpienia i pesymizmu. Gdzie leży granica, po której przekroczeniu, zaczynają się zaburzenia czy choroby - depresja, stany lękowe? Według szacunków w Polsce na depresję choruje ok. 1 mln osób*.

Kornelia Zakrzewska-WirkusKażdą chorobę czy zaburzenie cechują inne objawy, choć niektóre z nich mogą się powtarzać zarówno w wypadku depresji, jak i innych zaburzeń. Istnieje zespół objawów, które świadczą o tym, że mamy do czynienia z depresją łagodną, umiarkowaną lub ciężką. W internecie są dostępne testy na depresję do samodzielnego wypełnienia i sprawdzenia swojego stanu, ale myślę, że z uwagi na pandemiczne okoliczności aktualnie wielu osobom mógłby wyjść wynik, że cierpią na depresję łagodną. Trudna sytuacja, z którą teraz każdy się boryka, wpływa na spadek nastroju, ale niekoniecznie może to od razu oznaczać chorobę w znaczeniu klinicznym. Diagnozę może postawić psycholog lub psychiatra. Myślę, że takimi głównymi wskaźnikami, że coś na poważnie dzieje się z naszym życiem emocjonalnym, są zauważalne i utrzymujące się zmiany w naszym funkcjonowaniu i myśleniu o sobie, świecie i innych. Wszelkie zaburzenia snu, kłopoty z zasypianiem, wybudzanie się, utrata apetytu, bądź jego nadmiar; pesymistyczne spojrzenie na siebie, poczucie braku wpływu na rzeczywistość i, w konsekwencji, permanentny smutek i brak sensu w życiu. Te zmiany mogą narastać miesiącami i latami. Właśnie dlatego wiele osób nie zgłasza się do psychiatry czy psychologa, bo zmiany te nie nastąpiły gwałtownie tylko nawarstwiały się przez dłuższy czas.

Ktoś, kto kiedyś był duszą towarzystwa, teraz jest ciągle zgaszony i nieobecny myślami. Czasem widać zmiany nie tylko w zachowaniu, lecz także w wyglądzie. Czy i jak reagować, gdy dotyczy to osoby z naszego zespołu?

Rzeczywiście, symptomatyczna może być narastająca chaotyczność, zapominanie, zaniedbywanie samego siebie i obowiązków, coraz częstsze nagłe nieobecności w pracy i wiele innych oznak mniej lub bardziej widocznych. Co robić? Jeśli niepokoi nas zachowanie podwładnego lub współpracownika, martwimy się o niego, to jest to moment, w którym warto porozmawiać. Powiedzieć na przykład: „widzę, że masz gorszy czas/ że coś Cię niepokoi”, i zapewnić o wsparciu i otwartości. Tak, by taka osoba wiedziała, że może na nas liczyć i że nie oceniamy, tylko po prostu jesteśmy. Pamiętajmy jednak, że niektórym taka rozmowa pomoże, a innych – bardziej lękowych – dodatkowo wystraszy, bo uruchomi myśli w stylu: „szef mnie pewnie zwolni, bo zauważył, że coś jest nie tak”. Dlatego wiele zależy od miejsca pracy, panujących w nim relacji, sposobu komunikacji i tego, czego potrzebuje od otoczenia dana osoba. Na pewno jednak warto być uważnym i empatycznym. Nie chodzi o to, żeby drążyć temat, zadawać mnóstwo pytań o samopoczucie, ale zwyczajnie okazać życzliwość, wyrazić zrozumienie, zaoferować wsparcie przy realizacji zadań, jeśli jest taka możliwość.

Często jednak cierpi się w samotności. Choćby dlatego, że jest obawa, o której Pani wspomniała – szef się dowie, wyrzucą mnie z pracy.

Tak, dlatego niektórzy nie będą chcieli rozmawiać, ale też mają do tego prawo – nie muszą uzewnętrzniać się ze swoimi uczuciami. Oczywiście miłym gestem jest, jeśli przełożony np. pyta na początku spotkań zespołu o samopoczucie pracowników – zwłaszcza teraz, gdy wiele osób pracuje zdalnie i nie ma możliwości rozmowy na miejscu, to warto, by liderzy byli wyczuleni na kwestie związane z emocjami i wyrażali zainteresowanie nastrojami choćby podczas wideokonferencji. Ale jednocześnie należy uszanować prawo do prywatności – jeśli pracownik nie czuje takiej potrzeby, nie musi dzielić się swoim życiem emocjonalnym z przełożonym czy zespołem. Powody mogą być różne, choćby taki, że ktoś nie czuje się bezpiecznie, ma za sobą jakieś nieprzyjemne doświadczenia z poprzedniego miejsca pracy albo po prostu uważa, że praca to praca i nie porusza się w niej spraw prywatnych. W sytuacji, gdy atmosfera jest kiepska, a relacje z szefem nigdy nie układały się dobrze, próba rozmowy może wręcz spotęgować strach i uczucie dyskomfortu u pracownika.

Zdarza się, że to praca jest przyczyną pogorszenia kondycji psychicznej…

Tak i tutaj scenariusze są różne. Są rzeczy, które można relatywnie szybko uleczyć i wrócić do pracy, ale są kwestie dużo głębsze, które wymagają wielu miesięcy, a nawet lat terapii. Wszystko zależy od poziomu zaburzeń, które uruchomiły się w wyniku danego doświadczenia, od zasobów emocjonalnych, które się posiada, czy też od stylu zarządzania, atmosfery panującej w firmie i wielu innych czynników mających wpływ na pogorszenie kondycji psychicznej pracownika. Może się okazać, że problem był głębszy i uruchamia jakieś doświadczenia czy przeżycia z przeszłości, np. z czasów dzieciństwa, które rzutują na sposób interpretowania rzeczywistości, poczucie własnej wartości, obraz samego siebie etc. Przepracowywanie w ramach psychoterapii napięcia i lęków związanych z pracą może mieć różny efekt. Ktoś zrzuci nadmiarowy ciężar wynikający z jakichś emocjonalnych zaszłości i poczuje gotowość do powrotu, a ktoś inny wręcz przeciwnie, stwierdzi, że stosunki panujące w firmie za bardzo naruszają jego granice i podejmie decyzję o odejściu. Tutaj nie ma jednego „zdrowego” rozwiązania. .

Dziś dobrze jest być energicznym, efektywnym, kreatywnym, świetnie zorganizowanym. Tyle się o tym słyszy, że tacy pracownicy są w cenie. A jeśli przestajemy nadążać, tracimy poczucie sensu, to… niełatwo się do tego przyznać przed – nawet życzliwym – otoczeniem. W efekcie powstaje dojmujące uczucie osamotnienia…

Rzeczywiście wiele osób boi się mówić o swoich problemach natury psychicznej. A przecież każdy z nas miewa kryzysy. Każdy boryka się z jakimś słabościami. Ci, którzy obserwują u siebie niepokojące zmiany, tym bardziej potrzebują wsparcia, poczucia akceptacji i bezpieczeństwa. Działa tutaj jednak mechanizm, który sprawia, że spirala lęku jeszcze bardziej się nakręca. Ktoś, kto zaczyna wpadać w depresję albo traci równowagę emocjonalną, czuje, że zaczyna odstawać od standardów. Widzi, że przestaje być efektywny, staje się bardziej roztargniony, zaczyna popełniać błędy. Boi się, że ktoś inny to zauważy i oceni. Pojawia się więc dodatkowy lęk, który tylko nasila objawy choroby. Inną kwestią jest zaufanie – na ile chcemy dzielić się swoimi problemami i czujemy się z tym bezpiecznie, na ile wierzymy, że nasza słabość nie zostanie wykorzystana przeciwko nam. Niektórzy też zakleszczają się w lęku i stale wmawiają sobie, że w pracy nie ma miejsca na niepokój. Oczywiście nie muszą się otwierać przed współpracownikami ale ważne jest to, żeby mieć przy sobie kogoś bliskiego, zaufanego, na kim można polegać. Na przykład kogoś z rodziny, przyjaciela/przyjaciółkę. Jeśli natomiast chodzi o postawę przełożonego względem takiej osoby, to oczywiście nie jest jego zadaniem wchodzić w rolę psychoterapeuty, ale na pewno ważne jest to, żeby dawać ludziom do zrozumienia, że akceptujemy fakt, że w życiu mogą przytrafiać się różne rzeczy, zawirowania, trudności, słabości. Że rozumiemy, że można mieć gorszy nastrój. Potrzeba wówczas większej cierpliwości ze strony otoczenia, ale też należy to odpowiednio wyważyć, by nie popaść w litowanie się i użalanie nad taką osobą. Okazując życzliwość, jednocześnie pokażmy, że w pracy jesteśmy po to, by wspólnie zajmować się obowiązkami zawodowymi. Tak, by płynął z tego przekaz: „Widzę, że się gorzej czujesz, rozumiem to, ale wierzę że dasz radę. Jeśli czegoś potrzebujesz, to dam ci wsparcie, ale próbuj”. Motywowanie i wzmacnianie mocnych stron ma bardzo duże znaczenie dla osoby, u której zaczyna się rozwijać depresja – w nią wpisane jest bowiem poczucie bezradności. Ważne jest więc, żeby pokazać, że mamy wspólne rzeczy do zrobienia, że są one ważne i że można mieć poczucie wpływu na pewne sprawy. Oczywiście chodzi o sytuację, w której depresja nie jest jeszcze w głębszym stadium . Jeśli bowiem ktoś jest niezdolny do pracy, to słowa w stylu: „dasz radę” nie zadziałają. Tym, na co współcześni pracodawcy powinni być wyczuleni w dzisiejszych trudnych czasach, jest zadbanie o dobrostan pracowników w takim wymiarze, by zapewnić im przyjazną komunikację, komfortowe warunki pracy, poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty. Dobrze, aby troska o zdrowie psychiczne w firmie była jednym z priorytetów.

Kornelia Zakrzewska-Wirkus - psycholog, psychoterapeutka, pracuje w Ośrodku Centrum w Warszawie, www.osrodek-centrum.pl

*Źródło: Raport „NFZ o zdrowiu. Depresja”

Kreator CV: stwórz za darmo w 3 prostych krokach skuteczne i profesjonalne CV
Stwórz CV
Oceń artykuł