7 oznak, że lubisz to, co robisz

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
Agnieszka Dobosz
Kategoria: Życie zawodowe

I Love My Job Concept„Co ja tu robię?”, „Rzucę tę robotę”, „Wyjdę i nie wrócę” – co pewien czas nachodzą Cię w pracy takie myśli? Nie jesteś sam. Jeśli jednak są one wywołane tylko chwilowym spiętrzeniem się obowiązków, kłótnią z szefem albo dającym się we znaki projektem, nie ma powodów do niepokoju. Są przecież także symptomy wskazujące na to, że swoją pracę faktycznie lubisz. Czasem bywają jednak trochę nieoczywiste.

 

Mamy więc dla Ciebie mały test. Jeśli na większość tych stwierdzeń odpowiadasz „tak”, jest duże prawdopodobieństwo, że … tak naprawdę lubisz tę robotę.

 

1. Zdarza się, że wpadam na dobre pomysły w czasie wolnym

Nie ma to nic wspólnego z zamartwianiem się sprawami zawodowymi na urlopie albo w weekendy. Wtedy zazwyczaj w zmęczonej głowie nie ma miejsca na nowe, ciekawe pomysły. Takie przychodzą Ci do głowy, kiedy zajmujesz się zupełnie czymś innym, jesteś wypoczęty i zrelaksowany. Budzą w Tobie entuzjazm i chęć wypróbowania ich od razu, ale… przecież trzeba doczekać do końca urlopu.

 

2. Opowiadam czasem o pracy rodzinie albo przyjaciołom

To, że po powrocie do domu nie masz ochoty rozmawiać o pracy, bywa zupełnie naturalne. To, że na nią czasem narzekasz – również. Jeśli jednak nie mówisz o niej wcale, nie ma momentów, w których masz ochotę opowiedzieć o ciekawym projekcie, ostatnim sukcesie albo kawale, który zrobiliście koledze z biurka obok, może to znaczyć, że w tym miejscu i w tej pracy nie czujesz się dobrze.

 

3. Lubię ludzi z pracy

Owszem, czasem Cię irytują. A nawet doprowadzają do szewskiej pasji! Po tygodniu masz już ich dosyć, ale… nie odmówisz zaproszenia na piwo. Dobrze się z nimi czujesz, wspólne projekty (mimo przejściowych kłopotów) dają wiele satysfakcji, a długie dyskusje w kuchni przy kawie mogą zainspirować jak nic innego.

 

4. Nie starcza mi czasu, żeby zrealizować wszystkie pomysły

Nie oszukujmy się, najczęściej w pracy masz do zrobienia dużo. Czasem bardzo dużo. Zdarza Ci się narzekać na nadmiar obowiązków. Ale w głowie ciągle siedzą pomysły na zmiany czy ulepszenia, które chciałbyś zrealizować. Chce Ci się starać, rozwijać, zmieniać rzeczy na lepsze. Czasami się udaje, czasem nie, ale zawsze masz poczucie, że jeszcze sporo jest do zrobienia. Satysfakcja, jeśli się to uda – bezcenna.

 

5. Powrót z urlopu jest koszmarny, ale… w pewien sposób także miły

Klasyczne narzekania na przepełnioną skrzynkę mailową, częstowanie przywiezionymi z wojaży smakołykami, opowieści o wakacyjnych przygodach i przekazywanie biurowych ploteczek, bo „nie było cię tydzień, a tyle się wydarzyło!”. Trochę jak powrót do domu – niby nie tak fajnie, jak na wakacjach, ale jednak swojsko i znajomo.

 

6. Nie sypiam znacząco gorzej w nocy z niedzieli na poniedziałek

To tak zwany syndrom poniedziałku. Lęk przed tym, co Cię czeka w pracy, dopada Cię już w niedzielę i przekłada się m.in. na podenerwowanie w dzień i gorszą jakość snu. Jeśli w poniedziałek masz wyjątkowo trudne spotkanie i nim się niepokoisz – nie jest to nic dziwnego. Jeśli jednak lęk jest nieodłącznym elementem każdego niedzielnego popołudnia, czas się zastanowić, czy to nie pora na zmianę w zawodowym życiu.

 

7. Poleciłbym pracę w mojej firmie najlepszemu przyjacielowi

Wiadomo – prawdziwym przyjaciołom życzymy w życiu (i w pracy) jak najlepiej. Dlatego ostatecznym sprawdzianem, czy lubisz swoją robotę i miejsce pracy, jest to, czy polecisz je dobremu znajomemu. Bez wahania? W takim nie jest źle!

 

Jak jest z pracą w Waszym przypadku – da się ją lubić?

 

Oceń artykuł


Narzędzia