W samochodzie czuję się jak… w domu

Kategoria
Kariera i rozwój

Autor wpisu
Pracuj.pl Ocena treści 4.5/5 (2)
Kategoria: Kariera i rozwój
Ocena treści 4.5/5 (2)

Taksówka to nie tylko środek transportu. To miejsce rozmów i opowieści pasażerów. Kierowca jest świadkiem rozmaitych sytuacji i wydarzeń. W pracy „za kółkiem” sprawdzą się osoby odpowiedzialne, cierpliwe i komunikatywne, które dobrze czują się na drodze.

O tym, jak wygląda świat z perspektywy fotela kierowcy, opowiada Maciek* – taksówkarz pracujący we Wrocławiu.

Co skłoniło Cię do pracy w korporacji taksówkowej?

Chciałem zostać taksówkarzem, ale bałem się zaczynać na własny rachunek. Uznałem, że bezpieczniej będzie zatrudnić się w korporacji. Firma, dla której pracuję, oferuje mi dość pewny zarobek i inne korzyści, np. możliwość korzystania z samochodu w celach prywatnych. Szefowie nie robią problemów, kiedy np. przez kilka dni nie mogę być w pracy, bo wypadło mi coś nagłego. Prawie zawsze są dla mnie zlecenia. Jeśli potrzebuję więcej pieniędzy, mogę wziąć parę dodatkowych kursów i dziura w domowym budżecie znika.      

Zdobyłeś licencję? Jakie wymagania musiałeś spełnić?

Bez tego nie mógłbym przewozić ludzi, a przecież na tym polega moja praca. Założyłem też firmę. Nie dostałbym uprawnień, gdybym np. został skazany prawomocnym wyrokiem za spowodowanie wypadku. Trzeba też mieć ukończone 21 lat. Do tego doszły wymagania stawiane przez korporację. Musiałem np. zdać egzamin z topografii Wrocławia, ale nie obawiałem się tego, bo mieszkam tu od urodzenia.  

Jak wyglądała rekrutacja na stanowisko kierowcy taksówki?

Kolega powiedział mi, że korporacja, w której pracuje, może w niedalekiej przyszłości poszukiwać nowych kierowców. Sprawdziłem, jakie wymagania trzeba spełnić, zacząłem uzupełniać braki i zgłosiłem się z kompletem dokumentów. Już nie pamiętam, ile dokładnie czasu minęło od wysłania zgłoszenia do pierwszego kursu, ale wydaje mi się, że wszystko potoczyło się bardzo szybko.   

Wyglądasz na człowieka, który jest zadowolony z życia. Wnioskuję, że lubisz to, czym się zajmujesz.

Bywa trudno i nieprzyjemnie, ale mimo to bilans jest zdecydowanie na plus. Przez ostatnie lata pracowałem w różnych miejscach, na przykład w sklepie z elektroniką i w sklepie spożywczym. W weekendy dorabiałem jako ochroniarz. Robiłem to tylko dla pieniędzy, a teraz idę do pracy z przyjemnością. W samochodzie czuję się jak w domu.

Powiedziałeś, że bywa trudno. Co stanowi dla Ciebie największe wyzwanie?

Na początku mocno ciążyła mi odpowiedzialność. Prowadzenie samochodu przez wiele godzin to duży wysiłek i zastanawiałem się, czy sobie poradzę. Do tego doszło jeszcze poczucie, że przewożę ludzi, więc muszę zapewnić im bezpieczeństwo. W początkowym okresie cały czas myślałem o tym, co by było, gdybym spowodował wypadek. Nawet zastanawiałem się, czy nie powinienem zająć się czymś innym. Na szczęście z czasem zacząłem czuć się coraz pewniej i dziś jest znacznie lepiej.  

Taksówkarz mimowolnie jest świadkiem rozmaitych rozmów, a nawet wyrażania emocji przez pasażerów. Pojawiają się różne, nieprzewidziane sytuacje. Na pewno potrzebne jest opanowanie i umiejętne radzenie sobie ze stresem…

Większość klientów to mili ludzie. Istnieje też grupa pasażerów, którzy uważają, że jestem niewidzialny. Tacy ludzie nie mają oporów przed prowadzeniem rozmów, np. telefonicznych, na osobiste tematy. Wiozłem kiedyś panią, która właśnie odbywała koszmarną kłótnię z mężem albo partnerem. Zdarzają się też agresywni pasażerowie, szczególnie w weekendy. Nigdy nie musiałem wzywać policji, ale bywało nieprzyjemnie.

Jak Twoi bliscy reagują na to, że pracujesz w nocy i w święta?

Musieli się do tego przyzwyczaić – jeszcze zanim zostałem taksówkarzem. Zawsze dużo pracowałem, ale staram się to rekompensować żonie i synowi, robię wszystko, żeby uczestniczyć w ważnych rodzinnych wydarzeniach. Kiedyś mój tryb pracy powodował spięcia. Atmosfera w domu uległa dużej poprawie, kiedy zaczęliśmy planować czas. Staramy się wykorzystać każdą wspólną chwilę. Nie zawsze wychodzi, ale próbujemy.    

Rozpocząłeś karierę taksówkarza kilka lat temu. Co powiedziałbyś sobie z tamtego okresu?

Więcej luzu! Praca kierowcy wiąże się z niemałą odpowiedzialnością, ale nie można stresować się tak, jak ja to robiłem. Sobie i wszystkim początkującym kolegom i koleżankom zalecałbym też, żeby próbowali jak najwcześniej odkryć, co chcą robić. Mnie się udało po dziesięciu latach imania się różnych zajęć.     

Jak widzisz swoją zawodową przyszłość?

Przez najbliższe lata planuję robić to, co robię. Mam nadzieję, że będę miał zapał, którego teraz mi nie brakuje. Na razie najbardziej pochłania mnie to, co dzieje się w moim życiu osobistym. Buduję dom i to mnie cieszy, chociaż zabiera mnóstwo energii. Na szczęście taki rodzaj zmęczenia jest przyjemny.

Kalkulator: oblicz, ile zarobisz „na rękę” i porównaj zarobki w zależności od rodzaju umowy
Sprawdź

Szukasz pracy jako kierowca? Oferty znajdziesz na stronie:https://www.pracuj.pl/praca/kierowca;kw

*Na prośbę rozmówcy zmieniliśmy imię.

Oceń artykuł


Narzędzia