To pewne – rekruter sprawdzi Cię na Facebooku

Kategoria
Rozmowa kwalifikacyjna

Autor wpisu
Agnieszka Dobosz Ocena treści 3.22/5 (9)
Ocena treści 3.22/5 (9)

Kiedyś potencjalny pracodawca wiedział o Tobie w zasadzie tylko tyle, ile chciałeś mu powiedzieć w swoim oficjalnym życiorysie. Dzisiaj jest inaczej. CV to jedno, ale publiczne konta w serwisach społecznościowych mówią o nas o wiele więcej – i nie zawsze są to rzeczy, które budują nasz profesjonalny wizerunek. Często zapominamy, że ostre opinie polityczne albo zdjęcia z szalonej imprezy mogą widzieć nie tylko nasi bliscy znajomi, lecz także … potencjalny szef.

 Pewnie, że sprawdzam konta kandydatów na Facebooku, Twitterze czy Instagramie – mówi Martyna, która kieruje niewielkim zespołem w stołecznej agencji PR. – Częściowo z ciekawości, czasem po to, aby zobaczyć, czy mamy wspólnych znajomych, których mogłabym podpytać o tę osobę. Nie zdarzyło mi się, żebym znalazła tam coś szokującego, ale jeśli by tak się stało, na pewno miałoby to wpływ na moje decyzje przy rekrutacji. Chce zatrudniać osoby dojrzałe, a jeśli ktoś nie wie, jak działają media społecznościowe, to na pewno nie ma dla niego miejsca w moim zespole.

Przyszły szef sprawdzi Twój profil

Nie jest tajemnicą, że HR-owcy i menedżerowie przeprowadzają w sieci research na temat kandydatów. Jak wynika z badania amerykańskiego serwisu CareerBuilder, przeprowadzonego w 2017 roku, robi to już 70% pracodawców. I trudno się dziwić – często profil w mediach społecznościowych może powiedzieć o kandydacie więcej niż samo CV.

Z jednej strony pracodawcy sprawdzają, czy kandydat istnieje w sieci jako ekspert w swojej branży (co będzie liczone zdecydowanie na plus), z drugiej – próbują określić jego osobowość i dopasowanie do zespołu. Nacechowane agresją czy wulgarnością prywatne wpisy mogą przekreślić kandydaturę – jak pokazuje wspomniane badanie, ponad połowa rekrutujących nie zdecydowała się na zatrudnienie kandydata właśnie ze względu na negatywną ocenę jego profili społecznościowych.

Jakie są największe, zdaniem rekrutujących, wpadki kandydatów? Najgorzej oceniane były nieodpowiednie czy obraźliwe zdjęcia lub posty, dowody na nadużywanie alkoholu lub narkotyków, wpisy dyskryminujące (ze względu na płeć, rasę czy religię), a także wypowiedzi szkalujące poprzedniego pracodawcę czy kolegów z pracy.

Jak się komunikować, żeby nie podpaść

Oczywiście nie musisz teraz w panice kasować konta na Twitterze czy Facebooku. Zastosuj jednak kilka prostych zasad, które pomogą Ci wypaść dobrze w researchu rekruterów – a przynajmniej nie wypaść w nim źle.

Oto 5 zasad, których powinniśmy przestrzegać jeśli chodzi o naszą obecność w mediach społecznościowych:

  1. Zadbaj o ustawienia prywatności swoich kont społecznościowych. Przykładowo – na Facebooku możesz określić, jakie grupy znajomych zobaczą konkretny post czy też wszystkie wrzucane przez Ciebie materiały, a na Instagramie całe konto może mieć status prywatnego.
  2. Wystrzegaj się postów wulgarnych, agresywnych, nacechowanych nienawiścią. Przede wszystkim – tak jest zdrowiej :). Po drugie – nawet jeśli masz ściśle określone grono znajomych, którzy widzą Twoje wpisy, pamiętaj, że świat jest mały, a Twój potencjalny szef może znać Twojego kolegę z podstawówki. A wtedy najlepsze ustawienia prywatności nie pomogą.
  3. Lepiej nie krytykuj obecnego pracodawcy w sieci, a już na pewno nie zamieszczaj dowodów na łamanie zasad obowiązujących w obecnej pracy. To niemal skreśli Cię z listy kandydatów do nowej pracy.
  4. Uważaj na zdjęcia czy posty publikowane przez Twoich znajomych. Nawet jeśli bawicie się szampańsko na imprezie, a Ty nie publikujesz z tego relacji, może zrobić to ktoś inny. Poproś kolegów o nieudostępnianie bez pozwolenia Twojego wizerunku.
  5. W postach publicznych pisz poprawnie! Nie rób błędów ortograficznych czy stylistycznych, nie używaj slangu. Okazuje się, że rekrutujący zwracają też uwagę na Twoje umiejętności komunikacyjne.

Przemyślana obecność w sieci pomoże w rekrutacji

Po co tyle zachodu – spytają niektórzy. Może lepiej skasować konta w społecznościówkach albo figurować w nich pod zmyślonym imieniem i nazwiskiem? Otóż nie. Wg badań ponad połowa pracodawców mniej chętnie zatrudni osobę, która w sieci jest duchem. Okazuje się, że kompletny brak obecności w Internecie nie jest wcale mile widziany, a przemyślane budowanie wizerunku online może Ci pomóc w poszukiwaniach pracy.

Jeśli sprawdzany kandydat dyskutuje często na tematy branżowe, widać, że jest na bieżąco z nowinkami, interesuje się nimi i dzieli w sieci ze znajomymi, to na pewno będzie to dla mnie sygnał, że jest to osoba zaangażowana, a jej kandydatura jest warta rozważenia – dodaje Martyna.

Nie ma rzecz jasna obowiązku wykorzystywania prywatnego konta do celów zawodowych. Nawet jeśli tego nie robisz, rekrutujący może sporo z niego wyczytać. Pozytywnie oceni staranny sposób wypowiedzi, szeroki zakres zainteresowań czy też zaangażowanie pozazawodowe – na przykład dzielenie się informacjami o swojej pasji. W ten sposób Twój przyszły pracodawca może próbować ocenić, czy pasujesz do zespołu pod względem osobowości.

Jak jest u Was – powinniście coś usunąć z Waszych profili w mediach społecznościowych?

Oceń artykuł


Narzędzia