Spóźniony? Panu już dziękujemy

Kategoria
Życie zawodowe

Autor wpisu
Katarzyna Klimek-Michno
Kategoria: Życie zawodowe

WECKERTak zwane podbijanie karty o konkretnej godzinie? W wielu firmach coraz rzadziej słychać o takich praktykach. Grafiki są coraz bardziej elastyczne, a pracownicy mogą rozpoczynać pracę o różnych porach. Ale flexi czas potrafi rozleniwiać i gdy faktycznie musimy być bardzo punktualni, to pojawia się problem. Drobne spóźnienia można wybaczyć. Są jednak sytuacje zawodowe, w których każda minuta gra rolę.

 

W mojej pracy nie jest wymagane przychodzenie codziennie o stałej porze. Bardzo to cenię. Mamy dowolność, ale liczy się efekt. Z tego jesteśmy rozliczani – z wykonanych zadań. Trudno mi sobie wyobrazić, czy i jak odnalazłbym się w sztywnych ramach czasowych, ze ściśle wyznaczoną godziną na przerwę obiadową itd. – opowiada Marcin, przedstawiciel wolnego zawodu.

To nie problem, że nie zacząłem pracy, gdy wybiła 8. Nie muszę rejestrować się codziennie o równej godzinie. Mogę rozpocząć pracę między 7 a 10. To duży komfort. Kiedy są korki na mieście, nie muszę się stresować, że nie zdążę na ściśle wyznaczoną godzinę – mówi Piotrek, programista.

 

Elastyczny grafik pozwala nam na większą swobodę, ale jednocześnie wymaga dobrej samoorganizacji. Musimy tak rozplanować pracę i inne zajęcia, żeby zdążyć z terminami albo wypracować określoną liczbę godzin. Plusem jest to, że rano nie musimy być super punktualni i jest to akceptowane przez szefa.

 

Twoja kariera zależy od zegarka?

Nie należy jednak popadać w skrajność. Są sytuacje zawodowe, kiedy za spóźnienia można zapłacić wysoką cenę. Elastyczne podejście do sprawy warto zamienić na żelazną dyscyplinę zawsze wtedy, gdy:

 

– idziemy na rozmowę rekrutacyjną.

W tym wypadku spóźnienia są niedopuszczalne. Możemy oczywiście szukać usprawiedliwienia w korkach na mieście albo pomyleniu drogi, ale zastanówmy się: jakie wywołujemy wówczas pierwsze wrażenie? Skoro już „na dzień dobry” pokazujemy, że mamy problem z zarządzaniem czasem, rekruter może mieć wątpliwości co do naszych kompetencji. Punktualność lub jej brak może pomóc nam w karierze albo zniweczyć szansę na nową pracę.

 

– mamy spotkanie z ważnym klientem.

Biznesowa etykieta to tutaj podstawa. Spóźniać się po prostu nie wypada. Nawet jeśli merytorycznie będziemy świetnie przygotowani, a nasza oferta będzie dla klienta atrakcyjna, to swoimi spóźnieniami możemy zniechęcić go do dalszej współpracy. Skoro nie potrafimy punktualnie przyjść na spotkanie i szanować czasu kontrahenta, to może i w przyszłości będziemy niekonsekwentni, chaotyczni, a zawalanie terminów i zobowiązań będzie na porządku dziennym?

 

– mamy spotkanie w gronie współpracowników.

Tak, tak oni mogą nam wybaczyć spóźnienie, raz czy drugi, bo przecież nas znają. Na dłuższą metę to jednak nie zadziała. Punktualność jest wyrazem szacunku do drugiego człowieka. Współpracownicy mogą zacząć nas traktować z pobłażaniem, niepoważnie. Co więcej, pod naszą nieobecność mogą zapadać ważne decyzje, mogą być rozdzielane zadania, a nasz pomysł nie ujrzy światła dziennego. Bo będzie spóźniony.

 

– pracodawca wymaga punktualności.

Jeśli rzeczywiście taki wymóg istnieje w firmie, a my notorycznie spóźniamy się i są z tego powodu straty, to musimy liczyć się z konsekwencjami, takimi jak upomnienia, a nawet kary pieniężne czy, w skrajnych przypadkach, nawet utrata pracy.

 

Uśpij w sobie spóźnialskiego!

Moi znajomi mówią mi, że spotykamy się np. o 18.30, a między sobą ustalają 19. Dobrze wiedzą, że zwykle mam półgodzinny poślizg i pewnie i tak będę dopiero na 19. Taka już jestem, cóż na to poradzę – wzrusza ramionami Agnieszka.

Za brak punktualności możemy obwiniać naszą osobowość, nadmiar obowiązków, szefa, który dorzucił nam w ostatnim momencie nowe zadanie, ciężki dzień, korki na mieście i psujący się budzik, który nie dzwoni rano na czas. Tak naprawdę często jest to kwestia nawyków. Nad lepszą punktualnością można więc popracować.

 

Warto dokładnie planować harmonogram prac. Jeśli jednego dnia nie zdążymy z wykonaniem zadań, to naturalne, że już następnego dnia będziemy spóźnieni z kolejnymi obowiązkami. Dobrze jest więc zapisywać, które zadania i w jakiej kolejności będziemy realizować. Na początek zawsze wybierajmy te priorytetowe. Jadąc na ważne spotkanie, oszacujmy potrzebny czas i uwzględnijmy niesprzyjające nam czynniki, np. korki na mieście. A znając swój charakter, dodajmy jeszcze 10 zapasowych minut. Jeśli problemem jest poranne wstawanie, nastawmy dodatkowy budzik w pokoju obok, który zmusi nas do wstania z łóżka na czas.

 

A Wy jakie macie sposoby na punktualność?

Oceń artykuł


Narzędzia