Koniec palenia w pracy?

Autor wpisu
Pracuj.pl
Autor wpisu Pracuj.pl

palaczePalacze witający dymkiem wchodzących do biur? Ten obraz powoli znika z polskich ulic. Firmy wolą być „fit” i są gotowe zafundować pracownikom sesje terapeutyczne, byle tylko ci byli zdrowi i… bardziej efektywni.

W centrali PZU finałem kampanii antynikotynowej przeprowadzanej wśród pracowników było zlikwidowanie palarni i zastąpienie jej nowoczesną siłownią. – W tej chwili z siłowni korzysta około 30 osób dziennie. Frekwencja rośnie z dnia na dzień – cieszy się rzecznik firmy Michał Witkowski.

Wcześniej wśród pracowników prowadzono projekt antynikotynowy. – Szacujemy, że około 5 proc. naszych pracowników było palaczami. Zakładamy więc, że zainteresowanych paleniem mogło być około 100 osób – podlicza Witkowski. W sesjach terapeutycznych mających na celu pożegnanie się z nałogiem wzięło udział ok. 60 osób, większość uczestniczących osiągnęła swój cel.

PZU nie jest tu odosobnione. Od czerwca PKO BP realizuje z Lux Medem program „Wolni od nałogów”. Specjaliści sprawdzają, czy za pociągiem do papierosa stoi skłonność psychologiczna czy uzależnienie fizyczne od nikotyny i w zależności od tego szukają najskuteczniejszej terapii.

Nie tylko o zdrowie chodzi

Przerwy na dymka w pracy łącznie zajmują palącym… pięć tygodni w roku – pokazało badanie przeprowadzone wśród blisko 500 palących pracowników w Wielkiej Brytanii. Aż 30 proc. z nich palenie zajmuje godzinę dziennie.

Nic dziwnego, że palacze niepotrafiący zapanować nad nałogiem mogą być postrzegani jako mniej efektywni niż niepalący. – Jeśli przerwy na papierosa są częste i się przedłużają, przełożeni to widzą. Pracownik, który jest na umowie terminowej, musi liczyć się z tym, że może to być powód, przez który nie zostanie ona przedłużona – mówi dr Monika Gładoch, prawnik, ekspert Pracodawców RP.

Palący nie mają bowiem więcej przerw niż niepalący. Muszą zmieścić się więc w regulaminowej 15-minutowej przerwie, ewentualnie wykorzystywać 5-minutowe przerwy po każdej godzinie pracy przy komputerze. – Jeśli ktoś nadużywa przerw, może dostać ustne upomnienie, może zostać też ukarany karą porządkową za nieprzestrzeganie czasu pracy. Wreszcie, jeśli będzie to nagminne i pracownik będzie lekceważył regulamin pracy, może zostać zwolniony dyscyplinarnie – przedstawia scenariusze Monika Gładoch.

Zwykły czy elektroniczny? Firmy i tak kręcą nosem

Przed centralą PKO BP zawisły kartki informujące o zakazie palenia przed głównym wejściem. – Do naszej administracji dochodziły głosy, że pracownikom i klientom nie podobały się gromadki palaczy przy frontowych drzwiach – tłumaczy Edyta Turkiewicz z biura prasowego banku. Palić można jak do tej pory przy bocznym wejściu albo w palarni.

Firmy nie muszą jednak tworzyć palarni, mogą nawet wprowadzić całkowity zakaz palenia, obejmujący budynek oraz teren poza nim. Jeśli pracownicy go nie przestrzegają, administratorowi budynku grozi grzywna.

A czy bezpiecznie mogą się czuć osoby palące papierosy elektroniczne? W PKO BP nie ma dla nich taryfy ulgowej – są traktowani jak zwykli palacze. PZU przyznaje, że nie ma rozwiązań regulaminowych, ale w firmie nikt nie pali e-papierosów przy biurku, lecz przy budynku, który jest terenem publicznym.

Nie ma tu co prawda zagrożenia BHP, ale w grę może wchodzić ograniczenie czasu pracownika – odnosi się do pytania o e-papierosy prawnik i ekspert Pracodawców RP. – Jeśli papieros elektroniczny zajmuje palącego tak, że nie może jednocześnie wykonywać obowiązków albo zwyczajnie rozprasza innych i w ten sposób dezorganizuje pracę, firma może wprowadzić zakaz i takiego palenia. Musi to być jednak uzasadnione – podkreśla Monika Gładoch.

A jak jest w Waszych firmach? Czy są wydzielone miejsca dla palących? I czy Waszym zdaniem naprawdę pracują mniej?

Oceń artykuł


Narzędzia