Porady Kariera i rozwój Zadyszkowość w pracy. Jak złapać oddech i nie stracić motywacji?
29.03.2022  | 6 min czytania

Zadyszkowość w pracy. Jak złapać oddech i nie stracić motywacji?

29.03.2022  | 6 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl
Ocena treści
(5)

„Motywacja” to dzisiaj popularne słowo. Dobrze widziane jest, gdy nasz grafik wypełniają różne aktywności i zadania, a my czujemy się do nich zmobilizowani. Tyle że… od nadmiaru możliwości, szybkiego tempa i wciąż dzwoniącego w uszach słowa „rozwój” można dostać zadyszki i stracić zapał. Jak zadbać o siebie, planować i nie zwariować? Jak wytrwać w postanowieniach? O tym rozmawiamy z Jadwigą Korzeniewską, autorką książki Motywacja bez zadyszki.

Jak znaleźć złoty środek w czasach, gdy wciąż słyszymy o tym, jak ważna jest ciągła nauka i podejmowanie nowych wyzwań?

Jadwiga KorzeniewskaJeśli chcemy uniknąć złapania zadyszki, warto dopasować swoje działania do aktualnych potrzeb i możliwości, a także patrzeć na kontekst sytuacji, w której działamy, i na to, jakie mamy zasoby – czas, energię, zdrowie, ale też pieniądze. Jeśli planujemy, to róbmy to z oddechem, a nie na 120 procent normy. Często mamy skłonności do nadmiernego optymizmu – zakładamy na przykład, że zawsze będziemy po pracy mieć energię, by ćwiczyć brzuszki i pompki, ale rzeczywistość to później weryfikuje. I okazuje się, że nasz sztywny, misternie ułożony plan wywraca się do góry nogami. Jeśli nie podejdziemy do planowania z większym luzem, to nie będziemy mieć możliwości manewru. Nie wprowadzimy wówczas modyfikacji, a plan trafi do kosza.

Co zrobić, żeby tak się nie stało?

Wyznaczajmy sobie cele wielowymiarowo. Zwykle jest tak, że planujemy tylko w jednym wymiarze i to maksymalnym, czyli choćbyśmy mieli paść na twarz, to dowieziemy wynik. Zamiast takiego podejścia proponuję ustalić sobie trzy poziomy:

• Cel minimum – oznacza, że wynik został osiągnięty, bez przysłowiowych fajerwerków, ale też bez zaniedbań.
Cel optimum – osiągnęliśmy satysfakcjonujący wynik, czujemy zadowolenie.
• Cel premium – zakładamy go na wypadek, gdyby okazało się, że zadanie jest szybsze i łatwiejsze w realizacji, a nam zostają zasoby typu czas i energia, a więc mamy możliwość, żeby efekty doszlifować, stworzyć coś wyjątkowego etc.

Jeśli planujemy wyłącznie na poziomie premium, to w obliczu nagłych, nieprzewidzianych sytuacji, wycofujemy się i rezygnujemy z działań, gdyż nie mamy alternatywy. Dlatego warto planować cele w trzech wymiarach – nawet gdy dzieje się coś niespodziewanego, to możemy skorzystać z innego rozwiązania i z celu premium zejść na optimum albo z optimum na minimum, bądź też rozważyć, czy nie lepiej zawiesić działanie i ulokować energię gdzieś indziej.

Najpierw zadbaj o poczucie własnej wartości, a dopiero później o certyfikaty

Tylko że dzisiaj wielu z nas ma poczucie, że musi działać na najwyższych obrotach. Dzieje się tak z różnych powodów. Czasem sami sobie podnosimy poprzeczkę, a czasem mierzymy się z bardzo wysokimi wymaganiami.

W naszym społeczeństwie jest bardzo widoczny trend dociskania się – żeby było mocniej, szybciej, więcej. Funkcjonuje też przekonanie, że sukces możemy osiągnąć tylko wtedy, gdy odniesiemy wiele porażek. Że rzeczy warte zachodu muszą być okupione znojem, więc musimy pokonywać siebie, przezwyciężać trudności, żeby realizować plany. Nie mówię, że czasem tak nie jest, ale zachęcam, by próbować szukać własnego tempa. W przeciwnym razie znów pojawi się zadyszkowość. Często trudno nam zaakceptować fakt, że nie zrealizujemy wszystkich wyborów. Mamy poczucie, że coś nas omija. Tymczasem życie jest sztuką wyborów – godząc się z tym, możemy świadomie podejmować decyzje. Pamiętajmy, że akceptacja jest aktem odwagi i aktem decyzyjnym – nie oznacza, że się poddajemy, tylko mówimy: „widzę, że mam takie, a nie inne zasoby, wiem, co chcę realizować, jakie są moje wartości i wybieram to, co obecnie, w tej rzeczywistości jest ważne i potrzebne”. Szukajmy nowych możliwości, rozwijajmy się, odkrywajmy własną ścieżkę zawodową, ale nic na siłę. Dajmy sobie prawo to testowania i badania własnych granic. A gdy zauważymy, że jednak nie chcemy zmienić branży czy zawodu, że to nie nasz kierunek, zostawmy to i idźmy dalej. Znów dajmy sobie szansę i nie zostawajmy w miejscu, które nie jest dla nas odpowiednie.

Kiedy ciałem rządzi stres...

A co z presją otoczenia?

Jeśli odczuwamy społeczną czy środowiskową presję, to jest to dla nas sygnał o naszych potrzebach. Być może któreś z nich są niezaspokojone, np. potrzeba akceptacji i aprobaty albo poczucia bezpieczeństwa. Jesteśmy istotami społecznymi, więc to jest naturalne, że przeglądamy się w lustrze społecznym i sprawdzamy, jak otoczenie reaguje na to, co mówimy i robimy. Kluczowe, choć wcale niełatwe, jest jednak, żeby żyć w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami.

Z motywacją jest trochę tak jak z sinusoidą. Po entuzjastycznych wzlotach zaliczamy spadki motywacji i wracamy często do starych nawyków. Dlaczego tak się dzieje?

W utrzymaniu łańcucha nawyków przydaje się stopniowanie celów, gdyż dzięki temu możemy zachować powtarzalność i systematyczność. Przykład: planujemy szlifować znajomość języka obcego. Wyjdźmy od celu minimalnego, który oznacza, że nawet jeśli będziemy mieć natłok spraw i obowiązków, to i tak znajdziemy chwilę, żeby poznać kilka nowych słówek. Nie będzie to wiele, ale zachowamy istotną dla nauki regularność. Kupiliśmy karnet na siłownię, ale jesteśmy przeziębieni czy zbyt zmęczeni, by wyjść z domu? Zróbmy cokolwiek, co będzie nam przypominać, jak ważna jest dla nas aktywność fizyczna. Nie muszą to być zaawansowane ćwiczenia. Niech to będzie kilka skłonów czy przysiadów. Takie minimum dostosowane do naszych obecnych możliwości. Ale niech po prostu będzie! Często porzucamy postanowienia dlatego, że przeceniamy zasoby i nie potrafimy właściwie oszacować czasu. Dzieje się tak zwykle w kilku kluczowych momentach – gdy zaczynamy nowy rok, obchodzimy jakąś rocznicę, urodziny etc. To jest moment wglądu w samego siebie. Nabieramy wówczas przekonania, że od teraz sprawy potoczą się inaczej. Zaczynamy z wysokiego C, jesteśmy przez dwa tygodnie na tzw. haju motywacyjnym, a później przychodzi kryzys, pojawiają się pokusy. A jeśli nie mamy planu i nie wiemy, jak sobie ułatwić proces zmiany, to zwykle go zupełnie porzucamy i wracamy do punktu wyjścia. Dlatego tak ważne jest, aby już na początku drogi być przygotowanym na to, że będą trudności. Co wówczas zrobimy? Zastanówmy się nad tym wcześniej, nie wchodźmy w zmiany z gorącą głową i bez przemyślanego planu działania.

Mamo, jesteś superbohaterką!

Dużo mówi się o roli motywacji wewnętrznej. Czy to znaczy, że ta zewnętrzna nie jest skuteczna?

W procesie zmiany potrzebujemy uwzględnić kilka rodzajów motywacji. Wewnętrzna jest kluczowa, bo bez niej żadna zmiana nie będzie trwała. Często jednak polegamy tylko na motywacji wewnętrznej, uznając, że wszystko mamy pod kontrolą. Przez to zapominamy o motywacji zewnętrznej, która jest kojarzona przede wszystkim z nagrodami i karami, a tak naprawdę oznacza bardzo duży worek różnych wspierających narzędzi. Jednym z nich może być na przykład powieszenie sobie nad biurkiem zdjęcia wymarzonego domu, które będzie nam przypominać, dlaczego uczymy się języków obcych, zdobywamy nowe kwalifikacje albo jesteśmy w trakcie przebranżowienia. To może być połączenie wysiłku fizycznego – jazdy na rowerku stacjonarnym – z oglądaniem ulubionego serialu. W procesie zmiany istotna jest także motywacja społeczna, czyli inni ludzie, którzy wywierają na nas wpływ – pozytywny lub negatywny. Dlatego zachęcam, by świadomie decydować o tym, kogo chcemy obserwować w mediach społecznościowych. Polecam śledzić tylko te profile, które pokazują życie za kulisami, a więc również codzienność, słabości, a nie tylko doskonałość na scenie, w świetle reflektorów. To właśnie ci, którzy rozmawiają ze swoją społecznością o własnych niepowodzeniach i odczarowują rzeczywistość w social mediach, stanowią realne źródło inspiracji. Zachęcam również, by mieć współczucie dla samego siebie, okazywać sobie życzliwość, traktować samego siebie jak przyjaciela i oferować sobie taki rodzaj wsparcia, jakiego w danym momencie się potrzebuje.

Jadwiga Korzeniewska – socjolożka, trenerka, coachka. Autorka książek Motywacja bez zadyszki, Zmiana nawyków w praktyce oraz Ograć nawyki. Prowadzi kursy i programy online na temat motywacji, zmiany nawyków, produktywności i rozwijania odporności psychicznej.

Kreator CV: stwórz za darmo w 3 prostych krokach skuteczne i profesjonalne CV
Stwórz CV
Oceń artykuł