Porady Kariera i rozwój Pracujesz zdalnie? Sprawdź, jak zadbać o porozumienie w domu
04.01.2021  | 7 min czytania

Pracujesz zdalnie? Sprawdź, jak zadbać o porozumienie w domu

04.01.2021  | 7 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl

Ty potrzebujesz ciszy w pracy, a dzieci zabawy. Chcesz odpocząć, ale jeszcze tyle w domu do zrobienia. Życie z dnia na dzień, bo pandemia utrudnia planowanie i wywołuje lęk o przyszłość. Łatwo dziś o poczucie niemocy, która potrafi dać o sobie znać w rozmowach z domownikami. O tym, jak mówić o swoich uczuciach, rozwijać w sobie moc i budować porozumienie bez przemocy, rozmawiamy z Emilią Kulpą-Nowak, coachem i certyfikowaną trenerką NVC (Porozumienia bez Przemocy).

Pandemia to sprawdzian dla różnych relacji, w tym rodzinnych. Stawia niektórych w trudnych, obciążających psychicznie sytuacjach. Bo strach o utratę miejsca pracy, bo gorsze warunki pracy, izolacja społeczna, obawa o zdrowie swoje i domowników. Jak na tej jednej domowej powierzchni znaleźć wspólny język z członkami rodziny? Jak rozmawiać, by były to rozmowy empatyczne, pełne szacunku, dążące do porozumienia?

Emilia Kulpa-NowakTrudno zawrzeć w krótkiej wypowiedzi to wszystko, czego uczę na kursach przez wiele godzin i dni. Ale gdybym miała wyliczyć kilka wskazówek, to byłyby to:
1. Zacznij od siebie i empatii dla siebie – przyzwyczailiśmy się myśleć, że bycie empatycznym to współczucie drugiej osobie, a tymczasem NVC (Nonviolent communication, po polsku nazywane Porozumienie bez Przemocy).
nas uczy, jak dawać empatię sobie. Zrozumienie, co się ze mną teraz dzieje, co czuję i czego potrzebuję daje nie tylko jasność i samoświadomość, ale także przynosi ulgę i pomysły na działanie.
2. Mniej mów, a więcej słuchaj – szczególnie w bliskich relacjach, gdzie naprawdę zależy nam na porozumieniu, zrobienie przestrzeni dla dzieci czy żony, męża na wyrażenie swoich uczuć, frustracji czy pragnień w spokoju, zebranie myśli, wypowiedzenie tego, co czasami trudno wyrazić słowami to ogromnie ważny element budowania relacji, zaufania, bliskości i zrozumienia.
3. Za słowami i czynami innych osób szukaj uniwersalnych potrzeb. To, że dziecko krzyczy „nie kocham cię” może oznaczać, że bardzo chciało się bawić dłużej (potrzeba zabawy, potrzeba wyboru), a gdy dziecko nie reaguje na nasze wołanie na obiad może oznaczać, że chce skończyć czynność, którą teraz wykonuje (potrzeba efektywności, bycia uwzględnionym lub autonomii).
4. Pamiętaj, że zawsze robimy najlepiej jak możemy - w danej chwili, na miarę naszych zasobów, umiejętności, stanu emocjonalnego (dotyczy to naszych dzieci i męża lub żony oraz współpracowników), a także, że cokolwiek ludzie robią, robią to po to, by zaspokoić swoje potrzeby (a nie np. przeciwko Tobie, na złość czy specjalnie).

A jak prosić o spokój, gdy mam ważną telekonferencję w pracy?

Miejmy świadomość, że to, że powiemy: kochane dzieci, ja potrzebuję przestrzeni, więc bądźcie cicho, może nie zadziałać. Im bardziej oczekujemy, że jeśli odpowiednio dobierzemy komunikat, to osiągniemy efekt, tym bardziej będziemy się nakręcać w złości, gdy się to jednak nie uda. Radzę po prostu przyjąć sytuację taką, jaka jest – czyli pogodzić się z tym, że dzieci są dziećmi i będą zapewne szukały naszej uwagi, nawet jeśli zorganizujemy im czas, zapewnimy jakieś zabawki i atrakcje, to i tak będą co jakiś czas przychodzić do naszego home office. To jest dla wszystkich trudna sytuacja, trudno nam przejść z tego stanu efektywności zawodowej, który mieliśmy, do stanu, w którym nasza uwaga będzie bardziej rozproszona. Ale naprawdę warto spróbować przyjąć to ze spokojem. Krzyk, kłótnie sprawiają, że nasze napięcie udzieli się pozostałym domownikom.

W swojej książce „Jak budować relacje z dzieckiem” mówi Pani o tym, że lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte nauczyły nas, współczesnych rodziców, kilku stwierdzeń, takich jak choćby „Bo tak”, „Nie wtrącaj się”, Dzieci i ryby głosu nie mają” i innych, które znacznie łatwiej i szybciej pojawiają się w głowach i na ustach niż wzmacniające i wartościowe słowa. Bo słowami jesteśmy przesiąknięci od małego, zostają w nas na zawsze. Zmiana sposobu komunikacji z domownikami, niepowielanie wzorów wyniesionych z rodzinnego domu jest więc pracą nad samym sobą. Od czego ją zacząć?

Pierwszym stopniem zmiany jest uświadomienie sobie, że chcemy coś zmienić. Jeśli podejmiemy taką decyzję, to wówczas mamy ogrom książek do wyboru, grup na Facebooku, kursów online. Mam jednak doświadczenie, że tylko na warsztacie możemy doświadczyć, a nie tylko dowiedzieć się, jak dużą różnicę robi empatia, słuchanie ze świadomością uczuć i potrzeb innych i samych siebie. I jak dużo to wnosi do naszego życia. Uporządkowanie swoich potrzeb, intencji, świadomości tego, czego chcemy, a czego nie – przyniesie nam w efekcie słowa, które budują kontakt i nie ranią. Nie lubię uczenia się NVC od jakichś sformułowań, bo one bardzo często wprawiają naszych domowników w osłupienie i nie budują między nami kontaktu. A NVC jest o intencji wzajemnego zrozumienia, budowania bliskich relacji – a nie o słowach.

"Przekonanie, że musi być czyjaś racja, że ktoś musi być mądrzejszy, że ktoś musi wygrać, jest nam wciąż bliskie, tak przecież było zawsze. Tymczasem może być też tak, że zamiast zajmować się tym, czyja racja jest „mojsza”, możemy zadbać o to, by nasza MOC była rozdzielona po równo" - pisze Pani w swojej publikacji. Jak teraz, w obliczu tych różnych wyzwań, z którymi każdy nas się zmaga, można zadbać o wspólną moc w domu, w relacjach z rodziną?

Dla mnie kluczowa jest świadomość, że nasze zasoby nie są podzielone po równo (np. będąc rodzicem mam więcej władzy niż moje dziecko, a zarabiając więcej od koleżanki – mam też więcej możliwości). Jeśli to widzę, mogę tę swoją przewagę uznać i korzystać z niej tak, by każdy z nas był uwzględniony w takim samym stopniu. A więc nie muszę narzucać dzieciom bezwzględnego posłuszeństwa, podobnie jak nie muszę się na wszystko zgadzać – warto szukać rozwiązań win-win, które odpowiadają na potrzeby zarówno moje, jak i dziecka – jednocześnie.
Oczywiście to nie jest łatwe, gdy mamy pracę, dzieci uczą się zdalnie i to wszystko dzieje się na 40 metrach kwadratowych bez balkonu. Wiele potrzeb może nie dać się zaspokoić albo nie w taki sposób, jak lubimy. Pomocne może być przyjęcie tego, że tak jest, zamiast walczyć i na siłę szukać rozwiązań. A swoją drogą rozwiązania, które uwzględniają wszystkich, jakieś się znajdą, czasami tylko trzeba naprawdę uruchomić kreatywność i zaprosić do niej także dzieci.

Rozmawiamy o porozumieniu bez przemocy, ale czy nie jest tak, że czasem, gdy kłopoty się piętrzą, mamy już mało sił i energii, to odczuwamy niemoc? Jak to wpływa na nasze otoczenie, co się wówczas może dziać w relacjach?

Niemoc, bezsilność, bezradność oraz inne uczucia – złość, smutek, wstyd czy żal – one wszystkie informują nas o niezaspokojonych potrzebach. Gdy tego nie zobaczymy, to będzie narastać frustracja czy zwątpienie. Zauważenie tych uczuć i sprawdzenie, do jakich potrzeb nas prowadzą, może być niezwykle życiodajne, ożywcze. Potrzeby to uniwersalne jakości, one stoją za każdym uczuciem, a dotykają głębokiej warstwy naszego człowieczeństwa, np. potrzeba bezpieczeństwa, odpoczynku, wolności, relacji, bliskości, współpracy, efektywności, wyboru, kompetencji, sprawczości, autentyczności, wyrażania siebie, akceptacji, uznania, zabawy, humoru, piękna świata i wiele, wiele innych.

Jeden z rodziców chce uczyć się komunikacji empatycznej, prowadzącej do porozumienia, a nie okazywania swojej władzy, a drugi twierdzi, że to bajeczki, że na pewno nie działa. Co Pani radzi w takiej sytuacji?

Znam takie sytuacje, bo od lat pracuję z rodzicami. Na szkolenia przychodzi tylko jeden z rodziców, drugi jest nieprzekonany, ale po 2 latach jednak pojawia się, bo zauważył, jakie to przyniosło efekty i jak pomogło współmałżonkowi w komunikacji z dzieckiem. Ale są też inne historie – początkowe zwątpienie staje się jeszcze większe, bo przychodzi wiek nastoletni, różne kryzysy i trudne sytuacje, i wówczas taki wątpiący rodzic stwierdza: a nie mówiłem/nie mówiłam! nic to miękkie wychowanie nie dało, do niczego nie doprowadziło. Ale ja jednocześnie widzę, że ten rodzic, który postawił na empatię w komunikacji właśnie w tych kryzysowych sytuacjach potrafi utrzymać relację z dzieckiem opartą na zaufaniu, widać w tym wszystkim bliskość i miłość. Odpowiadając więc na pytanie: jeśli chcę empatycznego świata, to zaczynam od siebie i zajmują się pracą nad sobą. Nie mogę innych zmusić do przyjęcia mojej perspektywy. Mogę pokazywać swoją postawą, ale nie mogę żądać, by inni też trenowali swoje umiejętności komunikacyjne w duchu NVC, takie oczekiwania są nierealne, kosztują dużo frustracji.

NVC to nie tylko umiejętności komunikacyjne, ale też pewien sposób myślenia o sobie i ludziach. Jednak gdy jesteśmy przemęczeni, trudniej jest porozumiewać się tak, żeby np. nie oceniać drugiej strony. Jak sobie z tym radzić?

To już dużo, jeśli umiemy samych siebie obserwować i dostrzegać, czego nam brakuje, jakie nasze potrzeby nie są zaspokojone, np. potrzeba odpoczynku, snu, ciszy wokół. Wówczas możemy się zatrzymać, zrobić krok w tył, pomyśleć, co i jak zrobić, żeby zadbać o te potrzeby i następnym razem nie doprowadzić np. do wybuchu złości, w którym będziemy rzucać słowami, których później będziemy żałować. Dobrze jest mieć też kontakt z osobą, która nas wspiera, słucha, ale z empatią, bez dawania rad, pouczania. Do której możemy zadzwonić i powiedzieć: słuchaj, jeszcze pięć minut i zwariuję, a ona usłyszy to nasze zmęczenie, stres, uzna nasz lęk. Pozgaduje potrzeby. Po prostu będzie. Da nam swoją uwagę i czas. Empatyczne słuchanie fizycznie wpływa na nasz mózg, pozwala się wyciszyć, zintegrować. W takich momentach ta druga osoba daje nam łagodność, ciepło, cierpliwość i zrozumienie. Gdy pojawiają się oceny w naszej głowie, możemy zrobić to samo – sprawdzić, jakie uczucia się w nas pojawiają i do jakich potrzeb nas one prowadzą. Ocenianie zawsze będzie, jest umiejętnością, która nas chroni. Natomiast warto się powstrzymywać od wiary w swoje oceny i używanie ich w komunikacji z innymi.

Niektórzy zastanawiają się, czy w NVC jest w ogóle miejsce na wyrażanie złości, gniewu?

NVC nie uczy nas bycia miłym, a takie przekonanie i wyobrażenia ma wiele osób nieznających zbyt dobrze tej koncepcji. Tam, gdzie jest wściekłość, lęk, wstyd, smutek, złość, tam jest nasze życie i nasze potrzeby. Nie starajmy się ich wycinać, przyjmijmy je, a nasze relacje na tym zyskują. Pytanie – jak wyrażać te trudne emocje, takie jak gniew czy złość, ponieważ one potrafią niszczyć i być nieprzyjemne, a jednocześnie stanowią dla nas ważną informację o niezaspokojonych potrzebach. Nie mówmy więc dzieciom, że złość jest zła, że nieładnie jest się złościć. I względem samych siebie też nie podtrzymujmy takiego sposobu myślenia. Zamiast tego zastanówmy się: po co przyszła złość i co chce nam powiedzieć, jaki komunikat się za nią kryje. Możemy więc wyrazić swoją złość – w sposób, który nie będzie dla innych krzywdzący, ale przede wszystkim pomyślmy, co dalej? co zrobić z prawdziwą przyczyną naszej reakcji, zachowania, odpowiedzi? Złość nie przychodzi dlatego, że dzieci hałasują, że kolega nie odpowiada na nasze maile, tylko dlatego, że potrzebujemy się wyciszyć i czujemy się przeciążeni hałasem, dlatego, że stresujemy się, że nie wywiążemy się z zadania, jeśli kolega nie będzie współpracował, że nie skończymy pracy wtedy, kiedy planowaliśmy itd. Jeśli sobie to uzmysłowimy, to zamiast nakręcać się w spirali złości, żalu i pretensji, będziemy mogli konstruktywnie zareagować, coś ustalić z tymi osobami, wymyślić lepsze dla nas rozwiązanie itd.

Mówić więc dzieciom o tym, że jesteśmy zdenerwowani, zestresowani?

Tak, oczywiście, mówiąc dzieciom o tym, że jesteśmy smutni czy zdenerwowani pokazujemy im, że to normalne, że każdy z nas ma gorsze dni i że nie trzeba ukrywać uczuć, bo one wszystkie są ważne. Jednocześnie warto pamiętać, że dzieci chcąc nas wesprzeć, mogą brać odpowiedzialność za potrzeby i uczucia rodziców. Dlatego tak ważne jest to, żeby dziecko miało jasność, że jego działanie i zachowanie nie jest związane z nasza sytuacją. A więc mówię dziecku, że jestem zdenerwowana, bo mam trudną sytuację w pracy, ale to są sprawy dorosłych i z nimi to załatwię. W ten sposób pokazując życie, chronimy dzieci przed myślą, że to one są winne naszym nastrojom, a jednocześnie nie obciążamy ich problemami dorosłych.

Emilia Kulpa-Nowak – specjalizuje się w świadomym budowaniu relacji, dzięki łączności z uczuciami i potrzebami. Coach, certyfikowana trenerka Porozumienia bez Przemocy (NVC) pracuje indywidualnie i w grupach warsztatowych. Autorka książki „Jak budować relację z dzieckiem. Droga do Porozumienia bez Przemocy” (wyd. Virgo). Współtwórczyni NVCLab.pl. Organizuje otwarte kursy NVC w rodzinie i życiu link: https://nvclab.pl/nvc-w-rodzinie-i-zyciu-warsztat-online/ oraz NVC w relacjach zawodowych link: https://nvclab.pl/nvc-w-relacjach-zawodowych/

Kreator CV: stwórz za darmo w 3 prostych krokach skuteczne i profesjonalne CV
Stwórz CV
Oceń artykuł