Porady Kariera i rozwój Pracownik produkcji: Pensja to nie jedyne, co dostaję
27.09.2018  | 4 min czytania

Pracownik produkcji: Pensja to nie jedyne, co dostaję

27.09.2018  | 4 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl

W fabrykach pracują nie tylko inżynierowie i planiści. Niezbędni są również operatorzy maszyn. To atrakcyjne zajęcie dla osób, które mają zainteresowania techniczne i potrafią koncentrować się na realizacji norm produkcyjnych. O blaskach i cieniach pracy na produkcji opowiada Olek*.

Co lubisz w swojej pracy?

Chyba powtarzalność i stabilność. Kilka miesięcy temu podpisałem umowę na czas nieokreślony i to dało mi komfort psychiczny. Cieszy też to, że firma prosperuje nieprzerwanie chyba od dekady, mimo lepszych i gorszych okresów. Gdyby ten zakład upadł, kilkaset osób zostałoby bez pracy, a przecież większość musi utrzymać rodzinę, spłacić kredyt i opłacić rachunki. Dużą zaletą jest też niewielka odległość między firmą a miejscem, gdzie mieszkam. Mogę pójść pieszo albo pojechać rowerem do pracy.    

Chciałbyś coś zmienić w firmie, w której pracujesz?

Przede wszystkim chciałbym, żeby panowała tutaj lepsza atmosfera i ludzie byli dla siebie życzliwsi. Drażni mnie to, że plotki rozchodzą się lotem błyskawicy, a na przerwach rozmawia się najczęściej o innych ludziach.

Oprócz wynagrodzenia i poczucia stabilizacji – otrzymujesz jakieś korzyści pozapłacowe? W jaki sposób pracodawca dba o personel?

Doceniam na przykład to, że szefowie idą mi na rękę w kwestii grafiku i wykazują zrozumienie ze względu na moje sprawy rodzinne. Kierownik, układając plan, bierze pod uwagę to, że jestem rodzicem. Dzięki temu nie muszę szukać i opłacać opiekunki ani zbyt często korzystać z pomocy rodziców. Organizowane są też paczki świąteczne. Dzieciaki dostają słodycze, a ja kawę, czekoladki itp. Niedawno dostałem lodówkę i dowiedziałem się, że mogę ubiegać się o dofinansowanie na zakup pralki i kuchenki. Są też nagrody, ale nie zawsze jest różowo. Kiedy na przykład z zakładu wyszła duża, ale wadliwa partia produktów, klient zwrócił zamówienie, a my straciliśmy premie.  

Jakie było Twoje największe wyzwanie zawodowe? Czego Cię to nauczyło?

Największe wyzwanie… Myślę, że dużo nauczyłem się, gdy przeniesiono mnie na bardziej samodzielne stanowisko. Teraz już się przyzwyczaiłem, ale na początku byłem przestraszony. Stanąłem przy maszynie po krótkim przeszkoleniu i wiedziałem, że jeśli nie będę pracował wystarczająco wydajnie, będą opóźnienia. To była trudna lekcja samodzielności, ale czułem satysfakcję, kiedy zobaczyłem, że sobie radzę.  

Co motywuje Cię do działania?

Czasami dopadają mnie kryzysy, szczególnie kiedy zaczynam zmianę o szóstej rano. Na szczęście mam silne poczucie obowiązku i wiem, że po prostu muszę wykonać swoją pracę. Motywuje mnie też to, że nie martwię się o pieniądze. Dzięki temu, że do dziesiątego pensja zawsze jest na koncie, mogę opłacić rachunki. To daje mi poczucie bezpieczeństwa.  

Żałujesz jakiejś decyzji, którą podjąłeś w życiu zawodowym?

Raczej nie… W pracy najważniejsze jest dla mnie to, żeby zarobić i zawsze osiągałem ten cel. Nie jestem fizykiem kwantowym, któremu proponuje się zagraniczne stypendia albo pracę w NASA. Pracuję w fabryce i realizuję normy produkcyjne. Kiedyś myślałem o tym, żeby zostać żołnierzem zawodowym, ale niestety mam za dużą wadę wzroku i WKU zawróciła mnie z tej drogi. Ale nie narzekam. Mam sporo zainteresowań niezwiązanych z zawodem. Dużo jeżdżę na rowerze i fascynuję się militariami i survivalem.  

Hobby pozwala odpocząć i odprężyć się, ale też wpływa na rozwój osobisty i zawodowy…

Uwielbiam organizować wycieczki rowerowe. Kiedy przychodzi wiosna, zaczynam planować trasy. Wyszukuję takie szlaki, żeby przy okazji pokazać dzieciom lokalne atrakcje i zabytki i opowiedzieć im historię tych miejsc. Przygotowuję też wypady pod namiot – takie z termosami, śpiworami i ogniskiem. Przywozimy z wypraw dużo miłych wspomnień. To świetny sposób, żeby odpocząć psychicznie.   

Sprawdź oferty pracy dla pracowników produkcji: www.pracuj.pl/praca/produkcja;cc,5024/

*Na prośbę rozmówcy zmieniliśmy imię.

Oceń artykuł