Porady Kariera i rozwój Poznaj bliżej branżę marketingu
31.10.2019  | 4 min czytania

Poznaj bliżej branżę marketingu

31.10.2019  | 4 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl
Ocena treści
(5)

„Jedyna stała czynność podczas doby marketingowca to wypicie porannej kawy lub herbaty” - o pełnej wyzwań pracy opowiada Antonina Grzelak, marketing manager w firmie notiOne. 

Obecnie pełnisz funkcję marketing managera, ale to nie w tej profesji stawiałaś swoje pierwsze kroki. Jak wyglądała Twoja ścieżka kariery? 

Rzeczywiście, moja droga do marketingu była dość nieoczywista: trochę dzieło przypadku, trochę spełnianie marzeń, ale chyba przede wszystkim efekt poprzednich doświadczeń zawodowych. Zanim weszłam w świat marketingu, przepracowałam kilka lat na scenie. Kontakt ze scenicznymi deskami i wykształcenie aktorskie wyposażyły mnie w wiele przydatnych umiejętności, takich jak swoboda w kontakcie z kamerą, łatwość wystąpień publicznych, umiejętność docierania z przekazem do masowego odbiorcy. W tym zawodzie brakowało mi jednak wyzwań intelektualnych. Ukończyłam więc studia psychologiczne i przez kolejne kilka lat zdobywałam doświadczenie jako HR manager. Nauczyło mnie to pracy w zespole, zarządzania, podstawowych procesów, jakimi rządzi się biznes. Jednocześnie podglądałam pracę zespołu marketingowego, uczestniczyłam w spotkaniach kreatywnych oraz z pomocą kierownika działu prowadziłam rekrutacje na stanowiska związane z marketingiem. W wolnych chwilach wykorzystywałam swoje umiejętności copywriterskie: tworzyłam opisy produktowe, teksty na blogi, pisałam artykuły, przeprowadzałam wywiady. Ten świat wciągał mnie coraz bardziej. Gdy otrzymałam propozycję objęcia stanowiska marketing managera w notiOne – firmie produkującej mini lokalizatory, nie wahałam się ani chwili.

I jak się okazuje - była to dobra decyzja

Tak, przeczuwałam, że będzie to praca, w której w pełni wykorzystam swoje talenty i kompetencje, a także spełnię się kreatywnie. Był to skok na głęboką wodę. Nie posiadałam ani twardej wiedzy marketingowej, ani doświadczenia związanego stricte z tym obszarem. Ale Piotr Kurowski, założyciel notiOne, a także inne osoby krok po kroku uczyły mnie nie tylko narzędzi, ale również marketingowego myślenia. Z biegiem czasu stawałam się coraz bardziej samodzielna i coraz odważniejsza w działaniu. Produkt, który miałam pod swoją opieką, zgarniał kolejne nagrody, marka rosła w siłę. Obecnie jest to prężnie działająca firma, z każdym miesiącem rozszerzająca swoją działalność na kolejne obszary. Mogę więc z czystym sumieniem poświęcić się rozwijaniu różnych nowych projektów.

Praca w marketingu to wciąż nowe wyzwania, projekty i goniące terminy. Jak radzisz sobie z presją czasu, która pewnie nieraz Ci towarzyszy?

Obecnie nie ma chyba zawodu, w którym nie trzeba byłoby pracować pod presją czasu. Pracę marketing managera widziałabym raczej pod kątem całodobowego zaangażowania. Słynna facebookowa grupa „Kryzysy w social mediach wybuchają w weekendy” - nie bez powodu nosi taką nazwę. To zresztą nie dotyczy tylko sytuacji kryzysowych. Większość naszych najbardziej owocnych akcji marketingowych była efektem szybkiej reakcji poza formalnymi godzinami pracy. Mam ogromne szczęście pracować w zespole osób, które kochają to, co robią. Gdy jest potrzeba – siadamy do komputerów, komórek i działamy. Co więcej, kręci nas to. Ktoś, komu nie mieści się to w głowie, nie powinien podejmować pracy w marketingu.

Jak wygląda typowy dzień marketing managera? Czy można mówić o rutynie w kontekście tej profesji?

W tym pytaniu można znaleźć aż dwa nie do końca trafne słowa: „typowy” oraz „dzień” (uśmiech). Dlaczego? Tak jak już wspomniałam, praca marketingowca jest całodobowa i nie ogranicza się do ośmiogodzinnego dnia pracy. Codziennie stają przed nami nowe wyzwania. W poniedziałek napiszę artykuł i teksty do reklam na Google Ads, we wtorek usiądę nad scenariuszem do filmu produktowego, w środę będę nadzorować jego realizację, w czwartek pojadę na galę po odbiór nagrody dla naszego produktu, a w piątek będę wydzwaniać do redaktorów, żeby pochwalić się tą nagrodą przed światem. W międzyczasie reszta zespołu będzie monitorować sieć, ustawiać kampanie reklamowe, analizować dane, optymalizować teksty pod kątem SEO, tworzyć content, grafiki itp. Mamy to szczęście, że w naszym przypadku kompetencje w zespole doskonale się uzupełniają, a nad strategią pracujemy wspólnie. Wracając do pytania - jedyna stała czynność podczas doby marketingowca to wypicie porannej kawy lub herbaty – na obudzenie szarych komórek. W tej pracy kreatywność i świeży umysł to podstawa. 

Wydaje się, że kreatywność to słowo klucz w branży marketingowej. Skąd czerpiesz inspiracje i pomysły?

Zewsząd. Świat pełen jest inspiracji. Czytam, podróżuję, śledzę social media, rozmawiam, pytam, obserwuję. Mam fantastyczny, inspirujący zespół i przełożonych, którzy sypią pomysłami jak z rękawa. Wzajemnie się nakręcamy i uczymy się od siebie.

Jakie umiejętności twarde i miękkie są według Ciebie równie ważne w tej pracy? 

Z kompetencji miękkich będzie to przede wszystkim umiejętność nawiązywania relacji i empatia. Nie tak dawno zostałam poproszona o napisanie artykułu do jednego z czołowych czasopism branżowych – właśnie o empatii w biznesie. Dlaczego empatia? Praca marketingowca polega na zdefiniowaniu potrzeb odbiorcy i umiejętnym ich zaspokojeniu. Dlaczego relacje? Bo dzięki nim firma ma ludzką twarz i przestaje być anonimowym abstrakcyjnym tworem. Na granicy kompetencji twardych i miękkich stoi kreatywność. Dalej umiejętności analityczne, umiejętność holistycznego spojrzenia na całość działań w firmie (nie tylko marketingowych), umiejętność logicznego myślenia, czujność i spostrzegawczość. Praca nad budowaniem marki wymaga ogromnej uważności – jeden fałszywy krok i kryzys gotowy. Z cech, które mogą przeszkadzać, wymieniłabym nadmierną drobiazgowość, przesadny perfekcjonizm i brak elastyczności. 

Z jakich narzędzi, aplikacji korzystasz w swojej pracy i dlaczego?

W sprawach czysto organizacyjnych pomaga nam Trello i Mattermost. Kampanie ustawiamy przez Google Ads i Facebook Ads. Z naszymi użytkownikami kontaktujemy się przez Freshmail. Nad SEO pracujemy, wykorzystując m.in. Answer the Public. Proste banery tworzymy z pomocą Canvy, ale już trudniejsze grafiki zlecamy firmie zewnętrznej. Z kolei Brand24 umożliwia nam monitorowanie sieci pod kątem nie tylko naszej marki, ale również innych fraz kluczowych, które leżą w kręgu naszych zainteresowań. To podstawowe narzędzia, bez których nie wyobrażamy sobie naszej pracy na tym etapie rozwoju firmy. 

Jak wygląda droga rozwoju marketing managera? Czy są jakieś szkolenia, książki, a może studia, które mogłabyś polecić osobom aspirującym na to stanowisko? 

Uważam, że studia marketingowe w dzisiejszych czasach nie mają sensu. To środowisko niezwykle szybko ewoluuje. Można powiedzieć nawet, że jest to permanentny ciąg mini rewolucji. Jedne narzędzia powstają, inne upadają, algorytmy zmieniają się szybciej, niż zdążysz zbadać ich zasadę. Gdzie zdobywać wiedzę? Od praktyków. Na szczęście jest obecnie wiele osób, które chcą dzielić się swoją wiedzą, również na tematycznych grupach facebookowych. Wiele wartościowych blogów czy portali jest dostępnych za darmo. Jest też wiele  płatnych kursów, konferencji tematycznych, szkoleń, warsztatów… Problemu nie stanowi zdobycie tej wiedzy – problemem może być jedynie brak chęci. 

Komu poleciłabyś szczególnie pracę w zawodzie marketing managera?

Każdemu, kto ma potrzebę kreatywnego wyżycia się. Każdemu, kto lubi i rozumie ludzi. Każdemu, kto ma w sobie entuzjazm i widzi szklankę zawsze do połowy pełną. To nie jest miejsce dla malkontentów, ludzi ostrożnych, czy wycofanych. 

Co uważasz za swój największy sukces?

Należę do pokolenia wychowanego w skromności i pokorze. Choć brzmi to groteskowo, takie właśnie były realia dzieciaków wychowywanych w latach osiemdziesiątych. Trudno przychodzi mi docenianie własnych osiągnięć. Myślę więc, że mój ogromny sukces to takie efekty pracy, które pozwalają mi patrzeć w lustro z myślą: „robisz to dobrze”. Z pomocą całego zespołu udało nam się zbudować silną markę notiOne, która z przytupem wkracza właśnie na salony B2B i zgarnia nagrodę za nagrodą. Dostałam właśnie pod swoje skrzydła kolejny projekt - aplikację Pan Paragon, którą zamierzam wypromować równie skutecznie. Ale chyba największym osiągnięciem w ostatnim czasie było wymyślenie, stworzenie i zorganizowanie z pomocą Natalii Kryger pierwszego w Polsce spotkania integrującego środowisko biznesu i marketingu: MarkeThink. Dwa dni niezwykle merytorycznych prelekcji i warsztatów, ponad 80 uczestników z całego kraju, 15 najlepszych polskich praktyków w roli prelegentów, solidna dawka wiedzy i możliwości nawiązania nowych kontaktów biznesowych. To było fantastyczne spotkanie, które z pewnością będzie miało swoją kontynuację.  „MarkeThink to wydarzenie, które zdeklasowało największe konferencje marketingowe w Polsce” - myślę, że ta opinia jednej z uczestniczek może być odpowiedzią na pytanie o największy sukces. 

Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów zawodowych!

Oceń artykuł