Jak rozwijać w sobie charyzmę?

Kategoria
Kariera i rozwój

Autor wpisu
Katarzyna Klimek-Michno Ocena treści 4.5/5 (2)
Kategoria: Kariera i rozwój
Ocena treści 4.5/5 (2)

Na pewno znasz chociaż jedną osobę, o której można by powiedzieć, że „ma charyzmę” – inspiruje, motywuje innych, lśni właściwym sobie, naturalnym blaskiem i doskonale wie, dokąd zmierza. A może właśnie Ty jesteś tak postrzegany przez otoczenie? O tym, czy rodzimy się z charyzmą, czy można ją wypracować, czy zawsze jest tak samo silna i kiedy szczególnie jest przydatna – rozmawiamy z dr Julitą Czernecką, socjologiem z Uniwersytetu Łódzkiego.

Charyzma często kojarzy się przebojowością i sukcesem, ale też z jakimś bliżej nieokreślonym, trudnym do zdefiniowania, wrodzonym pierwiastkiem…

Faktycznie są osoby, które już rodzą się z charyzmą. To naturalni liderzy, którzy mają wysoką samoocenę, z łatwością przekazują swoje idee, zarażają innych pomysłami, wiedzą, czego chcą i potrafią innych przekonać do swoich koncepcji – w oparciu o swój autorytet związany na przykład z wiedzą, różnymi umiejętnościami, ale też urokiem, wdziękiem.

A co z pozostałymi osobami? Czy one mogą w jakiś sposób trenować i rozwijać w sobie charyzmę?

Ludzie często tracą pewność siebie w różnych sytuacjach – to może być na przykład konfrontacja z klientami albo wystąpienia publiczne. Każdy z nas ma jakąś trudną rzecz do pokonania, coś, co stanowi jakieś wyzwanie, ograniczenie, trud. Pierwsze, co możemy zrobić, to zacząć ćwiczyć nad postawą ciała. Gdy się czegoś obawiamy, czujemy się niepewni, zestresowani, to kulimy się w sobie. Warto więc zwrócić uwagę na postawę tych, którzy są odnoszą zwycięstwa. Ręce podniesione do góry – to gest zwycięstwa widoczny np. u sportowców, biegaczy. Ćwiczenie może więc polegać na staniu przez dwie minuty w pozycji zwycięskiej, wyprostowanej, z rękami mocno trzymanymi na biodrach albo uniesionymi do góry. Taka postawa sprawia, że opada poziom kortyzolu, nazywanego „hormonem stresu”, a rośnie poziom testosteronu odpowiadającego za siłę, przebojowość, gotowość do działania. Warto też sprawdzać się i samemu stawiać się w sytuacjach niekomfortowych. Na przykład jeśli czujemy blokadę przed konfrontacją z grupą, to możemy nad nią pracować w codziennych, rutynowych czynnościach, choćby stając w windzie przodem do ludzi, a nie odwracając się od nich i uciekając wzrokiem. Warto też zadbać o swoją kondycję i warunki, w których będziemy mierzyć się ze swoimi wyzwaniami. Pamiętajmy, że wtedy, gdy jesteśmy niewyspani, głodni, zmęczeni, mamy niewygodny strój, to zaczynamy się dekoncentrować i denerwować. Nawet najlepsi negocjatorzy mogą wybić się z rytmu z powodu braku tego podstawowego, fizycznego komfortu. Zamiast skupić się na tym, co ważne, myślimy bowiem wtedy o tym, co nam przeszkadza i utrudnia koncentrację. Bardzo ważne jest też nasze nastawienie i to, czy w naszej głowie często pojawiają się tzw. czarne scenariusze. To naturalne, że dopuszczamy do siebie negatywne myśli. Z punktu widzenia ewolucji w ten sposób próbowaliśmy przez tysiąclecia się zabezpieczyć przed niebezpieczeństwem i opracować rozwiązanie, które pozwoli nam przetrwać. Dzisiaj jednak nie musimy już tak bardzo walczyć o przetrwanie egzystencjalne każdego dnia, ale nasze funkcjonowanie ciągle bazuje w wielu sytuacjach na schemacie – „zostań – uciekaj”. Znacznie lepiej jest negatywne scenariusze traktować jak graffiti na murze – wyłapywać je, widzieć i mieć świadomość, że takie istnieją, ale odsuwać je od siebie i nie pozwalać im zdominować naszego działania.

Czy jest możliwe, aby nieśmiała, zamknięta w sobie osoba stała się charyzmatycznym liderem?

Możemy to zobaczyć na przykładzie Steve`a Jobsa. Kojarzy się on z charyzmatycznym, porywającym tłumy człowiekiem. Tymczasem gdy popatrzymy na początki jego kariery, to przekonamy się, że przeszedł on dużą metamorfozę – kiedyś był nieśmiały, nie lubił występować publicznie, ale trening czyni mistrza, i on się nim stał. Więc oczywiście dzięki pracy nad sobą, swoimi mocnymi i słabymi stronami, można rozwijać w sobie charyzmę i zmieniać się, jednak warto też pamiętać, że nie każdy musi być charyzmatycznym liderem. Nie należy działać wbrew sobie, na siłę. To musi być wewnętrzna potrzeba i pragnienie.

Co składa się na charyzmę? Co ją buduje?

Charyzma składa się z wielu elementów, ale takie trzy stanową jej bazę. Pierwsza z nich to tak zwana „moc” związana np. z unikalną wiedzą, nieprzeciętnym ilorazem inteligencji, twórczym działaniem, rozwiązywaniem trudnych problemów i zadań. Może wynikać też z talentu artystycznego, aktorskiego czy siły fizycznej, jak to się dzieje u charyzmatycznych sportowców. Źródła mocy mogą być więc bardzo różne. Drugi składnik charyzmy, o którym często zapominamy – to życzliwość wobec ludzi, otwartość, umiejętność słuchania, inspirowania, wzmacniania, wspierania zamiast zniechęcania i odbierania energii. Trzeci obszar to obecność tu i teraz, skupienie się na rozmówcy, bycie z nim sercem i umysłem, a nie tylko ciałem. Osoba z charyzmą jest pozbawiona kompleksów, nie zazdrości, nie udaje, że jest obecna i że chce pomóc, tylko faktycznie jest wsparciem.

Co blokuje charyzmę, utrudnia jej rozwój?

W charyzmie na pewno pomocne jest to, kto i jak nas wychowywał – czy rodzice nas wzmacniali, czy okazywali zrozumienie i empatię, czy pozwalali dokonywać własnych wyborów, zapewniali wsparcie. Jeśli tak, to charyzma mogła być budowana w sposób naturalny, swobodny i dzięki temu stawaliśmy się pewniejsi siebie i swojej wartości. Jeśli natomiast samoocena jest zaniżona, to warto poszukać wsparcia na przykład u terapeuty lub coacha. Rzadko zdarza się, że ludzie rodzą się z negatywnym nastawieniem do siebie i świata. Ale często od tego świata słyszą „jesteś do niczego” i w końcu w to wierzą. Dlatego warto poświęcić czas, żeby zbudować samoświadomość.

Co się dzieje z charyzmą w obliczu niepowodzeń zawodowych i osobistych?

Jeśli mamy w sobie naturalną charyzmę i wiemy, do czego dążymy, to porażki możemy traktować jako lekcje, które pozwalają nam się rozwijać, dostrzegać słabsze strony itd. Warto akceptować siebie, to kim jesteśmy. Pamiętać, że nikt nie ma samych sukcesów, a wręcz często jest tak, że za wielkimi sukcesami stoją duże porażki. Charyzma zależy więc od naszej samooceny, tego, jak sami siebie postrzegamy. Jeśli ktoś nie ma poczucia własnej wartości i nie jest przekonany do swoich racji, to porażki będzie traktować jako ucieczkę, barierę. Ważne jest więc, żeby poznawać samego siebie, zastanawiać się, kim jestem naprawdę, jakie życie chciałbym prowadzić, co jest dla mnie najistotniejsze.

Wiedza, talent, umiejętności – to wszystko może budzić podziw, ale ważna jest też inteligencja emocjonalna, empatia, kompetencje społeczne. Jak pisze Daniel Goleman w książce „Inteligencja emocjonalna”: „Gwiazdami” firmy bywają często te osoby, które mają liczne i silne powiązania z innymi w ramach wszystkich sieci – komunikacji, wiedzy fachowej i zaufania”. Autor zwraca uwagę, że liderzy wyróżniają się umiejętnościami, które są przejawami właśnie inteligencji emocjonalnej.

Jest wiele zawodów, w których charyzma ma znaczenie i nie chodzi tutaj wyłącznie o stanowiska kierownicze i liderów zespołów. Przydaje się ona w codziennych relacjach i podczas wykonywania obowiązków. Charyzmatyczny lekarz nie tylko jest specjalistą w swojej dziedzinie, profesjonalnie wypełniającym zadania, ale też ma lepszy kontakt z pacjentami, jest bardziej lubiany, wzbudza zaufanie, pacjenci stosują się do jego wskazówek, ma wyższą skuteczność leczenia. Taką zależność znajdziemy w wielu profesjach.

Podsumowując: jaką rolę pełni charyzma?

Pamiętajmy, że zachowania charyzmatyczne są pomocne nie tylko w sprawach zawodowych. Charyzmatyczny rodzic będzie cieszyć się autorytetem u swoich dzieci i nie będzie mieć problemów wychowawczych. Pewność siebie, wysoka samoocena sprawia, że nie zazdrościmy, nie porównujemy się z innymi, tylko wspieramy i inspirujemy, a to z kolei może mieć też przełożenie na nasze relacje z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Należy jednak pamiętać, że charyzma nie jest czymś stałym, danym raz na zawsze i występującym w takim samym stopniu i natężeniu. Miewamy różne poziomy charyzmy. Czasem jesteśmy w lepszej kondycji psychofizycznej, a czasem w gorszej. I należy to zaakceptować. Spotykam się na przykład z głosami kobiet, które po urodzeniu dziecka mówią, że kiedyś świetnie sobie radziły jako liderki w pracy, że wiele potrafiły, a nie odnajdują w sobie tej dawnej charyzmy. To może być po prostu zmęczenie fizyczne związane z wyczerpującą opieką nad małym dzieckiem, brak energii. Warto uzmysłowić sobie, że są różne etapy w życiu, zmieniają się nam wartości, priorytety i czasem zachowania charyzmatyczne będą mniej lub bardziej widoczne. Jest to coś naturalnego, z czym należy się pogodzić.

Kreator CV: stwórz za darmo w 3 prostych krokach skuteczne i profesjonalne CV
Stwórz CV

Oceń artykuł


Narzędzia