Porady Kariera i rozwój Jak radzić sobie z lękiem przed zmianą?
25.08.2020  | 7 min czytania

Jak radzić sobie z lękiem przed zmianą?

25.08.2020  | 7 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl
Ocena treści
(4)

Czasem mobilizuje, napędza do działania, a czasem trzyma na uwięzi i nie pozwala zrobić kroku do przodu. O tym, co mówi lęk i jak stawić mu czoło, zwłaszcza gdy przed nami wizja szukania pracy, rozmawiamy z Joanną Piechocką, psycholożką i trenerką, założycielką Warsztatowni Kariery.

Każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu, odczuwa czasem lęk. Nowe sytuacje i zmiany wywołują naturalne obawy. Jedni szybciej się dostosowują do nowych okoliczności, innym z większym trudem przychodzi podejmowanie wyzwań. Z czego to wynika?

Joanna PiechockaTo zależy od różnych czynników. Często jest tak, że startujemy z różnego miejsca, a więc w zależności od momentu życia, w którym jesteśmy, nasze reakcje i odbiór rzeczywistości mogą być różne. W grę wchodzą również aspekty osobowościowe, bo przecież różnimy się między sobą cechami osobowości, temperamentem. Więc na pewno istotne są kwestie genetyczne. Duże znaczenie ma to, jak funkcjonuje nasz układ nerwowy i w jakim stopniu rozwinięta jest jedna z cech temperamentu – neurotyczność. Osoby z większą neurotycznością łatwiej odczuwają stres, mają większe skłonności do zamartwiania się, popadania w stan niepokoju. Proszę zwrócić uwagę, że ta sama sytuacja – na przykład udział w rozmowie rekrutacyjnej – może u każdego wywoływać odczucia o różnym nasileniu.

Skoro jest to związane z temperamentem, to czy możemy coś z tym zrobić?

Oczywiście, że tak. Możemy naprawdę dużo! Możemy nad tym pracować, zwłaszcza, że uwarunkowania genetyczne i kwestie związane z temperamentem są tylko jednym z wielu czynników wpływających na nasze nastawienie i odczuwanie lęku.

Jak zatem sobie radzić z tymi trudniejszymi emocjami, jak pokonać lęk przed tym, co nowe, nieznane, niepewne?

Uważam, że bardzo duże znaczenie ma to, jak my sami interpretujemy nową sytuację – czy mamy poczucie skuteczności, na ile mamy wewnętrzne przekonanie i wiarę, że podołamy. Czasem warto przypomnieć sobie podobne niełatwe sytuacje z przeszłości, żeby zobaczyć, że mimo wyzwań i trudności udało nam się przejść przez ten okres w życiu. Pomocne może być także zwrócenie uwagi, gdzie umiejscawiamy swoje poczucie kontroli w tej sytuacji. Być może wewnętrznie czujemy, że mamy wpływ na bieg wydarzeń? A być może bardziej zewnętrznie i wydaje nam się, że decydujące są czynniki zewnętrzne, a nie moje działania? To potrafi być mieszanka wielu doświadczeń, dlatego warto ją sobie uzmysłowić, żeby zyskać poczucie większej sprawczości. Często jest tak, że nie mamy bezpośredniego wpływu na same czynniki, które wywołują lęk, jednak zawsze mamy wpływ na swoją reakcję. I to jest ogromna siła. Weźmy taki przykład: do pracowników dociera informacja, że w firmie będą duże zmiany, będzie fuzja dwóch oddziałów. Dla wielu osób będzie to duży stres. Część osób będzie się bardzo bać. Inni zauważą w tym jakąś szansę dla siebie, możliwość pozytywnej zmiany. Fakty są te same, ale reakcje, oceny, interpretacje – subiektywne. To, dlaczego jedni będą silniej odczuwać lęk, a drudzy słabiej, jest zatem sprawą mocno indywidualną. Jeśli jednak przyjrzymy się emocjom, to zauważymy, że każda z nich – przyjemna i mniej przyjemna – spełnia ważne funkcje. Strach i lęk pełnią role ostrzegawcze, ponieważ mogą na przykład sygnalizować zagrożenie, pokazywać nam, co jest dla nas ważne, z czego nie chcemy rezygnować, gdzie tkwią nasze bariery.

A jaka jest różnica między strachem i lękiem?

Lęk jest wywołany antycypacją, czyli wyobrażaniem sobie tego, co może się wydarzyć. Coś się jeszcze nie wydarzyło, ale nasz umysł wytwarza różne scenariusze, z różnym procentem prawdopodobieństwa. Tymi własnymi wizjami wprowadzamy swój organizm właśnie w stan lęku. Z reguły jest on przejściowym i naturalnym odczuciem, gdy myślimy o przyszłości, czekających nas decyzjach czy wydarzeniach. Natomiast w sytuacji, gdy lęk się utrzymuje tygodniami, nasila się i mamy wrażenie, że uniemożliwia nam codzienne funkcjonowanie, możliwe, że doświadczamy zaburzeń lękowych. Zawsze wtedy warto skonsultować się ze specjalistą, psychiatrą czy psychoterapeutą. Strach pojawia się natomiast wtedy, gdy widzimy jakieś zagrożenie w danym momencie, w konkretnej sytuacji. Warto wiedzieć, że strach uruchamia mechanizm ucieczki lub walki. A żyjemy obecnie w takich czasach, że nasz układ nerwowy jest często pobudzany właśnie takimi reakcjami. To sprawia, że kumuluje się w organizmie kortyzol - hormon stresu,. Mamy duże skoki adrenaliny i jeśli nie pozwalamy organizmowi, żeby poziom tych hormonów opadł, to efekt jest taki, że przechodzimy szybko z jednej sytuacji stresowej do drugiej. Tymczasem organizm musi dojść do siebie, musi mieć czas na regenerację, wyciszenie, wewnętrzne uspokojenie.

A więc – jak we wszystkim – ważna okazuje się profilaktyka?

Tak, dobrze jest zatroszczyć się o to, co jest na co dzień. Zaniedbanie podstawowych potrzeb, takich jak sen, regularne odżywanie, odpoczynek, powoduje, że rośnie w nas napięcie. Gdy dojdą do tego stresujące zadania i wydarzenia, to poziom lęku zaczyna rosnąć. Coś, co zwykle by nie zrobiło na nas dużego wrażenia, nagle zaczyna przerażać i wydaje nam się, że sobie z tym nie poradzimy, że lęk nas zahamuje. Umiarkowany wysiłek, regularna aktywność fizyczna pozwalają obniżyć poziom kortyzolu, szybciej rozłożyć substancje w organizmie.

Dbanie o potrzeby fizjologiczne to jedno, ale myśli, które siedzą w naszej głowie – to drugie. Co, jeśli jak bumerang powraca na przykład taka: nie dam rady, nie poradzę sobie, nie znajdę nowej pracy…?

Zawsze zachęcam, żeby wyobrazić sobie obraz zarejestrowany przez kamerę. Jeśli ktoś nie wierzy w siebie, w swoje możliwości zawodowe, to niech zastanowi się, czy gdyby spojrzeć na to z boku, to czy ta myśl nie zostałaby jednak obalona, podważona. Każdy ma w sobie coś niesamowitego, dlatego warto skupić się na pozytywnych faktach, a nie nakręcaniu myśli, które powstrzymają nas przed wysłaniem CV. Dlatego dobrze jest przyłapać samego siebie na powtarzanej ciągle myśli, która nie działa korzystnie, odbiera energię. Gdy już taką myśli uchwycimy, to zmieńmy ją na myśl wspierającą. Oczywiście mam świadomość, że łatwiej się mówi, a trudniej zrealizować. Wiadomo, że nie chodzi o to, żeby ktoś, kto ma w sobie wiele obaw i poczucie niepewności, nagle zacznie czuć się błogo i fantastycznie, ale warto spróbować, żeby iść w stronę większego spokoju wewnętrznego i nastawienia, które będzie sprzyjać, służyć psychice, organizmowi. A więc zastanowić się: jak mogę tę myśl zmienić, jakimi innymi słowami zastąpić, aby była zgodna z prawdą, a jednocześnie mnie wspierała. Zachęcam do zapisywania tych myśli i ich zamienników. Przykładowo, ktoś wciąż sobie powtarza: nic nie umiem, nic nie potrafię. To zdanie można zmienić: dostrzeganie moich mocnych stron sprawia mi trudność, jednocześnie pracuję nad tym i patrząc na moje doświadczenie jestem w stanie wskazać konkretne sprawy, w których jestem dobra/y. Kiedy więc dopadają nas myśli pełne lęku, a jest to nieuniknione i często po prostu dzieje się automatycznie, to dobrze jest zrobić sobie taką stopklatkę, zatrzymać się, zrobić wdech i wydech i przekierować myśl. Słowa napawające lękiem będą się w naszych głowach powtarzać, nie znikną tak nagle, ale jeśli świadomie się im przyjrzymy, to będziemy mogli wprowadzić jakieś zmiany i z większą gotowością wejść na rynek pracy. Jeśli natomiast mamy poczucie, że nie radzimy sobie z nadmiarem przytłaczających myśli i emocji, to wtedy warto porozmawiać ze specjalistą. Według mnie to dojrzała forma pomocy samemu sobie przy wsparciu drugiej osoby. Dzięki takiej współpracy możemy rozwinąć swoją samoświadomość i wypracować skuteczne metody radzenia sobie ze stresem.

A jeśli chodzi o wsparcie osób najbliższych? Tak sobie myślę, że potrzebne jest ono każdemu, ale chyba szczególnie tym, którzy są wysoko wrażliwi?

Oczywiście w przypadku osób wysoko wrażliwych, ale też wszystkich innych osób, na pewno nie pomogą komentarze i rady w stylu: „nie możesz być taki miękki/miękka”, „czego tu się bać?!”, „musisz być twardy/twarda”. Warto otaczać się ludźmi życzliwymi, bo to jest kapitał, o którym często zapominamy, a przecież to autentyczne wsparcie i zrozumienie bliskich pozwala właśnie radzić sobie z przeciwnościami. Z kolei pozytywna atmosfera w pracy należy do jednych z kluczowych czynników chroniących przed wypaleniem zawodowym. Zastanówmy się więc, czego potrzebujemy, z kim chcemy pobyć, porozmawiać. Patrząc na otaczające nas osoby, szybko zauważymy, że każdy z nich pełni inną rolę w naszym życiu. Więc kogo w tym trudniejszym okresie potrzebujemy? Może sparing partnera – kogoś, kto mierzy się z podobnymi celami, zadaniami, na przykład też rozsyła CV i szuka pracy? Jeśli nie mamy takiej osoby w otoczeniu, a zależy nam na kontakcie z kimś takim, to możemy poszukać rozmówcy podczas różnych dedykowanych wydarzeń, np. branżowych. A może potrzebujemy mentora, kogoś mocno doświadczonego, kto uporał się z doświadczeniem bezrobocia, ma już za sobą niełatwy okres w życiu? Od takiej osoby możemy czerpać wiedzę i inspiracje. Najbardziej naturalną i dającą energię rolą jest bycie towarzyszem, a więc kimś, kto wspiera, a nie ocenia, jest życzliwy, ma coś w sobie z idealisty, który uskrzydla swoimi spostrzeżeniami i pomysłami, ale też realisty, który – z dobrą intencją - zwróci nam uwagę na jakieś luki, niedoskonałości. To może być więc nasz życiowy partner/partnerka, przyjaciele, czasem nawet dzieci.

I to oni słyszą: „boję się…”

Tak, ktoś, kto odczuwa lęk, będzie o tym mówić głośno, powtarzać, że nie da rady, że się boi… ale nie jest to regułą. Może być wręcz odwrotnie – będzie się w sobie zamykać, unikać rozmów, lęk będzie schowany na przykład pod obojętnością, złością, rozdrażnieniem, płaczliwością. Wspieranie osoby w lęku jest trudne, ponieważ zwykle ludzie mają odruch, żeby od razu dawać gotowe rady. Chcielibyśmy pomóc, więc od razu uruchamiamy w sobie mechanizm szukania rozwiązania. Tymczasem najczęściej druga osoba potrzebuje bycia obok i słuchania. Tylko tyle i aż tyle. Warto mieć świadomość, że słuchanie może odbywać się na kilku poziomach. Jeden z nich zakłada, że słuchając, myślimy tylko o tym, kiedy my będziemy mogli się odezwać. Drugi polega na tym, że wszystko odnosimy do siebie, automatycznie robimy porównania do swojej sytuacji. Kolejny poziom, którego warto się stale uczyć i jego rozwijać, polega na jakościowej rozmowie. A więc słuchamy uważnie, z zainteresowaniem. To nasz rozmówca i jego historia są w centrum uwagi. Mówimy na przykład: widzę, że coś ważnego się u Ciebie dzieje, że to nie było dla ciebie łatwe. Naprawdę często wystarczy życzliwość i realne zainteresowanie druga osobą, do tego spokojne miejsce i warunki do rozmowy. Czasem potrzebujemy po prostu usłyszeć swoje myśli w słowach innych ludzi. Będąc lustrem dla drugiej osoby, a więc naturalnie powtarzając jej słowa, np. „widzę, że się boisz, że jest Ci ciężko”, sprawiamy, że nasz rozmówca czuje się wysłuchany. Co mogę dla Ciebie zrobić, czy mogę Ci jakoś pomóc? Też takie pytania warto zadawać. Dobrze jest zmienić perspektywę, spróbować spojrzeć na sprawę oczami osoby, która ma w sobie niepokój, boi się, odczuwa spadek energii.

Dzisiaj lęk widoczny jest często w myślach o przyszłości, ale też dotyczy tego, co dzieje się obecnie. Co można powiedzieć osobom, które boją się, bo stracili źródło dochodów, muszą szukać pracy albo zmienić swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni i odnaleźć się w nowej branży, w nowym zawodzie?

Widzę ogromną różnicę w nastawieniu ludzi, którzy byli na bieżąco z branżą, monitorowali sytuację na rynku, dbali o swój rozwój zawodowy, a pracownikami, którzy nie czują w sobie takiej gotowości do działania, ponieważ przez kilka lat trzymali się kurczowo swojego stanowiska i w żaden sposób nie chcieli wychodzić poza pewne minimum, które było od nich oczekiwane, czy to ucząc się nowych rzeczy, czy biorąc udział w szkoleniach i tak dalej. W tym drugim wypadku poziom stresu i lęku jest naturalnie wyższy. I nie chodzi tutaj o kwestię pracy w jednej firmie przez kilka lat, tylko o działania podejmowane w tym czasie i świadome dbanie o pewien kapitał kariery, którym na co dzień zarządzamy. Niezależnie od sytuacji, w której jesteśmy, utrata pracy zawsze będzie na początku wywoływać szok. Zmiana to jest wyzwanie, wymaga od nas inwestycji czasowych i energetycznych. Przede wszystkim potrzebne są więc zauważenie i z czasem akceptacja tej trudnej sytuacji, czyli godzimy się z tym, co się stało, dostrzegamy to, co czujemy, a więc nasz stres, lęk, złość i z tego wszystkiego czerpiemy dla siebie informacje. Widzimy więc, że czujemy się źle, ale wiemy, że mamy do tego prawo. Pozwalamy sobie, żeby mieć gorszy dzień, oswajamy się stopniowo z sytuacją, a jednocześnie wyciągamy z tego wnioski – co jest dla nas ważne, czego potrzebujemy, co możemy zrobić, żeby poprawić swoje samopoczucie. W kontekście szukania pracy i udziału w rekrutacjach – poszukajmy obszary realnego wpływu. A wpływ możemy mieć na przykład na przygotowanie się do rozmowy rekrutacyjnej. Dzięki temu obniżamy niepewność. Pamiętajmy, że to właśnie niewiedza potęguje lęk i stres. Im więcej robimy, trenujemy, doświadczamy, tym łatwiej nam oswoić się ze zmianą. Szukanie pracy nie jest łatwym procesem, zwłaszcza gdy słyszymy odmowy. Warto więc zadawać sobie pytania: czego nauczyła mnie rozmowa rekrutacyjna? Jak mogę wzmocnić moją pewność siebie? Przydatnym rozwiązaniem może być tworzenie planów uwzględniających różnorodność działań – to też pozwoli oswoić lęk i przekierować uwagę na kilka różnorodnych aktywności związanych z poszukiwaniem pracy, jednocześnie zwiększając nasze szanse na szybsze znalezienie satysfakcjonującego zatrudnienia. Zadajmy sobie także pytanie – co najgorszego może się wydarzyć? I jeśli tak się stanie, to co? Często w ten dość śmieszny sposób możemy rozbroić swoje „duże strachy”, które w rzeczywistości okazują się mniejsze niż w naszej wyobraźni. Zróbmy burzę mózgów i zapiszmy wszystkie pomysły, jakie przychodzą nam do głowy, by zmniejszyć swój niepokój związany z daną sytuacją. Zapisujmy wszystko, nie oceniajmy, włączmy w to życzliwe nam osoby. Następnie pochylmy się nad każdym z pomysłów i zastanówmy się: na ile mógłby być on pomocny w mojej sytuacji? Wybierzmy najlepsze i przypiszmy im datę realizacji. Ważna jest też bieżąca troska o siebie i ładowanie akumulatorów, gdy bierzemy udział w procesach rekrutacyjnych. Na przykład możemy sporządzić listę 20 prostych rzeczy, które sprawiają nam radość - nie muszą być one kosztochłonne i czasochłonne. Gdy wykonamy kolejny krok związany z poszukiwaniem pracy, to wybieramy coś z tej listy i nagradzamy samego siebie. Warto także świadomie skupiać swoje myśli na dobrych wydarzeniach w naszym życiu i uczyć się je zauważać, gdyż jest to dodatkowa energia na czas zmian. Zachęcam do poświęcenia kilku chwil na koniec dnia i zapisaniu przynajmniej 5 dobrych rzeczy, które miały miejsce. Ważne, by to zapisywać. Jest to świetna ściągawka, gdy przyjdzie trudniejszy dzień na drodze do zdobycia wymarzonego miejsca pracy.

Dziękuję za rozmowę

Joanna Piechocka - Coach i trener dobrostanu zawodowego, z wykształcenia psycholog. Wierzy w odważny i uważny rozwój zgodny z sobą samym i tym, co najlepsze w każdym z nas. Stworzyła Warsztatownię Kariery, by wspierać innych w budowaniu dobrostanu w pracy i po pracy. Prowadzi warsztaty i indywidualne procesy rozwojowe. Posiada ponad 10-letnie doświadczenie na styku edukacji i biznesu.

Kreator CV: stwórz za darmo w 3 prostych krokach skuteczne i profesjonalne CV
Stwórz CV
Oceń artykuł