Porady Kariera i rozwój Mechanizmy radzenia sobie z utratą pracy
25.09.2020  | 8 min czytania

Mechanizmy radzenia sobie z utratą pracy

25.09.2020  | 8 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl
Ocena treści
(5)

Teoretycznie wiesz, że Twoja praca nie jest czymś stałym. Nikt przecież nie mówił, że stanowisko zostało Ci dane raz na zawsze. Mimo to jego utrata często wywołuje szok - i jest to naturalna reakcja. Dlaczego ja? Co dalej? W radzeniu sobie z tą sytuacją pomaga zrozumienie pewnych mechanizmów psychologicznych i kształtowanie w sobie przekonania, że zmiany są nieodłącznym elementem życia. Sprawdź, jak na trudne pytania odpowiedziała w rozmowie z Pracuj.pl Karina Wiszniewska-Wąsik, psycholożka, zajmująca się wsparciem w rozwiązywaniu konfliktów związanych z pracą.

Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało?

To naturalne, że zastanawiasz się nad przyczyną zwolnienia, czujesz rozgoryczenie i żal. Gdy do głosu dochodzą emocje, może się pojawić bunt i obwinianie wszystkich dookoła. Na początku możesz mieć trudność z zaakceptowaniem tego, co Cię spotkało – i to też jest czymś naturalnym.

Karina Wiszniewska-Wąsik: Myślę, że kluczowe jest zachowanie tzw. zimnej krwi w momencie, gdy pracodawca przekazuje nam informację o zakończeniu współpracy. Dajmy sobie prawo do przeżywania silnych emocji, takich jak gniew czy żal. Najlepiej jednak dopiero po spotkaniu, które wykorzystamy do zdobycia informacji o przyczynach zwolnienia. Pytanie: „Dlaczego ja?” – zadajmy pracodawcy po to, by po rozstaniu z nim, nie zadawać go sobie samemu, bo my nie mamy w sobie na nie odpowiedzi. Nie pozwólmy na to, aby pracodawca nie udzielił nam wyjaśnienia i zostawił samych z własnymi myślami, podejrzeniami i insynuacjami. Pracodawca podejmuje decyzję o wypowiedzeniu umowy na podstawie bardzo różnych czynników, często niezwiązanych z naszymi osobistymi kompetencjami, lecz wynikających z przyczyn nieosobowych, sytuacyjnych, np. potrzeby redukcji zatrudnienia z powodu trudnej sytuacji finansowej. A więc w grę wchodzą często czynniki zewnętrzne. Kiedy zwalniana osoba o nich wie, ma mniejszą tendencję do wiązania utraty pracy ze swoimi osobistymi niedoskonałościami. Dzięki temu ta sytuacja nie jest tak groźna dla poczucia własnej wartości. Moim zdaniem, gdy mamy dobre relacje z przełożonym, zawsze warto zapytać wprost o powody zwolnienia. Jeśli nie mamy…cóż, tym bardziej warto. To będzie trudniejsze, wymagające więcej mobilizacji i odwagi, ale warto usłyszeć, co ma nam do powiedzenia. Nie ma potrzeby wierzyć w podane uzasadnienie, ale dobrze jest uzyskać informację, usłyszeć. Mając taką wiedzę, zdobędziemy ochronę przed naszą własną fantazją, podpowiadającą nam czarne scenariusze bazujące na naszych własnych przekonaniach o domniemanych słabościach, a nie faktach.

Co powiedzą inni? Jak sobie poradzić z uczuciem wstydu?

Praca dla wielu osób stanowi ważny element życia. Pozwala się realizować i rozwijać, być częścią wspólnoty, osobą niezależną finansowo. Sprawia, że czujemy się potrzebni i ważni. Gdy ją tracimy, może pojawić się uczucie wstydu. Jak zareaguje rodzina? Co powiedzą znajomi? Jak się do tego przyznać?

Karina Wiszniewska-Wąsik: Przede wszystkim zachęcam, aby się do tej sytuacji wcześniej przygotować. Moment zakończenia współpracy z dowolnym, nawet najbardziej przyjaznym pracodawcą zaliczany jest do najbardziej stresujących wydarzeń życiowych. W oczach wielu osób przekształca się w swego rodzaju społeczne piętno, dlatego tak duże znaczenie ma stałe budowanie zestawu przekonań wspierających, które składają się na tzw. odporność psychiczną. Warto na co dzień kształtować w sobie przekonanie, że niezależnie od tego, ile mamy lat i gdzie pracujemy, żaden zawód i żadna praca nie są nam dane raz na zawsze. Zmiana jest nieodłączną częścią życia. Zmienia się świat - otoczenie społeczne i biznesowe, zmieniają się pracodawcy i my sami też się zmieniamy. Warto mieć plan na moment pozostawania bez pracy, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo, że on kiedyś nadejdzie. I wówczas nasz pozytywny sposób myślenia o tej sytuacji będzie stanowić swego rodzaju broń przed poczuciem winy i wstydem, a wykształcony plan da poczucie kontroli i ukierunkuje działania. Kształtując w sobie przekonanie o zmienności losu, traktując zmianę jako coś naturalnego, a także jako szansę na początek czegoś lepszego, ograniczmy reagowanie na utratę pracy poczuciem winy. Kiedy zakończenie współpracy z pracodawcą widzimy w kategoriach porażki, uczucie wstydu pojawia się jako efekt uboczny wewnętrznego samorozliczenia z tego, co zrobiliśmy niewłaściwie, że do tego doszło. Ponadto poszukujemy odpowiedzi, koncentrując się na fakcie, że coś straciliśmy, dlatego warto inaczej nazywać tę sytuację. Zamiast utrata pracy, zwolnienie (sformułowania o silnej negatywnej konotacji) – nauczmy się myśleć i mówić np. o zakończeniu współpracy, rozstaniu. To dodatkowo ułatwia komunikację z otoczeniem i zdejmuje z naszych barków dysfunkcyjne poczucie winy. Ważne jest również to, by nie wpadać w pułapkę bycia ofiarą. Ofiara myśli, że to, co ją spotyka, jest rodzajem krzywdy, niesprawiedliwego traktowania ze strony otaczających ją ludzi. A skoro doznaje krzywdy ze strony otoczenia, to znaczy, że źródło kontroli nad sytuacją oraz rozwiązanie problemu jest poza nią. Będąc zatem w pozycji ofiary czujemy, że tracimy wpływ na to, co się z nami dzieje, więc działanie na rzecz jakiejkolwiek zmiany traci sens, zaczynamy tkwić w poczuciu bezradności, czyli biernie poddajemy się temu, co nas spotyka. Długotrwałe tkwienie w pozycji ofiary może stać się nawet źródłem depresji m.in. dlatego, że wspiera przekonania hamujące podejmowanie działań nakierowanych na rozwiązanie problemów. Warto wiedzieć, że taki mechanizm istnieje i obserwować, co się z nami dzieje, by móc odpowiednio kształtować swoje przekonania. Dbajmy również samodzielnie o rozwój zawodowy, zgodny z naszymi potrzebami (nie polegajmy jedynie na propozycjach HR lub potrzebach pracodawcy). Zadbajmy o zrównoważone rozwijanie obszarów pozazawodowych, ponieważ poczucie spełnienia i szczęścia w innych sferach naszego życia będzie stanowić tarczę ochronną przed negatywnymi komentarzami otoczenia związanymi ze zmianą sytuacji zawodowej. Rozwijajmy tzw. „drugą nogę”, a więc obszar, w którym realizujemy się, osiągamy satysfakcję poza pracą. To mogą być pasje i zainteresowania związane z dowolnym obszarem życia. Relacje i kontakty, które pielęgnujemy. Rodzina, bliscy i przyjaciele, do których możemy się zwrócić o wsparcie. Możemy wtedy pomyśleć np. „dzięki temu, że nie pracuję mogę nareszcie zrobić to, co planowałam od dawna, a brakowało mi czasu”. Ważne jest także kierowanie uwagi na własne zasoby np. wiedzę, umiejętności, doświadczenie, kontakty. Przekonanie o własnym potencjale jest bowiem najlepszą ochroną przed atakiem ludzi, którzy mogą próbować wzbudzić w nas poczucie wstydu czy bezsilności. Co nas może dodatkowo ratować i wzmacniać? Realne cele krótkoterminowe (na następny dzień, tydzień), które przyniosą gwarantowany sukces i podtrzymają naszą aktywność.

Czuję się do niczego, gorszy/gorsza od innych. Jak to zmienić?

Izolacja społeczna spowodowana pozostawaniem bez pracy, stopniowo topniejący budżet, poczucie, że wypadamy z obiegu – to wszystko potrafi zachwiać poczuciem własnej wartości. Stąd już prosta droga do ciągłego powtarzania sobie: „jestem do niczego”, „nigdy mi się nie uda”, „już zawsze będę bez pracy”, „innym to się powodzi”.

Karina Wiszniewska-Wąsik: W takich momentach warto spojrzeć wstecz i zrobić listę swoich dotychczasowych życiowych sukcesów – od tych najdrobniejszych po te największe. Nasze poczucie przydatności zawodowej buduje się na świadomości własnych osiągnięć. Taka lista okazuje się bardzo wspierająca, gdy szukamy pracy albo gdy następuje kumulacja różnych nieszczęść i problemów. Ona ma za zadanie przypomnieć nam, że potrafiliśmy poradzić sobie z wieloma trudnościami i wyzwaniami w przeszłości, a to, co się dzieje teraz, jest stanem przejściowym, ponieważ tak jak wcześniej znajdziemy rozwiązanie. Wspierający będzie także kontakt z osobami, które zapewniają nam pozytywne emocje, potrafią podkreślać nasze mocne strony. Budować w nas poczucie siły i sprawczości. Nie chodzi tu o komplementy, ale wiarygodne informacje zwrotne na temat tego, w czym jesteśmy dobrzy, w jakich obszarach potrafimy sobie poradzić itd. To jest moment, w którym może zwrócić się inwestycja w pielęgnowanie relacji z rodziną lub przyjaciółmi, którzy nie tyle udzielą nam rad, ale pozwolą nam usłyszeć, za co nas cenią, co im dajemy, jaką wartość wnosimy do ich świata. Jeśli w sytuacji trudnej w naszym otoczeniu brakuje wspierających bliskich, nie rezygnujmy z szukania pomocy u specjalisty, np. psychologa lub coacha. Oni będą wiedzieć, jak rozmawiać o naszym potencjale, jak przypomnieć nam nasze sukcesy i jak pomóc nam zbudować plan, będący bazą dla działania na najbliższe tygodnie, miesiące czy nawet lata. Warto zaznaczyć, że są organizacje lub samodzielni specjaliści oferujący pomoc psychologiczną bezpłatnie. To ważna informacja dla osób pozostających bez pracy, dla których blokadą w sięganiu po pomoc mogą być koszty związane z opłatą za konsultacje. W poszukiwaniu bezpłatnych porad mogą pomóc z pewnością urzędy pracy lub inne organizacje czy instytucje realizujące projekty związane z aktywizacją zawodową.

Jak poradzić sobie ze złością i uczuciem zazdrości o to, że inni mają pracę, a ja zostałem/zostałam na lodzie?

Złość czy zazdrość to trudne i nieprzyjemne uczucia, ale nie oznacza to, że są one nieważne i niepotrzebne. Każdej swojej emocji warto się przyglądać, ponieważ ich rolą jest sygnalizowanienam czego nam brakuje, czego chcemy, co potrzebujemy, za czym tęsknimy, na co się nie zgadzamy. Zastanówmy się więc, co chce nam powiedzieć odczuwana przez nas zazdrość? Z czego wynika to, że porównujemy się z innymi, czujemy się gorsi i trudno nam się pogodzić z tym, że ktoś inny ma lepiej.

Karina Wiszniewska-Wąsik: Na pewno pomocna będzie praca z własnymi przekonaniami, z jednoczesnym uświadomieniem sobie mechanizmów poznawczych stojących za naszym myśleniem, które przebiega częściowo automatycznie, w sposób nieuświadomiony. Zazdrość może się pojawiać jako efekt podstawowego błędu atrybucji. Podstawowy błąd atrybucji polega na uzasadnianiu zachowań innych ludzi w sposób nieracjonalny, z pominięciem roli czynników zewnętrznych, przy jednoczesnym przecenianiu przyczyn wewnętrznych, stałych. W kontekście pozostawania bez pracy może on polegać na myśleniu, że inni zasłużyli sobie na pracę dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom (to będzie źródło zazdrości), czyli przypisywaniu sukcesu ich wewnętrznemu potencjałowi, przy jednoczesnym niedocenianiu wpływu sytuacji np. dużego zapotrzebowania na pracowników z konkretnej branży, zwiększającego wielokrotnie szanse zatrudnienia. Jeśli dodatkowo nałoży się na to mechanizm kontrastu (oni mają lepiej niż ja), to niekorzystne różnice w sposobie postrzegania siebie samego/samej i otoczenia staną się pozornie jeszcze większe. Pamiętajmy zatem, że dużo zależy od tego, jak postrzegamy rzeczywistość. Nasz mózg, przetwarzając ogromne ilości danych, przy wyciąganiu wniosków wykorzystuje różnego rodzaju uproszczenia w sposobie myślenia, po to abyśmy mogli podejmować decyzje tak szybko, jak to jest potrzebne. Nie odbywa się to jednak bezkosztowo, bo generuje błędy wynikające np. z pomijania faktów, uogólnionego wnioskowania czy nieuświadomionych uprzedzeń. Szukajmy zatem rzeczywistych źródeł przeżywanych przez nas emocji. Zamiast koncentrować się na objawach złości czy zazdrości, odkryjmy, o czym ta emocja nas informuje i czego potrzebujemy zamiast niej – wówczas będziemy wiedzieć co zrobić, żeby poczuć się lepiej. Czasem pomocne okazuje się czasowe ograniczenie kontaktu z osobą, wobec której żywimy zazdrość lub której zachowanie wywołuje naszą złość. Dajmy sobie czas, zróbmy pauzę – w dłuższej perspektywie może się okazać, że nasze emocje związane były wyłącznie z procesem żałoby po utracie pracy, a nie z tą konkretną osobą lub jej zachowaniem. Warto też popatrzeć na siebie z wykorzystaniem perspektywy, jaką daje nam analiza transakcyjna, wprowadzona przez Erica Berne Zgodnie z tą teorią wszyscy funkcjonujemy w trzech podstawowych stanach ego. Każdy z nas ma w sobie element Dziecka, Dorosłego i Rodzica (krytycznego i wspierającego). Każda z tych części związana jest z konkretnymi przekonaniami, myśleniem o świecie i ludziach, doświadczeniami. Jeśli w danym momencie jesteśmy w stanie ja – Dziecko, to będziemy się koncentrować na przeżywanych emocjach np. poczuciu winy, złości czy zazdrości. To, czego Dziecko pragnie najbardziej, to poczucie bezpieczeństwa płynące z zewnątrz, bo samo nie umie o nie zadbać. Oczekuje więc, że poczucie bezpieczeństwa zapewni mu otoczenie, bo traktuje to jako jego obowiązek . Dopóki jesteśmy w pozycji Dziecka, to będziemy odczuwać silne emocje i oczekiwać, że to inni rozwiążą nasze problemy np. znajdą nam pracę, zatroszczą się o nasze życie zawodowe lub finanse. Natomiast będąc w stanie ja – Dorosłego, myślimy i postępujemy inaczej, czyli zbieramy informacje, analizujemy dane, wyciągamy wnioski, snujemy plany, podejmuje decyzje i działamy, czyli przejmujemy kontrolę nad naszym życiem. Nie koncentrujemy się na porównaniach z innymi, bo wiemy, że jest to nieskuteczne i wywołuje w nas trudne emocje. Jeśli chodzi o stan ja – Rodzic – to jest to zbiór przekonań, zasad, zakazów i nakazów, sposób myślenia w dużym stopniu ukształtowany przez styl wychowywania przyjęty przez naszych rodziców. U każdej osoby będzie zatem istniała inna proporcja pomiędzy Rodzicem krytycznym i wspierającym. Nasz wewnętrzny Rodzic odpowiada za wyświetlające się w naszej głowie (niekoniecznie prawdziwe) różne komunikaty, które słyszeliśmy w dzieciństwie od własnych rodziców. W kontekście utraty pracy mogą one brzmieć np. tak: „tylko tobie się nie udaje”, „inni sobie radzą”, „jesteś leniwy”, „jakbyś więcej pracował, to byś więcej osiągnął” – w tym wypadku mamy do czynienia z Rodzicem krytycznym. Rodzic wspierający, odzywający się w naszych myślach, mówiłby: „to naturalne, że praca się zmienia”, „tak się dzieje, ale ty jesteś w porządku”, „może twoje potrzeby były inne niż pracodawcy”, „zastanów się, gdzie możesz teraz wykorzystać swoje mocne strony, zaproponuj je komuś innemu, znajdź miejsce zgodne z twoimi wartościami”. Aby lepiej radzić sobie z trudnymi emocjami typu zazdrość, żal czy złość, warto czerpać z przekonań Rodzica wspierającego i odwoływać się do swojego ja - Dorosłego. Dzięki temu w obliczu trudnej sytuacji spróbujemy rozwiązać problemy, wziąć odpowiedzialność i podjąć decyzje. Jeśli widzimy u siebie zbyt długą listę przekonań ograniczających (Rodzica krytycznego), spróbujmy zapytać siebie: Co one mi dają? Jakie wartości chcę w ten sposób chronić”, a następnie odpowiedzieć sobie na pytanie: „W co chcę wierzyć zamiast? Jak chcę myśleć inaczej, aby lepiej zadbać o siebie i o to, co jest dla mnie ważne?”

Karina Wiszniewska-Wąsik – psycholożka, pracuje jako konsultant i trener biznesu w obszarze doskonalenia komunikacji wewnętrznej w firmach oraz rozwiązywania konfliktów metodami koncyliacyjnymi. Prowadzi projekty dotyczące wdrażania strategii dla zespołów i firm. Wspiera we wdrażaniu rozwiązań promujących etyczne zachowania w miejscu pracy, w tym przeciwdziałanie dyskryminacji i mobbingowi. Działa jako niezależny członek komisji wyjaśniających (zwanych antymobbingowymi). Wykorzystując techniki coachingowe, wspiera w indywidualnym rozwoju zawodowym oraz pozytywnym redefiniowaniu sytuacji kryzysowych związanych z pracą.

Przeczytaj kontynuację rozmowy i poznaj jeszcze więcej odpowiedzi na trudne pytania związane z utratą pracy

Kreator CV: stwórz za darmo w 3 prostych krokach skuteczne i profesjonalne CV
Stwórz CV

 

Oceń artykuł