Porady Kariera i rozwój Cel, metody i… odwaga, czyli sekret skutecznej nauki języka obcego
05.11.2018 | 4 min czytania

Cel, metody i… odwaga, czyli sekret skutecznej nauki języka obcego

05.11.2018 | 4 min czytania
Autor wpisu Pracuj.pl
Ocena treści
(5)

Opanowałeś reguły i znasz zasady gramatyki, ale boisz się mówić i niewinny small talk przyprawia Cię o dreszcze? Uważasz, że Twój zasób słownictwa jest zbyt skromny? A może Twoją piętą achillesową jest pisanie? O tym, jak skutecznie doskonalić umiejętności językowe, opowiada Nadija Łomanowa–Barańska – lektor i tłumacz języka angielskiego.

Jak uczyć się języka, żeby… się nauczyć?

Ostatnio w sieci, i nie tylko, widzimy reklamy szkół językowych, które obiecują, że nauczą nas mówić np. w miesiąc. Kiedy widzę takie hasła, zawsze się śmieję. Nauka wymaga systematyczności i zaangażowania osoby uczącej się. Nawiązujmy kontakt. Żeby komunikować się w obcym języku… trzeba po prostu zacząć. Można porozumiewać się nawet wtedy, gdy posiadamy znikomy zasób słów i konstrukcji gramatycznych. I nie jest ważne, czy to będzie tylko „dzień dobry”, któremu będzie towarzyszyć szczery uśmiech, czy też „dzień dobry, jak dobrze Pana widzieć”. Wszystko zależy od posiadanych w danym momencie środków językowych. Nawet te najprostsze mogą wystarczyć, a z czasem zaczniemy rozbudowywać swoje wypowiedzi. Wykorzystujmy dodatkowo intonację, gesty, mimikę.

Dlaczego dzieje się tak, że mimo nauki, czujemy blokadę przed mówieniem?

Problem tkwi w tym, że cały czas czekamy. Być może to wynika z przekonania, że skoro płacimy za zajęcia, to lektor musi zrobić tak, byśmy umieli. To błędne koło. Tylko my sami możemy je rozerwać, samodzielnie stwarzając sobie okazje do ćwiczenia poznanego materiału i rozwijania umiejętności. To może trochę boleć, bo podczas czytania tekstu mogą nas zniechęcić słowa, których nie znamy. Od nas zależy, co z tym zrobimy: czy będziemy chcieli je poznać, postanowimy zrozumieć główne przesłanie tekstu czy zniechęcimy się i przestaniemy czytać. Nasz wybór.

Co jeszcze nas hamuje?

Wbrew pozorom nie chodzi o strach, że nie zrozumiemy rozmówcy. Często ludzie boją się, że zrobią błąd, że nie zostaną zrozumiani i w konsekwencji wypadną niekorzystnie. Czyli… ludzie najbardziej boją się siebie, a konkretnie – swoich ograniczeń.

Strach może paraliżować. Jak pokonać obawy, przełamać opór i zacząć mówić? Co radzi Pani osobom, które mierzą się z trudnościami?

Zawsze zachęcam swoich uczniów, żeby mówili mimo wszystko. Błędów nie robi ten, kto nie próbuje. Strach przed mówieniem pokonamy tylko samym mówieniem oraz zaakceptowaniem siebie w tej roli. Okażmy samym sobie trochę sympatii i zrozumienia, nie karzmy się za błędy, tylko chwalmy za odwagę!

Jak przekształcić stagnację w rozwój osobisty?

Od czego zacząć naukę i jakie metody wybrać? Uczyć się samodzielnie, a może korzystać z pomocy?

Ważną sprawą w nauce języka jest określenie, co konkretnie chcemy osiągnąć. Umiejętność rozwiązywania testów i odpowiadania na pytania egzaminatora? Skuteczne porozumiewanie się z innymi? Rozumienie tekstów pisanych i nagrań audio? A może wszystko? Jeśli chodzi o samodzielną naukę, to według mnie najlepszą metodą będzie pełne zanurzenie i otoczenie się okazjami do nauki – rozmawianie na co dzień w obcym języku, do tego czytanie prasy, literatury, słuchanie nagrań… Jest to metoda najskuteczniejsza, ale wymagająca największego wysiłku. Nauka to proces, który może być mniej lub bardziej intensywny czy płynny, w zależności od nas samych i czynników zewnętrznych.

Czy można nauczyć się języka „raz a dobrze”, czy jednak warto uświadomić sobie, że ten proces trwa… przez całe życie?

Zawsze powtarzam, że język to studnia bez dna. Ja uczę się cały czas i za każdym razem odkrywam jakieś perełki.

Co zrobić, jeśli metoda „zanurzenia” w języku nam nie odpowiada i szukamy czegoś mniej wymagającego?

Jeśli nie jesteśmy gotowi na tak mocne uderzenie, to najlepiej wziąć jakiś podręcznik dobrany do naszego poziomu, zaopatrzony w płytę do słuchania, i powoli przyswajać niewielkie porcje materiału. Do tego dobrze jest znaleźć osoby, z którymi można pokonwersować czy chociażby popisać na czacie, używając nowo poznanych, prostych konstrukcji i przy okazji ucząc się kolejnych. Nic tak nie zachęca do dalszej nauki, jak potwierdzenie i sprawdzenie w praktyce nabytych umiejętności. Jeśli natomiast interesuje nas zgłębienie bardziej skomplikowanych kwestii gramatycznych, dobrze jest zwrócić się do kompetentnego i doświadczonego lektora, który szybko i sprawnie wyjaśni wszelkie zawiłości i dobierze odpowiednie ćwiczenia. Dodam jeszcze, że młodsi uczniowie zazwyczaj potrzebują bardziej intensywnego ukierunkowania, dlatego osobowość lektora jest w tej sytuacji bardzo ważna. Natomiast starsi studenci są bardziej świadomi swoich językowych celów, co zdecydowanie ułatwia im samodzielną naukę.

Jak zadbać o to, żeby mówienie przychodziło nam coraz łatwiej i w bardziej naturalny sposób?

Warto ćwiczyć, głośno powtarzając wybrane zdania i wyobrażając sobie, w jakiej sytuacji i z jaką intonacją można będzie je potem wykorzystać. Można angażować się w dialogi z kolegą lub koleżanką – z doświadczenia wiem, że będzie dużo śmiechu, a ja właśnie to lubię najbardziej. Pozytywne emocje bardzo korzystnie wpływają na naukę i z tego samego powodu poleciłabym oglądanie komediowych seriali w języku obcym, np. „Przyjaciół”. Pomocne będą także napisy – wtedy atakujemy nasze zmysły z dwóch różnych stron: słuchowej i wzrokowej. Jak najbardziej polecam aplikacje na telefon – jest to wspaniały sposób, by poćwiczyć słówka i zwroty. Każdy musi samodzielnie dobrać taką aplikację, która spodoba mu się najbardziej i pomoże osiągnąć konkretny cel, np. wzbogacić słownictwo, ćwiczyć gramatykę itd. Aplikacje najczęściej używane przez moich uczniów to: Duolingo (dla początkujących), a także Ucz się angielskiego (by Tweeba). Ale wybór jest znacznie szerszy!

A co w przypadku poznawania podstaw języka, z którym nie mamy styczności na co dzień? Jakie metody są najskuteczniejsze?

Według mnie najlepszą techniką jest tzw. budowanie języka. Poznajemy kilka zwrotów i zaczynamy z nich konstruować wszelkie możliwe zdania. Następnie dokładamy jeden czy dwa wyrazy i używamy ich we wcześniej poznanej konstrukcji. Następnie nowa konstrukcja, ze znanymi już zwrotami, i tak dalej. Warto jednak mieć na uwadze, że żadna metoda nie zastąpi używania języka w praktyce.

Od czego przede wszystkim zależy efektywność nauki? Najbardziej liczy się systematyczność, konsekwencja, dobór odpowiedniej metody, a może jeszcze coś innego?

Wszystkie wymienione rzeczy są ważne. Według mnie jednak na pierwszym miejscu powinny znaleźć się: cel i motywacja. Jeśli osoba ucząca się stwierdzi, że te kilka znanych jej słów wystarczy - żeby się dogadać albo jakoś zdać egzamin czy napisać test - i że więcej jej nie potrzeba… Cóż, oznacza to, że osiągnęła swój cel. Choćby lektor kręcił piruety z fiszkami czy motywował wizjami językowej przyszłości, nic to nie da. Taki student nie będzie dążył do tego, by nauczyć się dużo więcej. Natomiast ambitniejszy cel sprawi, że „podkręcimy sobie śrubę” w poznawaniu języka – będziemy wyłapywać ciekawe zwroty, zwracać uwagę na budowę zdania, intonację charakterystyczną dla danego języka, naśladować poprawną wymowę itp. Posłużę się własnym przykładem. Kiedy przyjechałam do Polski dziewiętnaście lat temu, to dużo rozumiałam, natomiast wysiłku wymagała nauka mówienia. Mój cel był taki: chciałam być „fluent” w każdej dziedzinie. Dlatego miałam uszy i oczy otwarte. Chętnie rozmawiałam z ludźmi, robiąc błędy (oczywiście, z czasem było ich coraz mniej), oglądałam programy, czytałam czasopisma, potem zaczęłam wypożyczać książki z biblioteki. I pytałam, pytałam, pytałam… Uświadomiłam sobie, że to, jak mówię, nie jest wykorzystywane przeciwko mnie – otaczającym mnie osobom bardzo imponowało, że chcę się nauczyć ich języka. Otrzymałam od nich potężne wsparcie!

A co, jeśli ktoś ma dłuższą przerwę w posługiwaniu się językiem? Jak zmotywować się do tego, żeby nie „rzucać” nauki języka, kiedy nie używamy go tak często jak w przeszłości?

Cóż, w tym miejscu może się powtórzę, lecz wszystko zależy od naszych chęci. Jeśli nie mamy codziennej styczności z danym językiem, nikt - oprócz nas samych - nie stworzy dla nas warunków do nauki. Może po prostu warto wykorzystywać wolne chwile np. na przeczytanie jakiegoś artykułu na interesujący nas temat? Może indywidualne zajęcia z lektorem, w domu lub na Skype? A może oglądanie obcojęzycznych filmików na YouTube? Wybór należy do nas.

Czy znajomość jednego języka obcego pomaga w opanowaniu kolejnego?

Zdecydowanie tak! Warto szukać podobieństw, których jest więcej, niż może się na początku wydawać. Dotyczy to tak słownictwa, jak i składni. Bardzo pomocną metodą zapamiętywania słówek jest budowanie skojarzeń i szukanie podobieństw. Kiedy zaczęłam uczyć się polskiego, jednocześnie ucząc angielskiego, stwierdziłam, że w języku polskim jest ogromna liczba słów podobnych do angielskich (i nie tylko). Są to słowa typu: decydować, podekscytowany, precyzyjny, zdegustowany, kraksa, luźny… I to tylko kropla w morzu. Oczywiście przy każdej okazji zwracam uczniom na to uwagę, a czasem okazuje się, że dane polskie słowo było im dotychczas nieznane – np. partycypować czy ingrediencje – i poznają polski przez angielski! Natomiast jeśli chodzi o skojarzenia – tutaj możemy dać upust naszym twórczym zdolnościom. Dla przykładu: denerwowało mnie kiedyś to, że nie mogę zapamiętać różnicy między polskimi wyrazami atlas i atłas – w moim ojczystym języku te słowa brzmią tak samo. Pomogło skojarzenie, że atŁas – to materiał - przez literę „ł”, łączącą te dwa słowa. Często przypomina mi się Anglik z biblioteki British Council na mojej lwowskiej uczelni, który uczył się ukraińskiego – to był mistrz w budowaniu skojarzeń. Słowo przystanek – зупинка (czyt. zupynka) – zapamiętał w ten sposób: utworzył połączenie angielskich słów zoo oraz pink i wyobrażał sobie, że różowy słoń uciekł z zoo i czeka na autobus na przystanku. Kiedy moi uczniowie mają problem z zapamiętaniem słowa salary (wypłata, wynagrodzenie) i mówią, że kojarzy im się z selerem, to odpowiadam: wyobraźcie sobie pracodawcę, który wypłaca wynagrodzenie w selerach. Każdy sposób jest dobry i nie ma tu żadnych ograniczeń - najważniejsze, by był skuteczny.

Z jakimi trudnościami wiąże się przyswajanie kolejnych języków?

Czasem zdarza mi się słyszeć takie zdanie: „Plącze mi się z niemieckim/angielskim/włoskim…”. No cóż, jeśli wsypiemy do jednego worka kilka gatunków, na przykład cukierków, oczywiście wymieszają się. Znalezienie cukierka konkretnego rodzaju (czyli w naszym przypadku dobieranie zasobów odpowiednich dla języka, na który właśnie przechodzimy) wymaga świadomego wysiłku. Z czasem „przełączanie się” będzie przychodzić coraz łatwiej.

Co by Pani poradziła osobie, która rozpoczyna przygodę z nauką języka?

Powiem krótko: wyznacz cel – i do przodu! Zakończę hasłem z powieści o wszystkim nam znanym Mikołajku: „Odwagi!”

Warto pokonywać trudności i stale szlifować swoje umiejętności, ponieważ biegła znajomość języków obcych to jeden z czynników wpływających na Twoje szanse na rynku pracy i decydujących o wysokości zarobków. Jak wynika z danych serwisu zarobki.pracuj.pl, w 2017 r. pracownicy, którzy biegle posługiwali się językiem obcym, zarabiali nawet do 35% więcej niż osoby o mniejszych kompetencjach w tym zakresie.

Kreator CV: stwórz za darmo w 3 prostych krokach skuteczne i profesjonalne CV
Stwórz CV

Wiele cennych wskazówek przydatnych na rynku pracy znajdziesz też w Przewodniku Pracodawcy:

https://www.pracuj.pl/e-pracodawcy/

Przełam się i rób postępy!

Oceń artykuł